W związku z tym prof. Bogusław Paź z Uniwersytetu Wrocławskiego pisał do Ministerstwa Spraw Zagranicznych:
„Zwracam się z zapytaniem o charakter działalności w obszarze polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych pani prof. Olgi Hnatiuk, która do niedawna była I Radcą Ambasady Rzeczpospolitej Polski na Ukrainie. Chodzi w szczególności o jej działalność wymierzoną w polskie inicjatywy skierowane na rzecz informowania o ludobójstwie, jakiego dopuściły się ukraińskie formacje faszystowskie: OUN-UPA, SS-Galizien i in. na polskiej ludności cywilnej w czasie II Wojny na terenach Kresów południowo-wschodnich II RP. Zdaniem tej przedstawicielki Państwa Polskiego niedopuszczalne jest mówienie o „rzeziach” na polskiej ludności dokonywanych przez ukraińskich faszystów, choć piony śledcze IPN w prowadzonych śledztwach zbrodnie dokonywane przez tych faszystów kwalifikują jako ludobójstwo”.
Pytanie jakie zadał prof. Paź jest retoryczne. Przypadek Oli Hnatiuk jest charakterystyczny. To namacalny dowód na tolerowanie w Polsce probanderowskiego lobby. I chodzi tu nie tylko o tolerancję bierną, ale o funkcjonowanie takich ludzi w strukturach państwa polskiego, co oznacza, że państwo polskie podziela poglądy tych osób. To coś więcej nawet niż finansowanie banderowskiego tygodnika „Nasze Słowo”. Jeśli ludzie o takich postawach i poglądach trafiają do polskiej ambasady jako jej pracownicy - to jest to wręcz niewiarygodny skandal. Mamy tu bowiem do czynienia ze schizofrenią - państwo polskie niby czci ofiary UPA, niby IPN prowadzi w tej sprawie śledztwa, a z drugiej strony od lat w strukturach państwa znajdują się ludzie z probanderowskimi sympatiami a może nawet wprost banderowcy .
Ta schizofrenia trwa! Aktualne jest pytanie o charakter działalności w obszarze polskich struktur państwowych nie tylko Pawła Kowala, Adama Bodnara, Andrzeja Szeptyckiego. Ciekawe, czy ten stan zmieni się wskutek emocji wywołanych odebraniem Orderu Orła Białego.