Siedem grzechów prawicy - sequel
data:23 lipca 2011     Redaktor:

Powiem to teraz bardzo wyraźnie i będę zapewne jeszcze kilkakrotnie powtarzał dalej w tekście: Panie, Panowie ? to, że ktoś ma racje moralną i słuszność po swojej stronie wcale nie oznacza, iż ma prawo przez to nie myć zębów.

Sławomir Błażek
Stosunkowo niedawno w Rzeczpospolitej Wiktor Świetlik opublikował tekst pod tytułem "Siedem grzechów głównych prawicy". Artykuł bardzo zręczny i przystępny w lekturze, aczkolwiek niestety, całkowicie niemal nietrafiający w sedno. Bo owszem ? prawica ma wiele grzechów, jednak samemu będąc dość blisko środowiska prawicowego widzę jego przywary odrobinę inaczej niż Świetlik. Bo czy "ponuractwo" to grzech prawicy? Skądże ? to przecież ludzie o "prawoskrętnym" myśleniu mają, według mnie, najbardziej celne poczucie humoru i ironii. Podobnie jeśli chodzi o rzekome "dysydenctwo" ? w swoim życiu spotkałem raptem garść ludzi marzących o powrocie czasów, gdy "wolno się kręcił powielacz".

Nie ? grzechy prawicy są o wiele poważniejsze, niż rzekome sekciarstwo czy ponuractwo. Są to niestety rzeczy o dużo cięższym kalibrze, które faktycznie nawet nie tyle uniemożliwiają prawicy dojście do jakiejś stabilnej i realnej władzy w Polsce, ale gorzej ? sprawiają, że prawica i prawicowcy niejednokrotnie sami się ośmieszają i wykluczają ze środowiska, na własne życzenie, ludzi autentycznie dla niego cennych. I czas najwyższy by opisać te rzeczy.
Powiem to teraz bardzo wyraźnie i będę zapewne jeszcze kilkakrotnie powtarzał dalej w tekście: Panie, Panowie ? to, że ktoś ma racje moralną i słuszność po swojej stronie wcale nie oznacza, iż ma prawo przez to nie myć zębów.

Jeśli metafora nie dość jasna, spokojnie ? wyjaśnię ją już głębiej w tekście.
Nie będzie to jednak, wbrew tytułowi, wyliczenie siedmiu, ośmiu czy dziesięciu grzechów, lecz wyliczenie ich po prostu tylu ile ich jest. Gotowi? Do dzieła.

Bełkot

Co to jest dla mnie "prawica"? Cóż ? w Polsce, użyję tu bezczelnie terminologii partyjnej, "prawicą" i "prawicowcem" jest dla mnie każdy, kto politycznie lub ideowo sympatyzuje z ideami konserwatywnymi, katolickimi, solidarnościowymi (mimo dużej części typowo lewicowych postulatów socjalnych). Jakie ruchy mieszczą się w tym nurcie? Proszę bardzo ? PiS, UPR, Nowa Prawica, Prawica RP, Młodzież Wszechpolska, ONR? i cała masa innych prawicowych bieda ? partyjek, wiecznie skłóconych i sklinczowanych w sporze o to, czy Michnik to tylko Żyd, czy też i mason.
Tak, mam świadomość, że nie jest to naukowa, encyklopedyczna definicja prawicy, ale na Boga ? prawica jaka jest, każdy widzi. Jak ktoś nie wie jakie to partie są "prawicowe" niech se wejdzie na stronę Gazety UBorczej ? tam mu powiedzą.

Jednak "grzechy prawicy" nie są niestety grzechami konkretnych partii czy liderów politycznych, lecz środowisk za nimi stojących. Jeśli partie i liderzy są gałęziami, to środowiska są pniem drzewa. A jeśli pień jest od środka wygniły, tym słabsze stają się konary. Tak, owszem ? można zżymać się, że przecież byłoby lepiej, gdyby były okręgi jedno mandatowe, system prezydencki i Bóg wie co jeszcze? ale jest tak jak jest, i trzeba działać w obrębie wyznaczonych ram, a nie obrażać się i iść na piwo. Gdyby Napoleon gniewał się, że trawa pod Austerlitz mu się nie podoba, to nigdy nie wygrałby ani tej, ani żadnej innej bitwy. No Proszę Państwa, powtórzę ? nie mamy środków by na ten moment zmieniać ordynację, system polityczny, prawny lub gospodarczy. Musimy działać w obrębie tego co jest, a nie obrażać się na cały świat. Ale niestety ? obrażanie się jest tym co nam wychodzi najlepiej, prawda?

