B. Ratter: Depolonizacja Wołynia i Małopolski Wschodniej prowadzona przez OUN-UPA
data:04 lipca 2026     Redaktor: Anna

Kardynałowie Polski i Ukrainy apelują do obu narodów o pojednanie- informuje Tygodnik Niedziela.
Dla ludzi religijnych, którzy odwołują się do nauczania Ewangelii, do nauczania Jana Pawła II - także tego wypowiedzianego we Lwowie i Kijowie - istotne jest stanięcie w prawdzie. Ponieważ z narodem ukraińskim Polacy nie pozostawali i nie pozostają w konflikcie, bezprzedmiotowe jest pojednanie i przebaczanie. Istniał i nadal istnieje jeden tylko problem: problem zbrodniczych działań ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego, będącego ukraińską odmianą faszyzmu. Ruch ten stanowił i nadal stanowi realne zagrożenie dla interesów Polski i Ukrainy. Polaków usatysfakcjonować może jedynie jednoznaczne, wyraźne potępienie przez władze Ukrainy i władze Polski, OUN jako organizacji, której formacje dopuściły się zbrodni ludobójstwa na ludności polskiej, żydowskiej, ormiańskiej i ukraińskiej- wypowiedział się ukraiński historyk Wiktor Poliszczuk w 2001 roku w Naszym Dzienniku.


" Stanąć w prawdzie, tak jak uczy nas katechizm kościoła katolickiego. Jest pięć warunków do spełnienia dla pojednania na płaszczyźnie religijnej, gdy nie oglądając się na przywódców politycznych, narodowych możemy tego dokonać:
   1. stanąć w prawdzie - dokonać bilansu, co znamy, co wiemy, co można zrobić, czego nie zrobiono
   2. żal za grzechy przed Bogiem i bliźnimi
   3. mocne postanowienie poprawy
   4. szczera spowiedź przed Bogiem i bliźnimi
   5. zadośćuczynienie Bogu i bliźnim
- wyjaśnia ks. Józef Marecki.
Za pojednaniem stoją ludzie i musimy zadać sobie pytanie, czy jest ono możliwe, jakie są jego warunki i czy chcemy tego pojednania. Pierwszą płaszczyzną pojednania, która wydaje się być najważniejsza jest płaszczyzna religijna. Jesteśmy katolikami różnych obrządków, my łacińskiego, który wyrósł na rzymskiej kulturze i sztuce łacińskiej a Ukraińcy obrządku wschodniego- kiedyś był to kościół greckokatolicki, bizantyjski a dzisiaj jest to kościół ukraiński. Potężne prawosławie to zupełnie inna religia chociaż chrześcijańska, inna mentalność, inna filozofia, inne podstawy….Jeden z biskupów obrządku łacińskiego na Ukrainie powiedział: nigdy my nie nałożymy na głowie bani a oni nigdy nie nałożą naszych infuł. Były próby pojednania między
częścią hierarchów polskiego kościoła rzymsko katolickiego w Polsce i kilku hierarchami ukraińskimi greckokatolickimi na terenie Ukrainy (duchowni ukraińscy nie są tym zainteresowani) przy milczących, zamkniętych ustach hierarchów greckokatolickich ukraińskich w Polsce. Nie są tym zainteresowani - .wyjaśnia ks. Józef Marecki, autor  pracy badawczej, dokumentującej zbrodnię ludobójstwa na katolickich kapłanach-  ks. prof. Józef Marecki autor pracy badawczej   (Misterium Iniquitatis Osoby duchowne i zakonne obrządku łacińskiego zamordowane przez ukraińskich nacjonalistów  1939-1945, IPN)

Emerytowany biskup łaciński łucki, z urodzenia Ukrainiec, wielokrotnie powtarzał jeszcze długo przed rokiem 2014 : jeżeli Ukraina nie padnie na kolana i nie przeprosi Pana Boga za krew, którą przelała podczas II wojny światowej to sama spłynie krwią.
Prawda i sprawiedliwość są silniejsze niż ich przeciwieństwa – wykład  filozoficzny profesora Bogusława Pazia, który 25 lat poświęcił studiom nad racjonalizmem.  "Racjonalizm to coś czego w Polsce nie ma. Często powtarzamy pewne tezy, używamy pojęć wtłaczanych nam przez tzw. oponentów. Choćby pojednanie – pojednać mogli się mordercy z niedoszłymi ofiarami – ponieważ tych ofiar niedoszłych praktycznie nie ma, nie mówmy już o pojednaniu. Przebaczenie – nie ma takiej etyki, która pozwalałaby na to, by ktoś, np. polityk, kapłan, rabin czy sołtys mógł komuś, zwłaszcza wbrew kogoś, przebaczył za coś, czego sam nie doznał jako człowiek. Kto cię uderzył w policzek nadstaw drugi- nadstaw drugi ale swój, nie czyjś – nie słuchajmy bzdur, korzystanie z rozumu jest naszym obowiązkiem. Profesor Bogusław Paź przytoczył powiedzenie Kartezjusza – „nic nie jest tak sprawiedliwie rozdzielone ludziom jak rozum, bowiem nie zdarzyło się, by ktoś uskarżał się, iż ma go mniej niż inni”.

