Zb.Żak: Myśli - Przeciw barbarzyńcom
data:11 kwietnia 2026 Redaktor: Redakcja
Myśli 15/2026, 11 kwietnia 2026
Wznoszę swe oczy ku górom: Skądże nadejdzie mi pomoc? Pomoc mi przyjdzie od Pana, co stworzył niebo i ziemię. On nie pozwoli zachwiać się twej nodze ani się zdrzemnie Ten, który cię strzeże. Pan cię uchroni od zła wszelkiego: czuwa nad twoim życiem. Pan będzie strzegł twego wyjścia i przyjścia teraz i po wszystkie czasy. (Ps 121, 1-3, 7-8).
Lecz kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza. Biada światu z powodu zgorszeń! Muszą wprawdzie przyjść zgorszenia, lecz biada człowiekowi, przez którego dokonuje się zgorszenie. (Mt 18, 6-7).
Tak jak można było przewidzieć, B. Nowacka stara się przymusić wszystkich uczniów do udziału w zajęciach z przedmiotu „Edukacja zdrowotna”. Trzeba podkreślić: tzw. edukacja zdrowotna; bo o ile są tam elementy dotyczące zdrowia, które zresztą wcześniej były zawarte w innych przedmiotach, to głównym celem tego przedmiotu jest demoralizacja i deprawacja zgodnie z nakazami rządzących w UE; poprzez tzw. edukację seksualną.
Minister edukacji próbuje omamić część rodziców, że wydzielony moduł o „wiedzy seksualnej” nie będzie obowiązkowy, a jak zapowiada, „to będzie jedna, dwie lekcje w ciągu roku”. O tym, czy uczeń będzie uczestniczył w tej części, zdecydują rodzice. Z tego widać, że większość szkodliwego przekazu pozostanie w części obowiązkowej tego przedmiotu. Przedmiot będzie nauczany w szkołach podstawowych od klasy czwartej i w szkołach ponadpodstawowych (w wymiarze jednej godziny tygodniowo przez dwa lata).
Co znajdzie się w części nieobowiązkowej przedmiotu „edukacja zdrowotna”, ma zadecydować „zespół ekspercki” na czele którego stanie Zbigniew Izdebski, propagator edukacji seksualnej. Istnieje obawa, że decyzja co do zakresu nieobowiązkowej części zostanie podjęta dopiero w ostatniej chwili, przed rozpoczęciem roku szkolnego, by rodzice nie mogli się przygotować do obrony swoich dzieci przed deprawacją. Kolejnym działaniem MEN będzie włączenie treści, które mają być wyodrębnione w module o „zdrowiu seksualnym” do modułu obligatoryjnego dla wszystkich.
Decyzja ta została podjęta, mimo ogromnego sprzeciwu znacznej części społeczeństwa, a także ekspertów podkreślających destrukcyjny wpływ proponowanych rozwiązań na rozwój dzieci. Jest ona również wyrazem lekceważenia rodziców, którym przysługuje niezbywalne prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Minister Nowacka potraktowała te głosy jako przeszkodę do ominięcia, a nie jako sygnał do refleksji. To zły model sprawowania władzy.
„Edukacja zdrowotna” to przedmiot, mający na celu deprawację młodych ludzi. Nie ma tam promocji rodziny, na równi traktuje się małżeństwo i inne formy związków, są w nim treści afirmujące dowolność tożsamości płciowej. I właśnie takimi treściami jest ten przedmiot przesycony. Dlatego usunięcie jednej czy dwóch lekcji nie zmienia niczego. Deprawacja i demoralizacja młodych ludzi są głównym celem tego przedmiotu. Rozpoczyna się od dzieci, które przystąpiły do I Komunii św. by podważyć zasady chrześcijańskie. Po to się przecież usunęło z planu lekcji wychowanie do życia w rodzinie i walczy się z lekcjami religii
Według KROPS (Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły) edukacja zdrowotna nawet bez modułu „seksualnego” (https://pch24.pl/edukacja-zdrowotna-to-skrajne-zagrozenie-krops-ostrzega-wazne/
