Grzech pierworodny postępowania wyjaśniającego
data:31 lipca 2011     Redaktor: Barbara Chojnacka

Ze względu na wagę wypowiedzi Karola Karskiego, poruszającej kwestie prawne postępowania wyjaśniającego oraz śledztwa w sprawie 'katastrofy smoleńskiej przedstawiamy jej opracowanie z niewielkimi skrótami.

net
Grzech pierworodny postępowania wyjaśniającego

Na początku piątkowego mini-wykładu pod namiotem pan poseł Karol Karski, wiceprzewodniczący Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych, dr hab. nauk prawnych, przekazał prowadzącej spotkanie pani Beacie Sławińskiej listę przyniesioną mu tego dnia do biura poselskiego przez mieszkańców Ochoty, którzy postanowili podpisać się pod postulatami "Solidarnych2010". Ludzie "oddolnie" popierają tę inicjatywę, nie są obojętni na los swego kraju. "Można powiedzieć, że tu gromadzi się Polska, ci, którzy są zainteresowani najgłębszymi problemami naszego kraju" ? powiedział.

Pytany o swoją ocenę raportu komisji Millera poseł Karski podkreślił, że z pewnością nie jest to raport lecz zbiór informacji nie spełniających kryteriów obiektywnych. Sprawa podstawowa, która najczęściej nam umyka, zawiera się w pytaniu: "Jak możemy dokonać jakichkolwiek ustaleń, jeśli w Polsce nie znajdują się podstawowe materiały dowodowe. W Rosji nadal znajduje się wrak samolotu, znajdują się czarne skrzynki i inne dowody, które powinny dawno znaleźć się w Polsce, które nigdy nawet nie powinny wyjść poza polską jurysdykcję. Podstawową kwestią jest to, że bezpośrednio po katastrofie, mimo obowiązujących i Polskę i Rosję przepisów prawa międzynarodowego postępowanie w zakresie lotniczym oddano całkowicie stronie rosyjskiej."

W stosunkach z Rosją Polska ma pewną bazę traktatową, na którą składa się znana konwencja chicagowska o międzynarodowym lotnictwie cywilnym z 1944 roku, do której dołączony jest załącznik 13. Między Polską a Rosją istnieje także porozumienie wojskowe z roku 1993 regulujące wszelkie kwestie związane z lotami samolotów wojskowych.  Rosyjskich nad terytorium Polski i polskich nad terytorium Rosji. Zawiera ono także przepis dotyczący pewnych kwestii związanych z wyjaśnianiem przyczyn katastrof wojskowych. Wreszcie, mamy także międzynarodowe prawo zwyczajowe, które reguluje te kwestie, i które stanowi, że wszelkie jednostki wojskowe, okręty wojenny, samoloty, są częścią państwa wysyłającego i kiedy znajdą się zgodnie z prawem międzynarodowym na terytorium jednego państwa, pozostają poza jego jurysdykcją. Mieliśmy właśnie do czynienia z taką sytuacją, z samolotem, który był niewątpliwie samolotem wojskowym. Powinna tu mieć zastosowanie konwencja wojskowa z roku 1993. "Art. 11 ust. 3 mówi, że wyjaśnianie incydentów lotniczych, awarii i katastrof spowodowanych przez wojskowe polskie statki powietrzne w przestrzeni powietrznej Federacji Rosyjskiej lub rosyjskie wojskowe statki powietrzne w przestrzeni powietrznej polskiej prowadzone będzie wspólnie przez właściwe organy polskie i rosyjskie. Wspólnie, nie jedna strona, a druga jako obserwator. Jednocześnie ustęp 4 art. 11 mówi, że jednocześnie strony zapewnią dostęp do niezbędnych dokumentów z zachowaniem obowiązujących je zasad ochrony tajemnicy państwowej. Nie jest więc prawdą stwierdzenie, że w ramach tego postępowania nie udostępnia się dokumentów stanowiących tajemnicę państwową. Czyni się to, z zachowaniem przepisów regulujących korzystanie z tych dokumentów. Między Polską a Rosją nie została zawarta umowa o ochronie informacji niejawnych.

Przyjęcie procedury konwencji chicagowskiej, a w zasadzie załącznika 13 do konwencji bez samej konwencji było błędem, można powiedzieć grzechem pierworodnym tego postępowania. Spowodowało ono przekazanie prowadzenia całości postępowania stronie rosyjskiej. Ta umowa wojskowa i tak stanowi koncesję ze strony państwa, do którego należy samolot na rzecz tego państwa na którego terenie ma miejsce katastrofa, bo w normalnej sytuacji powinno to badanie  przeprowadzać państwo wysyłające samolot. Ta umowa stanowi  koncesję w tym sensie, że się to będzie dokonywało wspólnie.

