Rolex o norweskim cherubinku
data:30 lipca 2011     Redaktor: Barbara Chojnacka

Druga rzecz, która mnie zastanowiła to fakt, że przez godzinę trwania masakry ponad setka młodych ludzi nie spróbowała zorganizować jakiejś obrony, poza przypadkiem schronienia się w budynku, ale ci ostatni ocaleli tylko dlatego, że psychol nie wpadł na pomysł podpalenia tego schronienia (na co miał czas).

Niniejszy i inne wpisy blogera Rolexa publikujemy za zgodą autora, (pisemne oświadczenie w posiadaniu redakcji).

net
KIEDY PRZYJDĄ TYSIĄCAMI

Pisanie w poniedziałek 25 lipca 2011 jest o tyle szczególne, że nie można nie skomentować nieszczęsnej Norwegii i kolejnego, po fali podpaleń zabytkowych norweskich kościołów i rytualnych mordów, psychola. Rzecz jasna można "psychola" użyć propagandowo do walki "prawicy" z "lewicą" i odwrotnie, bo znany nam w tej chwili kogel-mogel poglądów nadaje się w zasadzie to przyprawienia mu dowolnej gęby; byli zresztą i tacy wirtuozi blogosfery, którzy wykorzystali psychola do walenia w polskie partie polityczne albo (sic!) w kolegę-blogera, z którym się kiedyś pokłócili, ale to ostatnie wraz z przedostatnim to intelektualne marginalia.

Ja w związku z tym nieszczęściem mam kilka uwag własnych. Po pierwsze usłyszałem, że przypadek norweskiego cherubinka jest dowodem na to, że powinno być mniej broni. Zdrowy rozum podpowiada mi, że na tej norweskiej wyspie było co najmniej o jedną sztukę broni za mało. Dobry snajperski karabinek w ręku młodego sokole oko mógłby położyć kres rzezi po pierwszych kilku minutach, a gdyby ? dajmy na to, 30% populacji młodych socjalistów nosiło broń palną tak dla zaimponowania płci przeciwnej (bądź tej samej, taki trynd) to rzeź mogłaby się zakończyć już na etapie usiłowania rzezi. Gdzie te czasy, kiedy to każdy "bojowiec" nosił przy sobie gnata?

Przykre, że młodzi ludzie dowiedzieli się o nieskuteczności środków zapewnienia im bezpieczeństwa w drodze zwiększania barier w dostępie do broni jako o rzeczy ostatniej w życiu, o której się dowiedzieli. To ostatecznie oni zostali dostępu do niej skutecznie pozbawieni właśnie wtedy, kiedy była im ona niezbędna do przetrwania, a jej użycie uzasadnione jak rzadko kiedy.

Psychol się zawsze do broni jakoś dorwie.

Druga rzecz, która mnie zastanowiła to fakt, że przez godzinę trwania masakry ponad setka młodych ludzi nie spróbowała zorganizować jakiejś obrony, poza przypadkiem schronienia się w budynku, ale ci ostatni ocaleli tylko dlatego, że psychol nie wpadł na pomysł podpalenia tego schronienia (na co miał czas).

Jasne, łatwo mówić z tej strony komputera, ale czy zagrożenie życia paraliżuje na tyle, żeby nie spróbować przynajmniej (po pierwszych kilkunastu minutach szoku) obrzucić nadchodzącą śmierć kamieniami? No niechby trzy trafiły...

Ta bezradność - jednak już nie dzieci, każe postawić pytanie generalne: co stałoby się z tym społeczeństwem, gdyby zostało zaatakowane przez ? powiedzmy, 10 tysięcy zdeterminowanych funkcjonariuszy Specnazu? Ile tym razem trwałaby wojna?

Co stałoby się z tym państwem, które w ciągu 2 godzin doświadczyło skutecznego ataku na ścisłe centrum stolicy i egzekucji setki swoich obywateli?

Daleko Norwegi do "zdania egzaminu" Polski, która straciła głowę państwa i sztab generalny w 10 minut, a więc tę grupę w strukturze społeczeństwa, która jest chroniona przez wszystkie najlepiej wyszkolone i wyposażone służby, niemniej pytanie pozostaje.

Państwa Zachodu i NATO ? skoncentrowane przez lata na arsenale jądrowym wroga i ruchach wielkich wojsk, wydaje się być bezradne wobec hipotetycznie przeprowadzonej akcji dywersyjnej na wielką skalę. Zauważmy, że nawet strategia walki z Afganistanu czy Iraku (a więc ostatnio ćwiczona) nie nadaje się do zastosowania w sytuacji, gdyby działania dywersyjne przeniosły się na własne terytorium. Przecież w tym przypadku niewidzialny podniebny predator nie ostrzela wesela na wszelki wypadek!

W zasadzie pierwszym pomysłem norweskiego rządu powinno być zaprowadzenie rocznej obowiązkowej służby obrony terytorialnej dla wszystkich 15 latków. Rzecz jasna, postępowy rząd zrobi coś dokładnie odwrotnego i przeznaczy miliardy na skuteczniejszą kontrolę stanów psychicznych obywateli, żeby przy okazji kolejnego ataku szaleńca mógł się wykazać statystykami.

Na świecie mieszkają sobie dobrzy i źli faceci. Ci źli dostali właśnie sygnał, że do destabilizacji zniewieściałego Zachodu nie potrzeba wielkich armii. Po jednym incydencie masowego mordu w Norwegii zapanowała żałoba, przy setce jednocześnie parlament tego kraju zapewne ogłosiłby kapitulację, a decyzja ta spotkałaby się z rekordowym poparciem w sondażach.

Ciekawe zresztą jak taki sondaż wypadłby w Polsce?

"W związku z nieistnieniem armii i niemożnością zapewnienia jakiejkolwiek ochrony obywatelom RP zarówno z wody, lądu jak i powietrza, czy uważa Pan/Pani, że kapitulację należy ogłosić:

a) zanim ktokolwiek zacznie nawet myśleć o strzelaniu.

b) dopiero, gdy ktoś zacznie strzelać.

c) jak będzie ich dwóch.

d) dziesięciu.

e) stu.

Jestem pewien, że odpowiedzi c-e zakreślaliby wyłącznie oszołomieni i dyszący nienawiścią do ludzkości frustraci, "b"  zakreślą zoologiczni antykomuniści.

Pozdrawiam
Rolex

Link: http://hekatonchejres.salon24.pl/327270,kiedy-przyjda-tysiacami





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.