Zarejestruj się >>   Logowanie >>
Syci niewolnicy są największymi wrogami wolności - Anonim





Solidarni 2010 w Twoim mieście!



Społeczność
hmm.
Jest nas już: 3415
Namiot Nadziei
Kiedy spoglądamy  na Krakowskie Przedmieście w Warszawie, możemy zobaczyć panoramę Polski, która zaczęła odsłaniać się począwszy od 10 kwietnia 2010 roku.
Autor: DG, wpisał dnia 11.05.2011r.
Foto:za: www.smolensk-2010.pl



Możemy zobaczyć Naród, który spontanicznie gromadzi się przed pałacem prezydenckim - domem, który opustoszał w tak dramatyczny sposób. Nagle poczuliśmy, że ten dom jest wyjątkowy spośród polskich domów. Przemawiała do nas jego pustka, kiedy brak w nim tych, którzy nie tylko wypełniali go swoją obecnością, ale przede wszystkim wypełniali go poczuciem polskości. Zapłonęły znicze i stanął krzyż, a tysiące ludzi dawało świadectwo miłości do Ojczyzny. Uczestniczyliśmy w wielkim przebudzeniu polskich serc.

Odkryliśmy razem - solidarnie - nasze wspólne dobro - Polskę. Razem - solidarnie - daliśmy wyraz najwyższym wartościom - BÓG, HONOR, OJCZYZNA. W sercach wielu zrodziła się nadzieją na uleczenie polskiego organizmu państwowego, na duchowe odrodzenie Narodu.

Szybko jednak to polskie bicie serca zaczęto ukazywać jako arytmię. To, co dla wielu było nadzieją, dla innych stało się stanem przedzawałowym, w którym rozpoznali realne zagrożenie dla siebie i swoich interesów. Kolejne dni przynosiły coraz więcej wątpliwości na temat wydarzeń w Smoleńsku. Okropna smuga cienia padała coraz wyraźniej na polski rząd. Ludzie zaczęli domagać się prawdy. Odtąd Krakowskie Przedmieście stało się "teatrem", ale na wzór Nerona.  Jak Neron oskarżył chrześcijan - "To oni są winni spalenia Rzymu", tak ludzie, którzy w prostocie swoich serc dawali wyraz miłości do Polski zostali oskarżeni o szkodnictwo. Zaczęto wykrzywiać ich twarze, ukazywać je społeczeństwu w sposób karykaturalny mówiąc, że to jest prawdziwy ich obraz. Zaczęto pluć (dosłownie i w przenośni) na tych, którzy trwali przed Pałacem. Wzmaganie publicznej niechęci, czasem wręcz nienawiści stało się metodą na przerwanie tego, co zrodziło się w sercach Polaków zaraz po 10 kwietnia 2010 roku. Niestety, wydaje się, że po części się to udało. Eskalacja napięcia doprowadziła do zdezorientowania i zmęczenia, a w konsekwencji wycofania się wielu... ale nie wszystkich.

Dzisiaj kiedy patrzę na Krakowskie Przedmieście w Warszawie wiedzę namiot... Namiot jest domem tego, który nie ma stałego domu; tego, który musi być w drodze. Jest to miejsce schronienia przed żywiołami; miejsce, gdzie można znaleźć wytchnienie podczas trudu dnia codziennego. Naród Wybrany w drodze do Ziemi Obiecanej żyje pod namiotami, oczekując w nadziei na to, że w końcu osiądzie w kraju, który uczyni prawdziwie swoim, gdzie będzie mógł wznieść na stałe swój dom ojczysty.

Ostatni rok uświadomił wielu Polakom, że oszukano nas, kiedy po 1989 roku ogłoszono nam, że to jest Polska, na którą czekaliśmy - wolna, praworządna, solidarna. Wciąż jesteśmy w drodze do takiej Polski. Wciąż nie możemy powiedzieć, że jesteśmy w Polsce, o którą walczyli tacy ludzie jak Anna Walentynowicz, bohaterka Solidarności. To wciąż nie jest ziemia z nowym obliczem, o które modlił się bł. Jan Paweł II w Warszawie w 1979 roku. Nie wolno nam jednak ustać w drodze ku takiej Polsce.