Natomiast załącznik 13 do konwencji chicagowskiej, aczkolwiek bardzo rozbudowany, generalnie określa relację między osobą akredytowaną a podmiotem badającym; jednocześnie określa szereg technicznych kwestii, które nie mają bezpośredniego znaczenia dla samego postępowania. Clou tych kompetencji jest w konwencji wojskowej zawarte w słowie "wspólnie". Żeby było jasne ? sama konwencja chicagowska wyłącza swoje stosowanie do badania takich katastrof, stwierdza, że nie ma zastosowania do badania samolotów lotnictwa państwowego, do którego zalicza również wojskowe statki powietrzne.

A teraz okazuje się, że państwo polskie, któryś z jego organów, żaden się nie chce przyznać, który, wyraził wiążącą nas zgodę na to, żeby uchylić konwencję wojskową zawartą w formie pisemnej i stosować nawet nie samą konwencję chicagowską, ale przepisy analogiczne do jej treści. Premier Tusk na początku zapewniał nas, że ta konwencja dlatego jest taka dobra, bo można się później odwołać od raportu strony rosyjskiej, w związku z czym trzeba to rozwiązanie popierać. Potem okazało się, że nie ma żadnego odwoływania się, ponieważ stosuje się wyłącznie procedury załącznika 13; sama konwencja nie ma zastosowania, mimo że premier Tusk nas wcześniej zapewniał, że to zastosowanie ma. Efekty możemy w tej chwili oglądać na stronie internetowej MAK.
Wszystkie dowody znajdują się w rękach rosyjskich, zgodnie z załącznikiem ich dysponentem stała się strona rosyjska. Nawet, jeśli pan premier w tak wielkim afekcie udawał się tego dnia do Smoleńska, że nie wiedział na co wyraża zgodę, to faktem pozostaje, że sam załącznik 13 pozwala państwu, które jest właścicielem samolotu, wystąpić o przekazanie mu postępowania na podstawie tegoż właśnie dokumentu w całości bądź w części. Strona polska nie wystąpiła o takie przekazanie. W związku z tym przez długi czas byliśmy petentem, a dzisiaj już nawet mniej niż petentem.

"Jakoś nie wierzę w wielkie zaafektowanie pana premiera. 10 kwietnia   udałem się tam, na to miejsce, razem z bratem pana prezydenta, Jarosławem Kaczyńskim. Z relacji oficerów BOR-u którzy byli na miejscu dowiedziałem się czegoś zadziwiającego. Pan premier, który tak się spieszył, tak chciał wyprzedzić brata zmarłego pana prezydenta, gdy dojechał na miejsce katastrofy nawet nie podszedł do ciała prezydenta."
Zaszły pewne nieodwracalne skutki prawne faktu, że strona polska nie wystąpiła o przekazanie jej prowadzenia tego postępowania w całości lub w części. Oficjalnym dokumentem prawno międzynarodowym do dnia dzisiejszego pozostaje raport komisji pani Anodiny, a to, co dzisiaj zostało ogłoszone, ma jakby charakter poboczny, dokumentu nie pozostającego w głównym nurcie badania przyczyn tego wypadku w oparciu o przepisy prawa międzynarodowego.

Jednocześnie trzeba wiedzieć, że do dnia 14 kwietnia 2010 roku procedury toczyły się jednak według przepisów wojskowych, według tego porozumienia z 1993 roku, co potwierdził m.in.  minister Bogdan Klich, który stwierdził, że do 14 kwietnia rosyjska komisja wojskowa była tam na miejscu i współpracowała ze stroną polską. Dopiero 14 kwietnia nastąpiło wycofanie się rosyjskich władz wojskowych i w to miejsce weszła komisja pani Anodiny. Jakby siłą rozpędu same władze rosyjskie miały świadomość, jakie przepisy powinny być stosowane, a następnie już poszły dalsze dyrektywy, że należy odsunąć stronę polską od tego postępowania w charakterze współprowadzącego i oprzeć się na MAKu.

