Kayan: Pani od róż
data:21 lipca 2011     Redaktor:

Niniejsza notka swego czasu "wzięła mnie za twarz i kazała się napisać" ? nie przypuszczałem wtedy, że będę mógł ją zaprezentować na stronie Stowarzyszenia Solidarni2010.

Teraz  mam szansę - to zaszczyt  i  honor dla mnie,  wszak nie ma bardziej GODNEGO miejsca dla tej publikacji !
Dziękuję. Tak więc, specjalnie dla Solidarnych2010:  ?


Czym jest honor, cnota, siła, odwaga? Czy odważny jest ten, który się nie boi, czy ten, który się boi, ale jednak stawia czoła i walczy?
Wojciech Cejrowski, w programie Jana Pospieszalskiego, oznajmił  że "mężczyzn brak" - była mowa o naszych umiłowanych przywódcach. I niestety miał rację.
Krzysztof Kłopotowski w przepięknym  liście do "naszej" ukochanej Ewy Stankiewicz na końcu powiedział: "Nie wiem, ile Pani wytrwa. Wiem tylko, że przechodzi Pani do historii kraju. Ktoś kiedyś napisze o tym wiersz zamiast mojej prozy."
Czym my "cywilizowani" naczelni różnimy się od zwierząt? Czy nie tym między innymi, że mimo równie silnych instynktów, pomimo rozwalających emocji, potrafimy być WIERNI swoim postanowieniom ? ? Że "Ducha nie gasimy"?
Tak jak pani Ewa Stankiewicz, która mimo potężnych zagrożeń TRWA z namiotem na Krakowskim Przedmieściu, razem z dzielnym Samuelem i Stowarzyszeniem "Solidarni2010"?

Wracając ... tytułowa "Pani od róż" to kobieta, która kładła kwiatki na grobach poległych pod Smoleńskiem podczas uroczystości "Wieniec dla Generała"

Od razu się przyznam, że piszę tu nie tyle o realnej osobie, ile o moim jej wyobrażeniu - na podstawie zaledwie jednego, przelotnego spotkania. Ale kto wie ? może moja wizja jest uzasadniona, może to jest prawda, tyle że akurat nikt do tej pory nie użył pewnych słów, nie nazwał "zjawiska".
W trakcie ceremonii, targana smutkiem i żalem "pani od róż" zaczęła płakać ? a właściwie to po prostu "podczas wykonywania obowiązków zaczęły jej lecieć łzy" - tak to trzeba nazwać (a wtedy taki ja, postronny obserwator, z największym trudem opanowałem wzruszenie - zapewne nie byłem odosobniony).
Swoich czynności nie zaniechała nawet na moment, nie szukała chusteczki ? tak jakby ani na chwilkę nie chciała odwrócić naszej uwagi od dekorowania grobów, aby nikt nie patrzył na jej wycieranie oczu itp. Razem z córeczką dzielnie "robiła swoje", na kolejnym grobie kładła białą różę i płakała ? przechodziła dalej, kładła różę, płakała ? no cóż ? głęboko mi zapadła w pamięć owa szanowna pani Renata (później poznałem jej imię)
Odpowiedzialni ludzie znają zasadę "Płacz i płać" ? pani Renata dzielnie jej sprostała ? podjęła się, więc spłacała zobowiązania, mimo niespodziewanych trudności "z oczami".
por2_640

Nie mam pojęcia, czy to mąż "pani od róż" wciągnął ją w patriotyczne tematy, czy odwrotnie. Dla niniejszych rozważań nie ma to wielkiego znaczenia. Teraz można tylko "panu mężowi" pozazdrościć żony - z szacunkiem i dystansem oczywiście - załączam pozdrowienia, poznaliśmy się przy okazji.  Taka "pani od róż" przy boku to wielka siła, wsparcie, filar związku, rodziny, domowego ogniska. Ale nie tylko ? to podpora, nadzieja naszych odnawialnych, narodowych sił witalnych!
Skoro, jak wspomniał W. Cejrowski "brakuje mężczyzn" (z całym szacunkiem panowie, wszak i o sobie tu mówię) to może my, Polacy postawmy na kobiety ?!!
Uszanujmy, posłuchajmy co nam proponują, mimo często wyśmiewanej "babskiej" logiki, ? być może ONE mają coś niezwykłego do zaproponowania, coś co znowu wyzwoli naszą sarmacką rycerskość, coś co pozwoli i nam, jak w przypadku "pani od róż" zrobić swoje dla kraju - "płakać i płacić".
A za co niby to my, panowie ("orły sokoły, bażanty") mamy płacić ?
Za niepodległość (choćby i duchową), za godność, za możliwość obrony naszych ? kobiet.
A propos - czy jest coś ważniejszego niż to, żeby kobiety czuły się przy nas bezpiecznie? By w spokoju, ufnie chciały rodzić nasze dzieci? Czy jest coś ważniejszego niż to, żeby ukochana kobieta wiedziała, że "jesteś lekiem na całe zło"?

I wreszcie - czy jest coś ważniejszego niż to, żeby np. wdowa po wielce ZASŁUŻONYM dla kraju GENERALE, pani Ewa Błasik czuła się w Polsce "u siebie" - bezpiecznie*, godnie, otoczona opieką i  solidarnością?
Albo Zuzanna Kurtyka, Marta Kaczyńska ... czy "pasuje nam" jak zostały potraktowane?

Tutaj znowu mam przed oczami panią Ewę Stankiewicz, naszą najdzielniejszą z dzielnych, która mówi:


"Tyle wolności możemy wywalczyć, ile zdołamy sobie jej wyobrazić"
por3_640

To właśnie my, panowie Polacy jesteśmy od tego - nawet jeśli nie możemy sprostać wszechobecnej, porażającej obłudzie, jeśli z jakichś powodów nie możemy otwarcie wystąpić PRZECIW aktualnym "porządkom" to przynajmniej wspierajmy nasze dzielne kobiety.

To one nadają sens naszemu życiu, bywa że to dla nich (czy dzięki nim) stajemy się czasem "wielcy".
kayan

* - wiem, wiem, oficjalnie to teraz, zgodnie z Traktatem Lizbońskim (czy może Traktatem z Maastricht) jesteśmy całkowicie bezpieczni. Bundeswehra ma nas wszystkich, bez względu na pochodzenie, wyznanie i płeć bronić ? do ostatniej kropli krwi ;)
ps. dziękuję Polonowi, Gracjanowi i Margotte za zgodę na wykorzystanie zdjęć.






Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.