Jamci: Cel bezpośredni, czyli całkowita zmiana wektorów ? wolna Polska!
data:05 września 2011     Redaktor:

Uważam, że możemy oczywiście ustalić parę scenariuszy rozwoju sytuacji w związku ze stojącymi u progu wyborami.

Marcin Jacewicz
W ostatnim tekście ("Cel pośredni") pisałem o tym, aby wbrew wszelkim wątpliwościom oddać głos na Jarosława Kaczyńskiego i w ten sposób za jednym zamachem, o przepraszam, jednym ruchem odrzucić rządzącą koalicję demontażu Polski. Że wymaga tego wierność Polsce, pragnienie jej odzyskania i odbudowy oraz zwykły ludzki realizm. Tym bardziej, że czasu praktycznie już nie ma.

Niepotrzebne nam są żadne debaty, które zresztą są jedynie mniej lub bardziej zakamuflowanymi pułapkami zastawionymi na PIS. W III RP nie ma neutralnego gruntu i żadnych neutralnych producentów programów telewizyjnych. Za długo trwało zatruwanie organizmu naszego społeczeństwa, a żadne poważniejsze sprzątanie nie miało przecież miejsca.

Do rzeczy. Czas nagli. Uważam, że możemy oczywiście ustalić parę scenariuszy rozwoju sytuacji w związku ze stojącymi u progu wyborami.
Zacznijmy więc od tego, że do wyborów może w ogóle nie dojść. Koszmar ponownego przetrzepania esbeckich szuflad, utrata rządu kont i dusz oraz wizja nieuniknionej odpowiedzialności za "wypadek" smoleński są wystarczającymi powodami, aby nie dopuścić do wygranej największej partii opozycyjnej. Czego, jak czego, ale tego możemy być pewni, że w określonych oknach w określonych miejscach światło nigdy nie gaśnie i odbywa się tam nieustanny monitoring oraz sprawdzania na co i na kogo można liczyć w związku z ewentualnym stanem wyjątkowym.

Załóżmy jednak, że mimo zdecydowanej przewagi PIS-u w wewnętrznych sondażach PO i podległych jej służb i mediów, do wyborów dochodzi i wygrywa je PIS. Jeśli nie ma zdecydowanej przewagi, to mamy wielki kłopot i ma go oczywiście partia Jarosława Kaczyńskiego. Chyba nie muszę pisać o tym, w jaki sposób establishment III RP zareagowałby na tego rodzaju wygraną, która daje możliwość skutecznego dziobania i kontynuacji procesu demontażu Polski.

A jeśli PIS wygra zdecydowaną większością głosów, która daje partii komfort samodzielnych rządów? System będzie oczywiście ratował i konserwował co się da ? z wydatną pomocą sąsiednich mocarstw. Być może zostałby wtedy obrany wariant ucieczki od odpowiedzialności i najzwyczajniejszej ucieczki z kraju. PIS stanąłby przed potężnym i arcytrudnym zadaniem rozprawienia się z nowotworem bolszewii i agentury, które zagnieździły się na wszelkich poziomach życia społecznego i państwowego. Do tego dochodzi stan gospodarki jako rezultat esbeckich działań oraz sytuacji ekonomicznej na świecie. Być może PIS liczyłby wtedy na realistyczne podejście zagranicy i w dalszej perspektywie na zyski z eksploatacji gazu łupkowego. Być może doszła by do tego zmiana w Białym Domu i zmiana nastawienia USA i być może NATO do Rosji. Po części jest to pewne gdybanie, ale i tak istota zmiany w Polsce opierać musiałaby się nie tyle na nadziejach na przychylność możnych, co na zmianie naszej postawy i tu leży klucz do rzeczywistego podniesienia się Polski z upadku.

Przecież możliwa jest również sytuacja, gdzie PIS dochodzi do wniosku, że ich wygrana nie jest w tym momencie najważniejsza i może odpuścić sobie te wybory. Może ogrom spraw do naprawienia jest za wielkim ciężarem? Może sami są za słabi lub po części również uwikłani w zależności III RP? Kto wie, może jest i tak.
Jakie wnioski płyną z takich, być może w wielu dziedzinach uprawnionych, rozważań dla nas?

