Jesteśmy razem, wędrujemy i modlimy się razem przez kilka godzin, by zyskać siły na następny rok naszego życia odważnie przeciwstawiającego się złu, w szkołach, w pracy i w naszych domach; tam dokąd teraz wracamy pociągami i autami, zmordowani i wdzięczni za to pielgrzymowanie. Za pojawienie się Księdza z Drohiczyna, za Niezłomnych z Katowic, młodzież z Wielkopolski, za harcerzy i za naszych górali, i za żałobne niewiasty wspominające cierpienie Polek czasów zaborów, za Solidarnych z Lublina, Wrocławia, Zielonej Góry, Warszawy, Trójmiasta, Śląska i wielu małych zakątków Polski.
Każdy, kto dotarł na Marsz, wniósł swoje Serce i cierpliwe dłonie ściskające wytrwale Portret, kierownicę auta, mikrofon lub banner.