MAK powstał w grudniu 1991 roku, gdy rozpadał się Związek Radziecki i rozkradano Związek Radziecki. Wtedy kradziono wszystko, złoża ropy naftowej, pieniądze, ale także radzieckie urzędy centralne i grupa pracowników ministerstwa lotnictwa cywilnego ZSRR napisała porozumienie, które 30 grudnia 1991 roku zostało przedłożone radzie szefów państw WNP i podpisane jako antydatowane na 25 grudnia. MAK został utworzony jako organ międzypaństwowy. Stronami są wszystkie państwa członkowskie WNP. MAK łączy kompetencje  trzech instytucji ZSRR: ministerstwa lotnictwa cywilnego, komisji badania wypadków lotniczych ZSRR i komisji ds. standaryzacji ruchu lotniczego.

Instytucja ta budzi szereg wątpliwości, również w samej Federacji Rosyjskiej, były próby jej rozwiązania, ale jest ona zbyt głęboko zakorzeniona w systemie oligarchicznym. Syn pani Anodiny jest właścicielem jednej z największych linii lotniczych, którą dopuszcza do lotów sam MAK. To jest instytucja, której zbadanie tego wypadku lotniczego powierzył rząd FR. To rząd FR miał badać przyczyny tego wypadku na mocy decyzji rządu polskiego. Ale rząd FR nie podjął się tego bezpośrednio, tylko przekazał sprawę MAK-owi. Formalnie MAK jest tzw. organem branżowym WNP, natomiast w prostej linii nie podlega żadnemu organowi WNP, jest po prostu takim sprywatyzowanym kawałkiem państwa radzieckiego, złożonym z trzech jego byłych instytucji. I dobrze mu się żyje ? generalnie dobrze się żyje, jeśli się nie występuje przeciw premierowi Putinowi.

Trzeba zaznaczyć, że polska konstytucja, konkretnie art. 89 ust. 1 określa, że w określonej kategorii spraw polski premier czy polski rząd nie może samodzielnie zawrzeć każdej umowy międzynarodowej, czy też uchylić się od stosowania jakiejkolwiek umowy międzynarodowej ? bez zgody wyrażonej w formie ustawy, czyli bez zgody Sejmu, Senatu, podpisu prezydenta, i dopiero wtedy następuje ratyfikacja.

Mamy do czynienia z taką sytuacją: w Polsce badanie wypadków lotniczych jest regulowane ustawą prawo lotnicze. Aby zawrzeć umowę w tej sprawie, nawet ustną, bo takie są dopuszczalne, należało przeprowadzić pełną procedurę ratyfikacyjną. Takiej procedury oczywiście nie przeprowadzono, do parlamentu stosowny projekt ustawy nie wpłynął.

Trzy organy państwa upoważnione są z mocy prawa międzynarodowego do reprezentowania państwa bez konieczności posiadania szczególnych pełnomocnictw. Są to głowa państwa, czyli prezydent, szef rządu, czyli premier oraz minister spraw zagranicznych. Jeśli któraś z tych osób do czegoś się zobowiąże w imieniu państwa, to tworzy zobowiązanie, tworzy przepisy prawa międzynarodowego.
W Polsce w związku z tym mamy do czynienia z naruszeniem konstytucji, czyli kreowaniem przepisów, które nie mogły być w świetle polskiej konstytucji w ten sposób utworzone.

"Istnieje jeszcze jeden problem: nikt do tej pory nie wie, jaka była treść tych uzgodnień. Wielokrotnie zwracaliśmy się do pana premiera by udostępnił te informacje. Ja mam wrażenie, że on sam nie wie, na co się zgodził. On się po prostu zgodził na to, czego chcieli Rosjanie. Gdy oni je modyfikowali, on też je modyfikował. Na początku Donald Tusk mówił, że będzie stosowana konwencja chicagowska, a potem, że tylko sam artykuł 13, czyli że nie ma żadnych procedur odwoławczych." Potem się okazało, że nie ma zastosowania załącznik 13, tylko przepisy odzwierciedlające treść załącznika 13, ponieważ samego załącznika nie daje się stosować, jednie porozumienie obowiązujące w tym wypadku jedynie dwa państwa, Polskę i Rosję. Wynika z tego również, że takie porozumienie nie może nakładać obowiązków ani na państwa trzecie, ani na organizacje międzynarodowe.