Dzisiaj ten namiot z Krakowskiego Przedmieścia staje się więc szczególnym symbolem naszej drogi, staje się miejscem nadziei na lepszą Polskę. Nadziei, która budzi się wówczas, gdy są ludzie, którym zależy na Polsce nie ze względu na swoje interesy, ale ze względu na autentyczną miłość do Ojczyzny. Potrzeba nam miejsca, w którym poczujemy się jak u siebie, gdzie możemy myśleć i czuć po polsku; gdzie możemy bez skrępowania być Polakami; gdzie możemy być z tego dumni. To jest namiot, w którym chcemy budować Polskę wolną, praworządną, solidarną. Nie, to nie jest tylko namiot Solidarnych 2010, to jest namiot nadziei dla tych tysięcy Polaków, którzy 10 kwietnia 2010 i przez kolejne dni gromadzili się właśnie w tym miejscu - przed pałacem prezydenckim na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie - aby dać świadectwo miłości do Polski; aby przez łzy, ale z nadzieją wypatrywać Polski odnowionej, wartościowej.

Pytają się niektórzy w kontekście beatyfikacji, co powiedziałby Jan Paweł II, jak by się do tego odniósł. O, gdybyśmy tak faktycznie zechcieli go posłuchać i pójść za jego głosem. Czy nie zrozumielibyśmy słów, które wypowiedział w Kielcach, na lotnisku w Masłowie, 3 czerwca 1991 roku?

"Oto matka moja i moi bracia". Może dlatego mówię tak, jak mówię, ponieważ to jest moja matka, ta ziemia! To jest moja matka, ta Ojczyzna! To są moi bracia i siostry! I zrozumcie, wy wszyscy, którzy lekkomyślnie podchodzicie do tych spraw, zrozumcie, że te sprawy nie mogą mnie nie obchodzić, nie mogą mnie nie boleć! Was też powinny boleć! Łatwo jest zniszczyć, trudniej odbudować. Zbyt długo niszczono! Trzeba intensywnie odbudowywać! Nie można dalej lekkomyślnie niszczyć!"

Czy pokolenie współczesnych Polaków, które chce się nazywać mianem "pokolenia Jana Pawła II" może nie przejąć się słowami, które zostawił nam w Liście do młodych całego świata z 1985 roku?

"Otrzymując wiarę i dziedzicząc wartości i treści, jakie składają się na całokształt kultury własnego społeczeństwa, dziejów własnego narodu, każdy i każda z was zostaje duchowo obdarowany w samym swoim indywidualnym człowieczeństwie. Przypomina się tutaj przypowieść o talentach, które otrzymujemy od Stwórcy za pośrednictwem naszych rodziców i rodzin, a także wspólnoty narodowej, do jakiej należymy. Nie możemy wobec tego dziedzictwa zachować postawy biernej czy wręcz marnotrawnej, tak jak ostatni z owych sług wymienionych w przypowieści o talentach. Musimy uczynić wszystko, na co nas stać, aby to duchowe dziedzictwo przejąć, potwierdzić, utrzymać i pomnożyć. Jest to zadanie doniosłe dla wszystkich społeczeństw, zwłaszcza może dla tych, które znajdują się u początku swojego samodzielnego bytu, albo też dla tych, które ten byt oraz istotną tożsamość swojego narodu muszą bronić przed niebezpieczeństwem zniszczenia od zewnątrz lub rozkładu od wewnątrz".

Każdy z nas jest wezwany, aby uczestniczyć w budowaniu wspólnego domu. "Co to znaczy uczestniczyć? - pytał bł. Jan Paweł II - To znaczy być razem z innymi i równocześnie być sobą poprzez to "razem". Tym, co łączy ludzi, co pozwala jednym uczestniczyć w życiu drugich, jest współdzielenie dóbr, wspólne przyjęcie wartości".

