Rolex dalej o wyborach
data:01 września 2011     Redaktor: Barbara Chojnacka

Powie ktoś: jakikolwiek wynik wyborów by nie był, PiS nie zdobędzie 51% głosów, żeby rządzić samodzielnie. A jeśli, przy bardzo niskiej frekwencji, a większość młodych-zdolnych od których podstępnie pozyskuję informacje deklaruje, że na żadne wybory nie idzie, osiągnie wysoki i wykręci numer powołując rząd mniejszościowy? "No ale nikt takiemu mniejszościowemu rządowi nie pozwoli rządzić!" słyszę.

WiS
PODZWONNE DLA OSTATNEGO FILISTRA


Dzisiaj zacznę od anegdoty, którą powtarzałem już dziesiątki razy, ale od której nigdy nie zaczynałem. Zacznę powtarzając ją z przyjemnością, bo anegdoty po to są; gdyby je przestać powtarzać przestałyby być anegdotami. Ta jest szczególna, bo opisu bardzo symptomatyczne zjawisko ze świata ludzi.

Uważam, że wrzesień 2011 to właściwy moment na jej przypomnienie właśnie w kontekście owego zjawiska.

A było to tak: Kiedy Napoleon Bonaparte uciekł z Elby, francuskie dzienniki prześcigały się w straszeniu Paryżan: "Potwór uciekł z klatki!", "Bestia na wolności!", "Tyran przybił do brzegów Francji!" Kiedy po kilku dniach stanął ze swoim polskim pułkiem szwoleżerów-lansjerów u stóp dzisiejszego La Salette, gazety doniosły: "Napoleon Bonaparte kieruje się do Paryża!", "Bonaparte podąża na północ". A po słynnym spotkaniu na łące Laffrey ton się nieco zmienił: "Cesarz Napoleon Bonaparte podbił serca żołnierzy", "Żołnierze przeszli na stronę Cesarza!" Kiedy wkroczył do Lyonu brać dziennikarska pospieszyła informować jako to: "Cesarz Francuzów Napoleon Bonaparte witany przez tłumy!", a kiedy wprowadził się na powrót do paryskiego pałacu Tuileries nie pozostało pismakom nic innego niż zadeklarować: "Ukochany Cesarz nareszcie w domu!"

Taka cecha szybkiego zmieniania frontu jest cechą większości ludzi. Do partyzantki idzie 3% populacji, 30% zapisuje się do PZPR, reszta chce żyć, choć i to prawda, że volkslisty podpisują nieliczni.

We wrześniu, za przykładem sierpnia, zapewne usłyszymy nie raz, co kryją lochy ??? (przepraszam, nie wiem od kogo pożyczyłem, ale nie zamierzam już oddać), bo kiedy wynik wyborów wcale nie aż taki pewny, to kto będzie umierał za Bondaryka?

Powie ktoś: jakikolwiek wynik wyborów by nie był, PiS nie zdobędzie 51% głosów, żeby rządzić samodzielnie. A jeśli, przy bardzo niskiej frekwencji, a większość młodych-zdolnych od których podstępnie pozyskuję informacje deklaruje, że na żadne wybory nie idzie, osiągnie wysoki i wykręci numer powołując rząd mniejszościowy? "No ale nikt takiemu mniejszościowemu rządowi nie pozwoli rządzić!" słyszę.

To też zależy, bo taki mniejszościowy rząd ? jaki mniejszościowy by nie był, to on i tak ma dostęp do tych wszystkich ???ów Awów i Kwów. A tam na pewno ? i mówię to z pełną odpowiedzialnością jako bloger, znajduje się odpowiedź na pytanie, kto spalił początkowo zachowany w doskonałym stanie dowód wiceministra kultury w rządzie Donalda Tuska - śp.Tomasza Merty.

A odpowiedź na to i setkę innych pytań, to już nie przelewki. I umówmy się ? można popierać kolesi z Platformy Obywatelskiej w nadziei, że ukręci się jakieś lody jednorękim bandytom, załatwi odlesienie Karkonoszy, na stokach których zamiast drzew staną wyciągi narciarskie, zje się kolację w "Pędzącym Króliku" i pobawi się w Jamesa Bonda na cmentarzach, czy Warszawskich Mariottach.

Jednak jak to powie bohater powieści, którą kiedyś napiszę: "Panie inspektorze, wiadomo jak jest; trafi się okazja, torba moja, rower mój, a może i samochód, jak ładny, ale na takie mokre numery to ja nie idę. Nie moja branża. To są inne pieniądze, inne ubezpieczenia i inna kalkulacja ryzyka. Ja jestem po prostu uczciwym doliniarzem i chcę, żeby tak zostało".