Wracając, bo miało być o bełkocie.
Patrząc na ogromną większość prawicowej publicystyki widzę to właśnie ? bełkot. Sztuka publicystyczna umarła w naszym kraju i sam nie jestem tu święty. Obecnie zaglądając na liczne strony www i pisma, nie widzę jakiegoś zwartego nurtu publicystycznego, lecz bełkot. Teksty wysmażone są metodą ? wyjść z jakiegoś punktu, dowalić temu i temu, okrasić złośliwością i sarkazmem, zakończyć. Czy nie ma wartościowej publicystyki? Owszem ? jest. Wystarczy zajrzeć do "Uważam Rze", "Plusa/Minusa", "Nowego Państwa", "Idź pod Prąd", oraz tego co Jadwiga Staniszkis określiła jako "od Pressji do Rzeczy Wspólnych" (aczkolwiek to trochę temat na późniejszy punkt). Ewentualnie kilka artykułów publicystycznych z "Naszego Dziennika" ? choć "Nasz Dziennik" według mnie w sposób bardzo udany staje się gazetą typowo informacyjną, skąd można dowiedzieć się rzetelnie o tym co w kraju i na świecie, bez propagandowego bełkotu.

Oczywiście ? to nie reguła. Są bardzo niszowe pisma ("Polski Szaniec") prezentujące, no ? nie wiadomo co właściwie. Być może określiłbym to jako "publicystykę przedwojenną", to znaczy ? operującą według anachronicznych reguł i tym samym wyjątkowo słabo czytelną dla kogoś bez niezbędnego zasobu wiedzy politycznej i historycznej.

Ale dość tego, bo każdy kto wartościowych rzeczy szuka, ten je znajdzie. Problem w tym, że szukać nikt nie chce. Problemem prawicy stało się liczne grono świętych krów. Nieważne co ktoś plecie w tekstach internetowych czy papierowych niekiedy, ale jeśli dowala "im" jednocześnie oddając wymaganą ilość pokłonów "naszym" tym samym staje się dysydentem, bojownikiem o wolność, sprawiedliwość, prawdę o Smoleńsku i cholera wie co jeszcze.

Prawica więc znalazła się w tym samym worze co tzw. "antyfaszyści". Przez długi czas w Polsce pokutowała zasada, że nieważne czy ktoś jest maoista, trockistą, leninistą, anarchistą, nieważne ? jest świętą krową, bo walczy z faszyzmem. Że obecnie w Polsce walka z faszyzmem ma taki sam sens jak obalanie caratu to inna sprawa.

W ten sposób liczne bardzo dobre inicjatywy (silna prawica na fejsbuku, Rebelya) są przygniatane przez masę publicystycznego bełkotu. 

Wolna amerykanka

Brak organizacji na prawicy to boleść. Tym większa, iż przeciwko sobie mamy naprawdę znakomicie zorganizowanego wroga. Znowu ? to tak jakby na polu bitwy nikt nie słuchał generała, bo uważał, iż samemu wie jak lepiej postąpić. Widać to jaskrawo w Internecie, gdzie prawica nie jest w stanie zjednoczyć się wokół jednej partii ? PiS, lecz roi o jakichś Nowych Prawicach i innych bieda ? ruchach, nie mających szans wejść do Sejmu. Niestety ? polityka to nie działalność podziemna. Tu trzeba umieć iść na kompromis. Dlaczego nasi przeciwnicy polityczni wygrywają ciągle wybory. Nie ? nie dlatego, że są one fałszowane. Ale dlatego, iż wyborca eseldowski jest w stanie zacisnąć zęby i głosować na PO by odsunąć PiS dalej od rządów nad Polską. A u nas? Będziemy z ogniem w oczach dzielić się, zakładać nowe ruchy, komitety, reaktywacje i "nowe prawice", ale pomyśleć chwilę, iż te bieda ? procenty rozsiane po wszystkich "prawicach Polski" mogłyby zebrane do kupy dać zwycięstwo najsilniejszemu graczowi? a potem domagać się od niego twardej realizacji naszych postulatów? nie! Po co? Jak przegramy to dlatego, że nas w telewizji szkalują, a nie dlatego, iż sami nie pomyśleliśmy. A kto twierdzi inaczej, ten zdrajca? aha ? już to pisałem.