Fragmenty z dzieła ks. Józefa Mareckiego:
(…) Kto może uchodzi do Gubernatorstwa, bo te hajdamaki się zacinają, że ani jedna noga polska nie powinna zostać na Wołyniu. Wiśniowca prawie że już nie ma, bo w mieście były same domy żydowskie, a Żydów wybito w zeszłym roku co do jednego. A obecnie wszystkie ich domy i budy Ukraińcy rozebrali, ostał tylko zamek, klasztor, urząd gminy i apteka. Na przedmieściach domy hajdamaków tylko stoją. (…) Kończąc to przy długie pisanie, jeszcze raz prosimy o święte modlitwy, by nasze nerwy były spokojne, byśmy mogli przetrwać w kornym zdaniu się na wolę Bożą te tortury moralne, a może i fizyczne. Całując kornie święty szkaplerz, jeszcze raz o modlitwy upraszam.
Niegodny syn brat Cyprian od św. Michała

Podczas napadu Ukraińców 7 II 1944 r. na klasztor i kościół karmelitów bosych w Wiśniowcu Nowym, w których to zabudowaniach znajdowało się ponad 150osób świeckich, brat Cyprian od św. Michała został uduszony w piwnicy paskiem od habitu. Ciało wrzucono do dołu w klasztornej piwnicy. Ekshumowany 26 IV 1944 r., pogrzebany na cmentarzu parafialnym w Wiśniowcu Nowym w zbiorowej mogile, którą po kończeniu działań wojennych splantowano. Obecnie nie ma po niej śladu. Warto przytoczyć relację s. Marii C. pochodzącej z Wiśniowca Nowego:
„Do tragedii doszło 1 lutego 1944 r., po odejściu węgierskiej jednostki wojskowej. Banderowcy wdarli się do Wiśniowca w nocy z 6 na 7 lutego i rozpoczęli makabryczną rzeź. Wielu żywcem spalono w domach, dzieci żywcem wbijano na pal lub rozdzierano za ręce i nogi. Kobietom rozpruwano brzuchy, obcinali uszy i ręce, wydłubywali oczy, obcinali nosy i piersi. Do tego używali zbrodniczych narzędzi: zardzewiałych noży, wideł, kos, mieli też specjalne ściski ze śrubami, do których wkładano głowy - do zamęczania przez ucisk. Innych wieszano do góry nogami, lub przecinano na pół piłami. (…). Rano po tych wydarzeniach poszłam zobaczyć. Widziałam stos ciał w konwulsji i cierpieniach. (Ks. Józef Marecki Osoby duchowne i zakonne obrządku łacińskiego zamordowane przez ukraińskich nacjonalistów 1939-1945, IPN)

"Bezwzględna, począwszy od 1943 r., depolonizacja Wołynia i Małopolski Wschodniej – która była prowadzona przez OUN-UPA w sposób szczególnie okrutny, bowiem z powszechnym zastosowaniem barbarzyńskich metod uśmiercania, a wcześniej dręczenia ofiar - siała postrach, stałe poczucie zagrożenia, wymuszając paniczne ucieczki z ogarniętych rzeziami terenów wiejskich do miast i miasteczek. Ale dla dziesiątków tysięcy ludzi tułaczka trwała dalej – albo Niemcy zagarniali uchodźców i transportowali do przymusowych robót w Rzeszy, albo uchodźcy samodzielnie, z narażeniem życia uciekali na zachód (zachodnia Małopolska, Lubelszczyzna i dalsze rejony), gdzie wielokrotnie zmieniali miejsce pobytu i skąd także byli wysyłani przez Niemców na roboty. W trakcie tego przemieszczania się Polaków umierały kolejne ofiary: głodu, zimna, braku dachu nad głową, braku leków do leczenia ran i urazów powstałych w napaściach OUN-UPA. Zgony następowały albo w krótkim czasie po akcie ludobójczym, albo po kilku latach poważnych niedomagań. Do skutków ludobójstwa ukraińskiego na Polakach należą jeszcze różnego stopnia dolegliwości psychiczne, utrudniające normalne życie lub powodujące niezdolność do samodzielnego życia". (Ewa Siemaszko Bilans zbrodni, IPN).





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.