Ten namiot jest pragnieniem Polski, w której dobrze czują się wszyscy: młodzi, rodziny, emeryci, pielęgniarki, lekarze, górnicy, rolnicy, nauczyciele... można by jeszcze wymieniać wiele grup społecznych. Wołamy więc do Polaków, którzy dzisiaj borykają się z problemami dnia codziennego; problemami, które niechętnie są podejmować w debacie publicznej: Jesteśmy z wami solidarni. Walcząc o odnowę Polski, walczymy także o was i potrzebujemy was w tej walce. Bądźcie z nami! Miejmy odwagę stanąć znów razem, tak jak staliśmy razem w kwietniu 2010 roku! Wołamy więc dzisiaj do was, którzy składaliście znicze na Krakowskim Przedmieściu; którzy przyjeżdżaliście tu z odległych krańców Polski i spoza jej granic; którzy płakaliście w tamte dni; którzy mówiliście tak pięknie o Polsce; których serca wówczas biły szybciej. Wołamy do Was dzisiaj spod tego namiotu, że wciąż to miejsce jest dla was, że wciąż żyjemy tą samą nadzieją i chcemy ją dzielić razem z wami. Nadzieja tamtych dni jeszcze się nie spełniła dlatego czuwamy w namiocie.

"Czuwam, to znaczy także: czuję się odpowiedzialny za to wielkie, wspólne dziedzictwo, któremu na imię Polska. To imię nas wszystkich określa, To imię nas wszystkich zobowiązuje. To imię nas wszystkich kosztuje. (...) To, co kosztuje, właśnie stanowi wartość. Nie można być prawdziwie wolnym bez rzetelnego i głębokiego stosunku do wartości. Nie pragnijmy takiej Polski, która by nas nic nie kosztowała. Natomiast czuwajmy przy wszystkim, co stanowi autentyczne dziedzictwo pokoleń, starając się wzbogacić to dziedzictwo. Naród zaś jest przede wszystkim bogaty ludźmi. Bogaty człowiekiem. Bogaty młodzieżą! Bogaty każdym, który czuwa w imię prawdy, ona bowiem nadaje kształt miłości".

Tego uczył nas bł. Jan Paweł II 18 czerwca 1983 roku w Częstochowie podczas Apelu Jasnogórskiego. Temu chcemy być wierni.

Bądźmy SOLIDARNI w tej wielkiej sprawie, której na imię POLSKA!

Łukasz Kachnowicz
92%
8%

Komentarze
#1 | arni1970 dnia 11.05.2011
jestem ciekawy dlaczego w mediach nie poruszaja tematu umowy gazowej z gazpromem i gdzie podzialy sie pieniadze ktore gazprom zaplacil za przesyl gazu przez POLSKE byla to kwota bardzo duza nic o tym sie nie mowi pewnie zlodziejskie PO przywlaszczylo to sobie oraz gdzie sa pieniadze zaoszczedzone na budowie drog byla to tez znaczna kwota sam donek sie tym chwalil .z tego co sie dowiedzialem umowa z gazpromem a PO zostala utajniona .teraz znowu podwyzka stop procentowych znowu to odczujemy na wlasnych tylkach ile jeszcze rzad bedzie szukal u nas w kieszeniach pieniedzy .najwyzszy czas z tym skonczyc rusek pluje nam w twarz a rzad nic nie robi w tym zakresie, PO paszol won polszewiki, polska dla polaków
#2 | obertynski dnia 11.05.2011
Naprawdę cieszy fakt, że jest tak wielu, których jednoczą podobne wartości, zasady, sprawa - czyli Bóg, Honor i Ojczyzna.
...zawsze jeszcze możemy zawołać za Stachurą naszych chłopaków ... tych z powstań listopadowego, stycznowego, warszawskiego ... tych z Miednoje, Charkowa ...
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.