A my czekamy...
data:25 lipca 2011     Redaktor: Barbara Chojnacka

"Przecież ten raport był pisany po polsku i dla nas go nie trzeba tłumaczyć. Ja nie potrzebuję zapoznawać się z tym raportem w języku rosyjskim czy angielskim. Chcę tylko przeczytać go w oryginale. Poza tym, co mnie obchodzi jego tłumaczenie? To był polski samolot rządowy, z polską załogą i polską delegacją najwyższego szczebla i ten raport najbardziej interesuje nas, Polaków. Dlatego też chcę go dostać po polsku, nie po rosyjsku czy angielsku."
Ojciec pilota Arkadiusza Protasiuka

net
A my czekamy...


"Nie będziecie mnie państwo musieli torturować pytaniami. Jak tylko będę miał raport na stole, oczywiście poinformuję o tym polską opinię publiczną, nie będę zwlekał ani godziny" -  obiecał 27 czerwca premier Tusk, znany z dotrzymywania obietnic, promieniejący miłością, niestety nie przez wszystkich docenianą. Tym gorzej dla nich.

Tak było przed miesiącem.

Czekaliśmy cierpliwie, poskramiając ciekawość - co też jest w tym raporcie? Poza przeciekami kontrolowanymi? Poza tym, czego być tam nie może, bo nasi rosyjscy "partnerzy" za układnym przyzwoleniem najwyższych władz III RP ukrywają przed nami dowody, kłamią, fałszują i mataczą?  Więc cicho sza, cierpliwości nas ta "wadza" uczy nie od dzisiaj, a my wciąż tacy niedouczeni! Spoko, powie  nam potem pan premier, najpierw musi być tłumaczenie raportu Millera (str 300) na jęz. rosyjski i angielski. Raport Millera wprawdzie jest napisany po polsku, dotyczy obywateli Polski oraz polskich rodzin ofiar, a także całego polskiego narodu, który jakoś jeszcze włada tym językiem.  "Polacy nie gęsi, iż swój język znają...", więc może by jednak treść raportu pojęli, ale przy okazji radzimy, niech się  pilnie uczą języków obcych, bo ojczysty może już wkrótce wypaść z programów szkolnych, podobnie jak historia i poniektórzy polscy pisarze. A z tym tłumaczeniem to ewidentne wykręty i gra na czas. A czas ma to do siebie to, że płynie...

Trafnie ujął rzecz pan Władysław Protasiuk, ojciec śp. majora pilota Arkadiusza Protasiuka, w wywiadzie, jakiego udzielił weekendowemu wydaniu "Naszego Dziennika": "Przecież ten raport był pisany po polsku i dla nas go nie trzeba tłumaczyć. Ja nie potrzebuję zapoznawać się z tym raportem w języku rosyjskim czy angielskim. Chcę tylko przeczytać go w oryginale. Poza tym, co mnie obchodzi jego tłumaczenie? To był polski samolot rządowy, z polską załogą i polską delegacją najwyższego szczebla i ten raport najbardziej interesuje nas, Polaków. Dlatego też chcę go dostać po polsku, nie po rosyjsku czy angielsku.(...)"

Andrzej Melak, brat śp. Stefana Melaka, przewodniczącego Komitetu Katyńskiego, także dał wyraz swemu rozgoryczeniu mówiąc: "Pan premier, wbrew temu, co mówi, uwielbia chyba dręczyć rodziny i je marginalizować. We wszystkich cywilizowanych krajach rodziny otrzymują tego typu informacje wcześniej. My musimy czekać i cierpieć i dowiadywać się szczegółów tragedii ze środków masowego przekazu i kontrolowanych przecieków."

Rodziny ofiar po raz kolejny poczuły się skrzywdzone i upokorzone przez władze III RP. Znowu ustami pana premiera Tuska, odmówiły im one wcześniejszego dostępu do raportu, który ma być opublikowany do 29 lipca (wygodny dla rządu termin, tuż przed przerwą wakacyjną w Sejmie, nie czas na dyskusje). A oto jak premier Tusk tłumaczył swoją odmowę: "W oczywistych względów, zarówno wobec rosyjskich partnerów, opinii międzynarodowej, dziennikarzy, ambasadorów, ekspertów międzynarodowych chcemy by ten materiał nie podlegał, zanim będzie oficjalnie opublikowany, interpretacjom co do rzetelności".

No, to teraz się należy mocno skupić i sprężyć, żeby pojąć, co pan premier miał na myśli. Chyba nie to, że w jego oczach wszyscy, których wymienił z rozbrajającą szczerością, a zwłaszcza owi rosyjscy "partnerzy", są ważniejsi od Polaków i od rodzin ofiar tragedii Smoleńskiej.

Niepokoi też czwartkowa zapowiedź premiera, że jeśli tłumacze nie zdążą przed owym magicznym 29 lipca, to przynajmniej opublikowane zostaną kluczowe fragmenty raportu. Co za nonsens! Połowa raportu jest kluczowa? A może trzy czwarte? Tekst główny, czy załączniki? Premierowi jednak widać ktoś przytomny podszepnął, żeby się z tego nonsensu wycofał, co też uczynił w piątek. Mamy poznać całość. Zdążą? Nie zdążą...Uff. Więc jednak mogą? Tak czy nie? Czy też znowu premier z czarującym uśmiechem (por. zdjęcie) obiecuje nam gruszki na wierzbie?

"Jeśli jest raport, to jest to spójny dokument, stanowiący nierozłączną całość. Jeżeli opinii publicznej przekazane będą jedynie jego fragmenty, to poznamy tylko to, co rząd będzie chciał, abyśmy wiedzieli. (...) Inaczej znów będziemy mieli do czynienia z przerzucaniem odpowiedzialności, a pamiętajmy, że najwygodniej oskarżać jest tych, którzy bronić się już nie mogą" - powiedział w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" z 23-24 lipca doświadczony pilot wojskowy w służbie czynnej w stopniu majora. Z tej najwygodniejszej ścieżki skorzystał jak pamiętamy pierwszy dyplomata III RP oznajmiając tuż po katastrofie, że to była wina pilotów. On już wiedział!
Był na ścieżce i na kursie, ale na innej ścieżce i na innym kursie.

A my czekamy... Czekamy na razie na całość (tylko kto nam zagwarantuje, że to będzie całość?) raportu komisji Millera  w trzech językach, w tym także w polskim, nie robiąc sobie wszakże większych złudzeń co do jego treści i ustaleń. A następnie czekamy wytrwale i uparcie na spełnienie wszystkich czterech postulatów Stowarzyszenia Solidarni2010. Są na tym portalu, są na namiocie przed Pałacem Prezydenckim. Notabene, pod namiotem odbywają się spotkania z ciekawymi, wartościowymi i kompetentnymi  ludźmi. Warto ich posłuchać, zadać pytania, kulturalnie podyskutować. Zapraszamy!

mb





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.