B.Ratter: Nic nie wiedzieli, naprawdę nic, o dwustu tysiącach zaginionych bez śladu z równin wołyńskich
I powtórzę, że rozwiązanie tej sprawy leży w najlepiej pojętym interesie Ukrainy. Polski też, ale Ukrainy przede wszystkim. Dlatego, że ten temat jest eksploatowany przez Rosję na wszelkich poziomach- Bogumiła Berdychowska (specjalistka od Ukrainy i stosunków polsko-ukraińskich oraz wieloletnia kierowniczka programu stypendialnego MKiDN Gaude Polonia) odniosła się do „prac poszukiwawczych i ekshumacji na Wołyniu”.
No cóż, specjalistka od Ukrainy nie uznała, iż ukraińskie ludobójstwo na Polakach (niezwykle okrutne) jest tragedią narodu polskiego w czasie, gdy „nastąpiło zbiorowe opętanie narodu ukraińskiego”. Tragedią, bo utratą istotnej tkanki narodu polskiego, jest zsyłka Polaków na Sybir (również z Litwy, Białorusi) na podstawie sporządzonych przez Ukraińców list. Przecież to im sowieci po 17 wrześnią 1939 roku, przekazali władzę administracyjną.
Berydchowska reprezentuje cywilizację turańską i nie rozumie, że potępienie zbrodni ludobójstwa, odnalezienie ciała, ekshumacja i godny pochówek jest cechą cywilizacji łacińskiej, dbającej o godność każdego człowieka.
Polacy, którym udało się ocalić życie i wyjść z nieludzkiej ziemi z Andersem, pamiętają swe rodzinne domy , do których nie mogli już wrócić. Fundacja Kresy - Syberia to potomkowie syberyjskich skazańców. Od lat prowadzi wirtualne Muzeum, które jest świadectwem wielkiej traumy i tęsknoty za ojczyzną i domem rodzinnym nie dlatego, że „ten temat jest eksploatowany przez Rosję”. Wiersz Mai Trochimczyk dla Stanisława Wiśniowskiego z Australii, założyciela Wirtualnego Muzeum Kresy-Syberia jest właśnie tego dowodem.
27 września 1939 r. zamordowany został wracający do domu, żołnierz Wojska Polskiego, hr Andrzej Potocki, brat żony Leona Sapiehy, ostatniego właściciela Krasiczyna ( Sapiehowie chronili w zamku ludność wsi przed Ukraińcami). Leon Sapieha po roku dowiedział się od proboszcza, z której wsi pochodzili mordercy i słono zapłacił chłopom ukraińskim, by pokazali gdzie zakopali zamordowanego Andrzeja Krasickiego. Ciało zamordowanego w Lipowcu szwagra, hr Leon Sapieha wykupił od Ukraińców i pochował. Trwała wojna (agresja Niemiec 1 września 1939 r. i agresja Rosji 17 września 1939r.)
„Ks. Drzyzga Adam prowadził kondukt pogrzebowy Józefa Kobyluka z kościoła na cmentarz na skraju wsi Sorocko 23 XI 1944 r. „Zwłoki wieziono na parokonnym wozie gospodarskim. Ze względu na błotnistą drogę kondukt posuwał się bardzo wolno. Ukryci w opłotkach i budynkach banderowcy strzelali z bardzo bliska, prosto do ludzi. Wybuchła panika. Konie ciągnące wóz zostały zabite, a trumna spadła z wozu. Na drodze zostało wielu zabitych i rannych, pozostali przy życiu szukali schronienia w pobliskich budynkach ukraińskich, ale te były pozamykane. Uciekający mieli przed sobą uzbrojonych banderowców, którzy ich zabijali i dobijali rannych na drodze.
Prowadzący kondukt pogrzebowy ks. Adam Drzyzga został ciężko ranny i z krzyżem w ręku i modlitewnikiem stoczył się do pobliskiego rowu, gorliwie odmawiając modlitwę. Został zauważony, dobiegło do niego trzech banderowców, odebrało krzyż i modlitewnik, dobijając go. Jeden z nich, żądny zemsty, wszedł do błotnistego bajora i ubłoconymi butami deptał komżę martwego już księdza. Przez dwa dni leżał w szatach liturgicznych w miejscu, gdzie został zamordowany; pogrzebany nocą w pobliżu kościoła parafialnego przez miejscowego kościelnego”. Trwała wojna (agresja Niemiec 1 września 1939 r. i agresja Rosji 17 września 1939r.)