Więc pan filister, który jest tym, kim jest większość w czasach, w których przyszło mu żyć, może nie zostanie zaraz bohaterem, ale po prokuraturach to on się też nie chce włóczyć. I właśnie dlatego jakiś człowiek w szarym szynelu i zupełnie podobny do nikogo zapukał do drzwi pewnej redakcji i przyniósł materiały, bo z Donalda można zrobić wielkiego balona, ale przecież wiemy już od szkoły podstawowej, że ten balon kiedyś pęka. I ten zupełnie podobny do nikogo pan i jego zupełnie podobni do nikogo koledzy jeszcze przyjdą, nie lękajmy się, a za ich wzorem inni, bo jak pamiętamy ze słów pięknej pieśni śpiewanej przez pana Gintrowskiego: "Łatwiej znieść ojca śmierć niż ojcowizny stratę" a motyw życia w spokoju, pod gruszą, to leitmotiv życia filistra.

I to z tego powodu na tych na kolanie tłumaczonych z języka rosyjskiego "analizach" fotografika nadwornego Specnazu ze Smoleńskiej obłasti (Gloria FYM!), ubogaconych zajumanymi z netu fotografiami przyzwoitych i szanujących się fotografików oraz wyliczeniami raz to kopiowanymi z rejestrów różnych urządzeń, a kiedy konieczno, to właśnie z tych specnazowych fotografii ,mało kto chciał się podpisać z oryginalnego składu komisji. Kto musiał ? musiał, kto mógł ? nie podpisał. Życie zawodowe specjalisty jest jedno i każdy chce zostać specjalistą międzynarodowym i się wymądrzać w Nowym Jorku, a mało kto w Smoleńskiej obłasti, chyba że rzeczywiście musi.

Niestety, chcemy czy nie, lepki dotyk kilku panów, którzy wypełniają twarzami ekrany telewizorów, czasami na długie godziny, kiedy się automatycznie włączyła stop-klatka, stygmatyzuje, i z biegiem czasu będzie stygmatyzował coraz to bardziej i bardziej. A kto che żyć ze stygmatem?

Więc dzisiaj Prokurator Generalny zadecyduje o zerwaniu umowy z białoruską prokuraturą przyjaciela pułkownika Putina Łukaszenki, nawet jeśli obydwaj już zapowiedzieli, że odpalą nam tuż przed wyborami wielkie, wspólne manewry tuż za naszą wschodnią granicą, gdzieś na bagnach Prypeci, tam gdzie na polowaniach spotykali się urzędujący prezydent Komorowski z byłym posłem ? gamoniem z Biłgoraja, i z funkcjonariuszami białoruskiego KGB. No niby psychiczne wsparcie jest, ale: "wejdą, nie wejdą?".

A z jakiegoś stanu wyjątkowego w związku z rzetelnie tym razem wyprodukowanym w CCCP atakiem na występującą w naszym kraju w stanie szczątkowym infrastrukturą teleinformatyczną to guzik z pętelką wyjdzie, bo któremi ręcami się go wprowadzi?

Wojskiem? A którym? I czy to, co zostało, to tak chętnie będzie chciało służyć choćby i pod marszałkiem, choćby i na drzwiach od stodoły, po tym, co z mundurem zrobiła ta banda obszczymurków, łajdaków, dresiarzy, chamów i prostaków, niech im ziemia kamieniem ciąży po wsze czasy, przepraszam, że trochę sobie pogalopowałem?

A prokurator to ma córkę w Londynie, policjant syna na studiach w Brukseli, pani sędzia odwiedza latorośl w Barcelonie ożenioną z murzynem ? emigrantem z Paragwaju...

Pewnie, że nie wszyscy zdążą się nawrócić; zawsze się jakaś znajdzie gapa, której nos drzwiami przytrzaśnie i znajdzie się na krótkiej ławce najwierniejszych pretorianów, którzy nie mają i tak nic do stracenia, bo oni też nie chcą mieszkać dożywotnio w smoleńskiej obłasti albo (opcjonalnie) w więzieniu Najjaśniejszej Rzeczpospolitej.

No ale jeszcze miesiąc z hakiem, więc po to ten tekst napisałem i dzwonię na ostatniego już drinka. Żeby nie było, że nie mówiłem...

Rolex


Link: http://hekatonchejres.salon24.pl/338224,podzwonne-dla-ostatnego-filistra





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.