Otóż niezależnie od tego, czy przed wyborami wprowadzony zostanie stan wyjątkowy (zagrożenie terroryzmem internetowym), czy od tego kto i z jaką przewagą wygra, uwagę naszą MUSIMY zwrócić na NAS SAMYCH! Nawet jeśli PIS wygra zdecydowanie (oby), to i tak musimy w pierwszej kolejności odwrócić wektory naszego zainteresowania i zwrócić je na siebie. Innej drogi nie ma.

Uwzględnianie czynników zewnętrznych, takich jak potencjalna reakcja świata, czy nawet żmudne modelowanie możliwych sytuacji zachowań poszczególnych partii na scenie krajowej po wyborach ? wszystko to jest ważne, ale jeśli jako POLACY jedynie w tym upatrujemy wskazówek do dalszego działania i zajmujemy się li tylko wyczekiwaniem i wypatrywaniem jakoś idealnego przywódcy i idealnej partii, w których ręce moglibyśmy spokojnie oddać losy kraju, to już po nas. Przestańmy wyglądać kolejnych wodzów i wyszukiwać w kolejnych programach partyjnych tego, co by nam odpowiadało.

Zmieńmy gruntownie wzorzec relacji: partia/przywódca - naród. To nie my mamy wyłuskiwać z głoszonych do nas przemówień i tez treści, które uznamy za przydatne i takie, które nas zmotywują do działania. To nie kolejni przywódcy mają nas budzić prezentując program, który uznamy za właściwy. Obróćmy wreszcie wskaźnik o 180 stopni! To my mamy powstać z kolan zniewolenia i zastraszenia, zniechęcenia i narzekania, z czarnowidztwa i poddaństwa, z kieratu "pracownik/klient". To my swoją konkretną postawą mamy stanąć dumnie i zdecydowanie jako trzon społeczeństwa i do nas mają dostosować się politycy i ich programy.

Nie dajmy sobie wmawiać, że nie za bardzo wiemy co z tym wszystkim począć. Jak to, nie wiemy, co jest dobre dla naszych małżeństw i rodzin, jakimi zasadami należy się kierować, że należy bronić dobrego imienia i swojej własności, swojej godności i wolności?! Przecież wiemy, że świat, być może po paru oznakach niezadowolenia w końcu zaakceptuje zdecydowaną postawę. Przecież nie musimy się przejmować negatywnymi opiniami wydawanymi często z przyzwyczajenia. Jesteśmy sobą, Polską, naszą tradycją i historią oraz wiarą więksi od wszelkich uników i reakcji osób nam obojętnych lub obcych i wrogich.

Będzie stan wyjątkowy? Trudno, przetrzymamy i wypracujemy z czasem sposób odzyskania wolności. Być może to potrwa, ale rzeczy ważne wymagają gruntownych porządków i czasu. PIS nie zechce wygrać? Trudno, poradzimy sobie bez nich. Sami wypracujemy z czasem podstawy do zorganizowanego odzyskania wolności i suwerenności. PIS wygra nieznacznie, dobrze, pomożemy, i będziemy krytyczni. PIS wygra zdecydowanie ? super. Żadna z tych opcji nie zwalnia nas jednak od tego, aby nawet zwycięski PIS nie musiał liczyć się z suwerennym i solidarnym, świadomym siebie.

Wyprostowana postawa, pewny i spokojny oddech i pewna porcja elastyczności wolnego człowieka, który, owszem, stoi na ziemi i potrafi rzeczowo zadbać o siebie i oceniać innych, ale też wie, że wartości, którym się kieruje są też źródłem pociechy i nadziei nie z tego świata.

Gdybyśmy nie za bardzo wiedzieli skąd wziąć siłę potrzebną do takiego odwrócenia jakoby niezmiennych wektorów (tak nam wmawia świat i jego zwierzchności), to mamy dosłownie na wyciągnięcie ręki autentyczny i jak najbardziej realny skarbiec, który tylko czeka na otwarcie. O tym kolejnym razem.

Jamci





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.