Swoją drogą liderzy prawicy są wyjątkowo skuteczni w skłócaniu swoich elektoratów i dzieleniu ich. Korwin jest tu absolutnym mistrzem, stworzywszy juz bodaj trzy partie ? jeśli to nie jest sabotaż wyborczy, to proszę mi pokazać co nim jest. Prawica musi wreszcie zrozumieć, iż racja moralna nie oznacza wykluczenia kompromisu. Zresztą ? nikt nie każe prawicowcom iść na kompromis z komunistami ? wystarczy, że narodowiec pójdzie na kompromis z wolnorynkowcem, a ten ostatni przymknie oczy na kilka postulatów socjalnych w programie "pisiora" i już ? procenty lecą. A to one decydują o zwycięstwie ? nie ilość klików na twitterze.

Ostatnia rzecz ? kto zajrzy na fejsbuka, ten zobaczy ilość grup prawicowych. I tak "Polska Prawica" walczy z "Polską za PiS", a wszyscy oni walczą z "Polakami za PiS" i jeszcze stoma innymi grupami poparcia za czy przeciw. To nie jest siła prawicy w Internecie. To jest absurd. Nie ? nie oczekuję nagle ideowego zamordyzmu jak na lewicy. Ale prawicowcy ? może przyjmiecie, że chłopak z ONR ma prawo mieć ostrzejsze zdanie od dziewczyny z UPR, a ona inne zdanie od jeszcze tam kogoś z PiS. I to wcale nie oznacza, iż on jest kretynem, bo nie rozumie wolnego rynku, a ona zdrajczynią Polski. To po prostu nurty tej samej rzeki. Tej samej rzeki, powtarzam. Rozumiecie?

Brak myśli politycznej

Zarzut najpoważniejszy na koniec. Kto w Polsce obecnie tworzy myśl polityczną? No ? mało kto. Znów się odwołam do Staniszkis ? "od Pressji do Rzeczy Wspólnych". Młoda inteligencja coraz częściej pozwala się wkręcać w tryby publicystyczne, tymczasem publicystyka to tylko lep, a domy buduje się z cegieł. "Nowe Państwo", które miało szansę być takim właśnie miesięcznikiem myśli zamieniła się już w kolejny pamflet publicystów. Jednak problem jest dość poważny, bo nawet to co się pojawia w naszej nowoczesnej myśli politycznej wartościowego ("Arcana"!) jest niestety podane w bardzo nieprzystępny sposób. Sam wiem, iż w Polskim środowisku naukowym jeśli artykuł napisany jest zrozumiale natychmiast odbiera się mu wiarygodność, pogardliwie określając publicystyką. Jednak zamyka to nas w pułapce ? mało kto tworzy autentyczne analizy, ponieważ łatwiej jest po prostu wysmażyć paszkwil i otrzymać oklaski. Ci zaś co tworzą polityczne koncepcje muszą to robić w sposób maksymalnie nieprzystępny, by nikt nie podważył ich naukowości i słuszności. Jednak według mnie nie trzeba koniecznie być Profesorem Zwyczajnym na UJot, by tworzyć wartościowe myśli i koncepcje. Wciąż pokutuje fałszywy mit, iż im bardziej coś niezrozumiałe, tym znaczy ? mądrzejsze! Proszę przeczytać "Myśli nowoczesnego Polaka" Romana Dmowskiego. Praca napisana dekady temu, a jednak wciąż zrozumiała i jasna, nawet dla tego, kto dopiero co posiadł umiejętność czytania. I jednocześnie jest bodaj największa pracą w dorobku Polskiej myśli politycznej. Czy ktoś dziś pisze w tak zrozumiały sposób? Garstka, dosłownie, garstka osób. Bez myśli politycznej prawica będzie folklorem, a folklor ma to do siebie, że jest jaskrawy i widoczny, ale jednak łatwo go zamknąć za szybą.

Czy to wszystkie grzechy prawicy? Nie, z pewnością gdybym chciał siedzieć dłużej, znalazłbym kolejne. Tak ? mam pełną świadomość, iż po tym artykule zostanę sam okrzyknięty zdrajcą, dywersantem i Bóg wie kim jeszcze. No trudno. Ale nie pisałem go by dowalić, albo poniżyć swoich, tylko po to by komuś może zaświeciło w głowie, że sami nie jesteśmy święci. Tak ? sam uprawiam zjadliwą publicystykę i mam zamiar uprawiać ją dłużej. Tak ? sam uczestniczyłem w niezorganizowanej masie, pozwalając się wprzęgać w bieżące konflikty pomiędzy poszczególnymi osobami. Tak ? dotychczas nie kiwnąłem nawet palcem w bucie, by stworzyć jakąś klarowną i przystępną w odbiorze myśl polityczną na prawicy. Tak, sam jestem winien tych wszystkich grzechów.

Ale za żalem za grzechy musi nastąpić postanowienie poprawy. Ja mam zamiar się poprawić.

A Wy?  


Arkady Saulski





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.