„W Polsce Ludowej, sprzedanej przez zachodnich sojuszników Stalinowi i rządzonej przez agentów Kremla, komunistów, a często nawet byłych banderowców, przeciągniętych na swoją stronę przez Sowietów, polskie ofiary nie mogły nawet zapalić świeczek na grobach pomordowanych. Rozkwitała odgórnie zadekretowana „przyjaźń” Polski i narodów Związku Sowieckiego, tak jak obecne „pojednanie” polsko-ukraińskie - bez pokajania , skruchy i chrześcijańskiego wyznania winy” - pisał prof. Czesław Partacz w monografii Politechniki Koszalińskiej w 2013 roku .
Maja Trochimczyk (Deszczowy chleb, wiersze z wygnania):
5 PIĘĆ KRAJÓW W WENECJI – dla STANISŁAWA WIŚNIOWSKIEGO z Australii, założyciela Wirtualnego Muzeum Kresy-Syberia
Cztery osoby to pięć krajów połączonych
przez ciemny sznur szóstego — zło wcielone.
Imperium Zła zmieniło ich życie raz na zawsze.
Wszyscy są teraz zagubieni, nieswoi
w nowym świecie, po serii niechcianych wojen.
Polska - to ich kotwica wspólnego języka,
co „jeszcze nie zginęła” -z chlebem żytnim,
świeżym masłem i gryczanym miodem.
Chopin, Matejko, Norwid i Mickiewicz –
rycerze i ziemia, polne kwiaty, nostalgia
i deszcz. Alma Mater żałoby.
Polska, wykluczona z Parady Zwycięstwa
w 1945 roku przez Wielką Brytanię.
Wielka -skorzystała z odwagi, ofiary życia
polskich żołnierzy, jej dzielnych obrońców.
Brytania - wypędziła ich na antypody
rozpadającego się imperium,
po zakończeniu walk —
Do Kanady — na rozległe, otwarte tereny.
Czyste powietrze i woda, bezpieczne ulice.
Najlepszy kraj na świecie, jeśli odważysz się
znieść ciągłe zimno, do kości przejmujący mróz -
Do Australii -czerwona ziemia, opale, i zwierzaki –
dziwaki, dowód boskiego poczucia humoru.
Wymarzona kraina ciemnoskórych, cichych mędrców.
Kolonia karna dla londyńskich bandytów i dziwek.
Schronienie dla tych, co nie mają gdzie się podziać,
bez domu po kataklizmie, który zmienił świat —
Do Argentyny - gdzie przybysze mogą tańczyć tango
i opłakiwać dwadzieścia tysięcy „desaparecidos”
w spokojnej przystani, daleko od wojen Europy.
Obok siebie: bogacze i kaci, SS-mani i ich polskie ofiary.
Nic nie wiedzieli, naprawdę nic, o dwustu tysiącach
zaginionych bez śladu z równin wołyńskich.
Nigdy nie myśleli o jednym czy dwóch milionach
polskich cywilów - deportowanych, głodzonych,
mordowanych — kto ich policzy? Zniknęli jak sen.
Po wojnie, królowa brytyjska wydaliła
byłych żołnierzy, niegdyś sojuszników,
i obrońców. Zmienili się w niechciany balast,
ból głowy, geopolityczne poczucie winy -
Trafili do Australii, do Południowej, Północnej
Ameryki - do Kalifornii, gdzie każdy mieszkaniec
to osobny archipelag talentu i oryginalności.
Każdy umysł - kosmos fikcji, projekcja własnego
wynalazku. Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem...
Tu spotykamy się na jasnych wybrzeżach
Pacyfiku w tej drugiej Republice Wenecji.
Popijamy Cabernet z doliny Russian River
i medytujemy nad splątanymi nitkami
tkaniny życia. To niechlujne dzieło pijanych Furii
i obojętnych, cierpliwych bogiń przeznaczenia.
Gobelin jest już prawie gotowy. Lachesis i Kloto
splątały motek chaotycznych losów. Nie da się
nic zrobić. Trzeba czekać, aż Atropos, ich siostra,
miłosiernie wreszcie przetnie wątek naszych dni.
Zdjęcia do artykułu :
[foto_duzy_3]

[/foto_duzy_3]
[foto_duzy_4]

[/foto_duzy_4]
[foto_duzy_5]

[/foto_duzy_5]
[foto_duzy_6]

[/foto_duzy_6]
[foto_duzy_7]

[/foto_duzy_7]
[foto_duzy_8]

[/foto_duzy_8]
[foto_duzy_9]

[/foto_duzy_9]