O hipotetycznym zjednoczeniu prawicy - cz. II
data:26 lipca 2011     Redaktor: AlicjaS

Jedyną sprawą, wokół której polska prawa strona polityczna mogłaby się zjednoczyć, są chrześcijańskie wartości i tradycja katolicka, na której jest zbudowana polska tożsamość.

sxc.hu

cz. I tu:

http://solidarni2010.pl/n,664,13,o-hipotetycznym-zjednoczeniu-prawicy-czi.html


12 kwietnia 2011 roku (tuż po powrocie z Warszawy, gdzie "świętowałam", jak mówi JKM, rocznicę katastrofy z innymi "konfederatami barskimi") postanowiłam pójść z ciekawości na spotkanie z redaktorem naczelnym "Najwyższego Czasu!" panem Tomaszem Sommerem, które odbyło się w Białymstoku. Chciałam się dowiedzieć o jego poglądach na różne sprawy, jako że nie byłam wcześniej czytelniczką jego tygodnika. W czasie tego spotkania zdałam sobie sprawę, że mój sposób myślenia jest zupełnie odmienny od tego, który reprezentował pan redaktor. Mam po prostu przekonanie, że jesteśmy w sytuacji tragicznej, że trzeba szybko odebrać władzę Platformie i spółce, i ratować resztki suwerenności. Natomiast pan Sommer spokojnie dywagował o tym, jakie powinny być cechy lidera partii, zastanawiał się, czy jest ktoś, kto mógłby zastąpić ewentualnie pana JKM, po czym stwierdził, że na razie nie. Nie mogłam zrozumieć spokoju mówcy. To wszystko byłoby nawet dobre, gdyby mieszkał w suwerennym państwie i miał dużo czasu na myślenie typu: jak nie w tych wyborach, to w następnych, itp. Wtedy stwierdziłam, że myślenie pana Sommera, który jest związany (czy też był) ze środowiskiem UPR, wbrew nazwie partii, nie jest myśleniem realnym.

Na marginesie ? jeszcze jeden przykład braku znajomości realiów przez pana Sommera. Mianowicie, spytał on retorycznie, ile dziś zarabia młody człowiek po studiach, po czym sam sobie odpowiedział, że jakieś trzy tysiące złotych i że z tego ciężko żyć. Można się domyślić, jaka była reakcja białostoczan: trochę śmiechu i lekki pomruk: "Widać, że z Warszawy przyjechał". Bo tę sumę często trzeba zmniejszyć o połowę. Następnie pan Sommer bardzo ironicznie skomentował fakt powstania namiotu "Solidarnych 2010", czym bardzo mnie zdenerwował.

Uważam, że pomysł "Solidarnych" jest adekwatny do sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy. Potrzeba takich brawurowych działań. Należy głośno upominać się o to, o co nie upominają się instytucje państwowe i żądać rozliczenia winnych.

Jedyną sprawą, wokół której polska prawa strona polityczna mogłaby się zjednoczyć, są chrześcijańskie wartości i tradycja katolicka, na której jest zbudowana polska tożsamość. Wydaje się jednak, że tylko w imię tego polska prawica mogłaby się skonsolidować. Choć na krótko. Póki jeszcze można odrobinę polskiej suwerenności politycznej i gospodarczej uratować.

Wygląda jednak na to, że zamiast polityków będą musieli się jednoczyć wyborcy przy urnach. Moim zdaniem najważniejszym kryterium jest stosunek do tragedii smoleńskiej (tak!). Jeśli jakiś polityk czuje się się "zmęczony" tematem Smoleńska i twierdzi, że przecież już wszystko zostało wyjaśnione w tej kwestii - jest albo głupcem, albo ... (proszę sobie dopowiedzieć). Polacy powinni poważnie zastanowić się nad swoim wyborem, bo, jak mówił przed namiotem "Solidarnych 2010" pan Grzegorz Braun, wybór w tym menu jest tylko taki: jeść albo nie jeść.


Alicja Soszyńska






Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.