Rząd Donalda Tuska wielokrotnie twierdził, że będzie się odwoływał, że będzie chciał, aby ta sprawa została rozstrzygnięta przez ICAO, ale potem się okazało, że ICAO oświadczyło, że nic do tego nie ma. Powstała kuriozalna sytuacja, w której dla określonych celów ten samolot raz był cywilny, a raz wojskowy. Rząd polski nie zwrócił się o pomoc do organów UE, do NATO, do państw sojuszniczych. Zginął prezydent, zginęli dowódcy wszystkich rodzajów sił zbrojnych, dowódca operacyjny WP, który kieruje wszystkimi działaniami wojskowymi Polski za granicą, zginął szef sztabu, generałowie NATO, były prezydent Rzeczypospolitej na uchodźstwie pan Ryszard Kaczorowski, i wielu, wielu innych, i w tej sytuacji ktoś chce sprowadzić ten fakt do rangi jakiegoś drobnego incydentu. Rząd polski zachowuje się tak, jakby nie był zainteresowany wyjaśnieniem wszystkich okoliczności tej tragedii, zresztą podobnie zachowuje się rząd rosyjski.

A przecież zginął prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, wybrany przez cały naród, zginęło 95 innych ludzi, z których zdecydowana większość to osoby sprawujące najwyższe funkcje w państwie polskim. Kogo byśmy nie wymienili, to ogromny żal po nich pozostaje. A śmierć tych ludzi dzisiaj sprowadza się po prostu do wypadku, do czegoś, co już było. Zapewne wkrótce się nam powie, że powinniśmy wybrać przyszłość, przestać rozpamiętywać. Jednak człowiek tym się różni od zwierzęcia, że w jego świadomości istnieje ciągłość, że zachowuje pewną ciągłość tożsamości z poprzednimi pokoleniami.

Pytany, czy zapoznał się z jakimiś opiniami prawnymi zaciągając zobowiązania, premier Tusk powiedział, że nie jechał aby spierać się z Rosjanami, że jechał, aby tam być. I przyjechał, objęli się i odjechał. Nie podszedł nawet do ciała prezydenta Rzeczypospolitej, które leżało sto metrów od miejsca, gdzie sterczały koła, znane nam ze wszystkich obrazów filmowych.

Oczywiście, że Bogdan Klich ponosi odpowiedzialność polityczną za śmierć tych wszystkich ludzi, ale pozostaje pytanie, pod czyim kierownictwem działał minister Klich, kto psychiatrze powierzył kierowanie polską armią, kto pozwolił mu zredukować polską armię tak, że zmieściłaby się na jednym stadionie piłkarskim, kto pozwalał na to, żeby, jak się dzisiaj dowiedzieliśmy, nie wypełniał  rekomendacji związanych z bezpieczeństwem lotnictwa. Tak, Klich jest politycznie odpowiedzialny, ale nie jest jedyną osobą. Przewodniczącym komisji badającej tę katastrofę, zresztą komisji, jak się wydaje, utworzonej z naruszeniem ustawy prawo lotnicze, jest osoba nadzorująca bezpośrednio BOR, sędzia we własnej sprawie.

Ale istnieje rozwiązanie ? powiedział poseł Karski. ? Mamy w tym roku wybory. Trzeba odsunąć od władzy tych, którzy są odpowiedzialni za degradację naszego państwa, odpowiedzialni między innymi za tę katastrofę, za stan finansów publicznych, którzy obiecywali, że nie będzie żądnych podwyżek podatków. Tak naprawdę wszystko zależy od państwa, od tego, jaki będzie wynik tych wyborów.

Jeśli Polska będzie miała rząd, który zechce wyjaśnić przyczyny tej katastrofy, to ten rząd zwróci się do Unii Europejskiej, do NATO, do państw sojuszniczych o udostępnienie wszelkich informacji i współpracę w tym zakresie. Zauważmy, że prokurator Pasionek, jedyny prokurator, który zwrócił się do Stanów Zjednoczonych o przekazanie materiałów, został natychmiast odwołany i oskarżony o kontakty z obcym mocarstwem. "To ja mam pytanie, z kim się kontaktował Donald Tusk? Z sojusznikiem, sojusznikiem najbliższym! ? zażartował poseł Karol Karski.

Na zakończenie powiedział: "Ja w to wierzę, szczerze wierzę, że Polska będzie jeszcze miała rząd, który będzie rozumował kategoriami polskiej racji stanu, który będzie działał na rzecz dobra naszego państwa, który będzie chciał wzmacniać jego pozycję i który będzie walczył o nasze interesy w Unii Europejskiej, który nie będzie kłaniał się przed Rosją, który będzie chciał wyjaśnić przyczyny katastrofy smoleńskiej.
Opr. mb





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.