https://www.ratujmyszkole.pl/stanowisko-krops-ws-zapowiedzi-obowiazkowej-edukacji-zdrowotnej/):
1) jest przedmiotem antyrodzinnym,
2) umożliwia promocję genderowej koncepcji płci i tranzycję, czyli tzw. zmianę płci,
3) umożliwia promocję środowisk LGBTQ+,
4) łamie prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami moralnymi i religijnymi,
5) jest bezprawny,
6) umożliwia w przyszłości rozszerzenie obowiązkowości na tematykę seksualną.
Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej w art. 48 wyraźnie gwarantuje rodzicom prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Tymczasem wprowadzenie obowiązkowego przedmiotu – bez realnej możliwości zwolnienia ucznia na wniosek rodziców, jak to miało miejsce w przypadku WDŻ czy edukacji zdrowotnej w dotychczasowej formule – stanowi poważne ograniczenie tej konstytucyjnej zasady.
Dr Zbigniew Barciński, koordynator KROPS uważa, że przedmiot edukacja zdrowotna powinien być w ogóle zlikwidowany. Powinno wrócić do szkoły wychowanie do życia w rodzinie. Cały przedmiot edukacja zdrowotna, także bez modułu „zdrowie seksualne”, jest przedmiotem antyrodzinnym: deprecjonują małżeństwo, deprecjonują rodzinę, deprecjonują macierzyństwo, deprecjonują wartość dziecka. Cały ten przedmiot nie ma podstawy prawnej, ponieważ minister powołuje się na ustawę z 1993 roku dotyczącą wychowania do życia w rodzinie, a edukacja zdrowotna nie spełnia tych warunków, ponieważ w tej ustawie jest mowa o wskazywaniu wartości rodziny.”
Stajemy jako naród przed śmiertelnym niebezpieczeństwem: dzieci — często bez wiedzy i zgody rodziców — są konfrontowane z przekazem, który podważa podstawowe prawdy o człowieku, jego tożsamości i naturze. Najpierw zmienia się język. Potem sposób myślenia. A na końcu — sposób postrzegania rzeczywistości. Nie pozwólmy na te niszczycielskie działania władz!
Co można zrobić? Ordo Iuris proponuje takie działania:
Po pierwsze: zwolnimy Barbarę Nowacką ze stanowiska Ministra Edukacji Narodowej (petycje, wotum nieufności i inne działania).
Po drugie: żądamy przyjęcia przygotowanej przez nas ustawy o potwierdzeniu praw rodziców i stabilizacji programu szkolnego. Dość już szkoły, w której lektury i narodowi bohaterowie zmieniają się wraz z każdym ministrem i nastaniem nowej władzy.
Po trzecie: jeżeli nic innego nie pomoże – na koniec wezwiemy polskich rodziców i polskie szkoły do obywatelskiego nieposłuszeństwa. Zwrócimy się do nich, by nie posyłali dzieci na „edukację zdrowotną”. Ordo iuris stanie za każdym rodzicem i za każdym dyrektorem szkoły, który tego przedmiotu nie akceptuje.
W moim przekonaniu można apelować do Prezydenta o wsparcie działań rodziców (rozporządzenie jest przeciwne ustawie z 1993 r.).
Tam, gdzie rodzice stanowią dobrze zorganizowane środowisko, można zbojkotować nauczanie tego przedmiotu przez całe klasy.
Gdy nie ma tak dobrze zorganizowanych rodziców, to w ostateczności, można próbować zwalniać dziecko z tych zajęć. Można też spróbować pozyskać opinię psychologa, że udział dziecka w takich zajęciach może przynieść mu szkodę.
Zb.
[foto_duzy_2]

[/foto_duzy_2]
[foto_duzy_3]

[/foto_duzy_3]
[foto_duzy_4]

[/foto_duzy_4]
[foto_duzy_5]

[/foto_duzy_5]
[foto_duzy_6]

[/foto_duzy_6]
[foto_duzy_7]

[/foto_duzy_7]
[foto_duzy_8]

[/foto_duzy_8]
[foto_duzy_9]

[/foto_duzy_9]