Wprowadzanie zmian małymi krokami jest bardziej skuteczne niż zmiana rewolucyjna. Wiedzą o tym, ci którzy gotowi są dłużej czekać na rezultaty zmian. Ci, co są niecierpliwi i chcieliby natychmiast wprowadzić w czyn swoje pomysły napotykają na silny opór. Tak jest w przypadku zmian w edukacji: radykalne zmiany wyzwalają protesty. Na ogół tak działają rewolucjoniści, czy wszelkiej maści postkomuniści. Ich strategia ma też alternatywny plan: jak nie uda się przeprowadzić czegoś radykalnego, to oswaja się społeczeństwo, które łatwiej zaakceptuje mniej radykalne zmiany (w pół drogi), bo uzna, że coś udało się uratować. Nie zgadzajmy się połowiczne ustępstwa!
Przykładem zmian małymi krokami są zmiany w nauczaniu Kościoła. Taką zresztą strategię nakreśliła masoneria już w XVIII wieku, zakładając, że kolejne pokolenia ich członków będą kontynuować rozpoczęte przez nich dzieło destrukcji Kościoła katolickiego. Celem tych zmian jest zmiana nauczania wiary w taki sposób by Kościół starał się przypodobać „światu”.
Trzeba spokojnie przeanalizować ostatni list episkopatu z 12 marca 2026 r. Projekt listu został przygotowany przez Komitet KEP ds. dialogu z judaizmem. Był on procedowany zgodnie z ogólnie przyjętymi zasadami listu w Konferencji Episkopatu Polski i przyjęty w głosowaniu tajnym. Ks. prof. W. Rakocy sporządził opinie nt projektu listu, która jest druzgocąca dla jego treści (https://www.ekai.pl/ks-prof-rakocy-zydzi-potrzebuja-chrystusa-tak-samo-jak-reszta-ludzkosci/) . Ale mimo to list ten został opublikowany.
Zmiany w podejściu do innych religii zaczęły się od Jana XXIII i kard. A. Bea, który będąc niemieckim jezuitą chciał jakoś wynagrodzić Żydom zagładę dokonaną przez jego pobratymców. I dokonał tego kosztem doktryny wiary: chcąc zadośćuczynić za zbrodnie niemieckie zmienił nauczanie Kościoła.
Jan XXIII – za sugestią Julesa Isaaca – polecił już w 1960 r. kard. Bei opracowanie schematu dotyczącego żydów. W konsekwencji to właśnie Sekretariat ds. Popierania Jedności Chrześcijan zająć się miał kwestią stosunku Kościoła katolickiego do wyznawców judaizmu. J. Isaak (m.in. w książce „Jezus i Izrael”) oskarżał autorów Ewangelii, w szczególności św. Mateusza i św. Jana, o nieprawdziwy zapis Męki Pańskiej. Miał on (J. Isaak) ogromny wpływ, bo jego atak na dawny Kościół idealnie odpowiadał pragnieniom postępowych, liberalnych biskupów, którzy mogli wykorzystać jego tezy jako narzędzie dla pognębienia i dezawuowania obrońców Tradycji (P. Lisicki – „Mit starszych braci w wierze”). Zaczęło sie od Nostra aetate (która redukowała różnice między chrześcijaństwem a innymi religiami) by podważać dotychczasowe nauczanie Kościoła, a gdzie dojdą te zmiany; czy do zakwestionowania Ewangelii?
Kajfasz zapytał Zbawiciela wprost: „Poprzysięgam cię przez Boga żywego, abyś nam powiedział, czyś ty jest Chrystus, Syn Boży?” (Mt 26, 63). A odpowiedź Zbawiciela nie pozostawiała wątpliwości. Chrystus skazany został właśnie dlatego, że potwierdził swe bóstwo oraz wypełnienie proroctw. O ile Katechizm stwierdza, że my wszyscy ukrzyżowaliśmy Chrystusa, św. Tomasz wyjaśnia niuanse teologiczne tej prawdy: bez wątpienia to nasze grzechy skazały Zbawiciela na śmierć, śmierć ta nastąpiła jednak wskutek podżegania żydów, a zwłaszcza ówczesnych arcykapłanów. Św. Tomasz pisze: „Wiedzmy jednak, że nieświadomość ich nie usprawiedliwia, była to bowiem poniekąd nieświadomość umyślna. Widzieli bowiem wyraźne oznaki Jezusowego bóstwa, lecz z nienawiści do Chrystusa i powodowani zawiścią przewrotnie je tłumaczyli, nie chcąc wierzyć Jego słowom, kiedy mówił, że jest Synem Bożym. Nieświadomość umyślna nie zwalnia od winy, lecz, jak się zdaje, raczej ją powiększa. Dowodzi bowiem tego, iż człowiek tak bardzo lgnie do grzechu, że chce trwać w nieświadomości, aby z grzechem nie zrywać. Żydzi przeto zgrzeszyli nie tylko jako sprawcy ukrzyżowania Chrystusa-Człowieka, lecz poniekąd także, jako sprawcy ukrzyżowania Boga. Co do rzesz żydowskich – nie znały one Pism i zostały zwiedzione przez swych przywódców. Wina ich jest więc mniejsza”. Ks. Marek Bąk mówi jasno, kto zamordował Jezusa:
Wysoka Rada (Sanhedryn) zebrała się nad ranem (Wielki Piątek) by zatwierdzić wyrok śmierci, który zapadł wcześniej w nocy i znaleźć sposób by wymusić na Piłacie zatwierdzenie tego wyroku. Wrogowie Chrystusa wykazują tak wiele energii by Go zgładzić. Powinno to nas, uczniów Chrystusa, zawstydzać. Gdybyśmy wkładali tyle co oni wysiłku w szerzenie Królestwa Bożego, to świat wyglądałby inaczej. A po Zesłaniu Ducha Św. i powstaniu Kościoła to arcykapłani i przywódcy żydowski prześladowali chrześcijan, o czym czytamy w Nowym Testamencie. Czy można temu zaprzeczać?
Dlatego tak ważne jest stanowisko biskupów - pasterzy w sprawach wiary. Powinni zachować czujność, zwłaszcza tam, gdzie pojawia się zafałszowanie wiary. Jeśli sól utraci swój smak, to na cóż się przyda – jest to przestroga w pierwszej kolejności skierowana do pasterzy. Jeśli pasterze podpisali się pod listem prezentującym nieprawdziwe tezy, narażają wiernych na odpadnięcie od wiary. Nie mogą się lękać, muszą być czujni i wykazywać błąd w porę i nie w porę. Nie mogą też dawać się wciągać w polityczne aspekty sytuacji, o czym wspomina R. Winnicki:
Zb.