Dziś 29 sierpnia - wydawać by się mogło zwyczajny poniedziałek, ani święto państwowe, ani szczególnie pamiętna data. A jednak widać z daleka, że na małym sopockim skwerku "Sanitariuszki Inki" coś się dzieje.



Wokół skromnego pomnika postawionego ku czci Danuty Siedzikówny zebrała się gromadka ludzi. Powiewają biało-czerwone proporce, jest dużo kwiatów, zniczy. Na rękach wielu zgromadzonych starszych osób AK-owskie opaski. Wczoraj minęła 65 rocznica śmierci sanitariuszki Inki - bohaterskiej 17-letniej dziewczyny zamordowanej przez komunistycznych oprawców. Właśnie tu w Sopocie została aresztowana i osadzona, początkowo w więzieniu przy sopockim Sądzie (nieopodal pomnika), a następnie przewieziona do Gdańska i tam zastrzelona.
Uroczystość zorganizował Pomorski IPN. Słowo wstępne wygłosił dyrektor Instytutu dr hab. Mirosław Golon. Pan Piotr Szubarczyk z Biura Edukacji Publicznej gdańskiego IPN pięknie przedstawił życiorys Inki i dzieje Jej Rodziny, o wielce patriotycznych tradycjach, spokrewnionej z Elizą Orzeszkową. Matkę Inki za działalność w AK zamordowało Gestapo w białostockim więzieniu, pochowano ją w nieznanym miejscu. Ojciec, który przeżył sowiecki łagier i dostał się do Armii Andersa, zmarł w Teheranie.

Przemawia Piotr Szubarczyk

Ciepło i wzruszająco zwróciła się do Inki pani Teresa Urbanowa - Prezes Pomorskiego Oddziału Światowego Związku Akowców, z zapewnieniem: "Nie zapomnimy Cię, Danusiu, wołamy za Tobą - niech żyje Polska!"

Pod koniec wszyscy odśpiewali Modlitwę obozową "O Panie, któryś jest na niebie".

Smutno, że na uroczystość tak mało przyszło młodzieży (wolelibyśmy więcej jej widzieć), ale jednak byli, a najmłodszy, paroletni uczestnik przyprowadzony przez dziadków trzymał w rączce biało-czerwoną chorągiewkę. Taki widok cieszy i napawa optymizmem. Chciało by się powiedzieć: "Jeszcze Polska nie zginęła póki my żyjemy!" - ale co dalej? Apelujmy: przyprowadzajmy swoje dzieci i wnuki na takie uroczystości i zapoznawajmy je z narodową historią.

Notowała Teresa Wolfowa, mieszkanka Sopotu, która na uroczystość przyszła z mężem, córką i wnuczką
_________________________________________________
Pragniemy także zwróciś uwagę na znakomity artykuł o "Ince" na portalu wPolityce:
"Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba". 65 lat temu komunistyczni oprawcy zamordowali siedemnastoletnią "Inkę"
65 lat temu, 28 sierpnia 1946 r., o godz. 6.15 w gdańskim więzieniu przy ul. Kurkowej 12, komunistyczni oprawcy zamordowali siedemnastoletnią sanitariuszkę 5 Brygady Wileńskiej AK Danutę Siedzikówną ps. "Inka". Wraz z nią śmierć poniósł oficer wileńskiej AK ppor. Feliks Selmanowicz ps. Zagończyk". Umierali z okrzykiem "Jeszcze Polska nie zginęła!" i "Niech żyje major "Łupaszko"!". "Inka" i "Zagończyk" zostali zabici strzałem w głowę przez dowódcę plutonu egzekucyjnego, ppor. Franciszka Sawickiego, ponieważ strzały z 10 pepesz plutonu mającego wykonać wyrok jedynie drasnęły dziewczynę i poraniły jej towarzysza niedoli, choć żołnierze strzelali z odległości trzech kroków. Do dziś rodzinom nie udało się odnaleźć miejsca ich pochówku. Wyrok śmierci był komunistyczną zbrodnią sądową, a zarazem aktem zemsty i bezradności UB wobec niemożności rozbicia oddziałów mjr. Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki".
Całość tu:
http://wpolityce.pl/artykuly/13721-powiedzcie-mojej-babci-ze-zachowalam-sie-jak-trzeba-65-lat-temu-komunistyczni-oprawcy-zamordowali-siedemnastoletnia-inkeTo trzeba koniecznie przeczytać!Polecamy także sztukę o "Ince":
Inka 1946- Ja jedna zginę 1/9
Materiał filmowy Nr 1
Dalsze części na kanale YT.
Powiązane publikacje:Nasz wcześniejszy felieton o "Ince" -
http://solidarni2010.pl/n,928,8,pamietajmy-o-quotincequot.htmlPrzepiękny wykład Pana Piotra Szubarczyka przy namiocie Solidarnych na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie -
http://solidarni2010.pl/n,639,8,miniwyklad-pod-namiotem-23072011-piotr-szubarczyk.html