Zb.Żak: Myśli - Praca na Wielki Post
data:21 lutego 2026     Redaktor: Redakcja

Myśli 08/2026, 21 lutego 2026
Nie bierzcie więc wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe. Mocą bowiem łaski, jaka została mi dana, mówię każdemu z was: Niech nikt nie ma o sobie wyższego mniemania, niż należy, lecz niech sądzi o sobie trzeźwo - według miary, jaką Bóg każdemu w wierze wyznaczył.  (Rz 12, 2-3).
A gdy oni jedli, Jezus wziął chleb i odmówiwszy błogosławieństwo, połamał i dał uczniom, mówiąc: «Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje». Następnie wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie, dał im, mówiąc: «Pijcie z niego wszyscy, bo to jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów.  (Mt 26, 26-28).

 
Rozpoczyna się czas Wielkiego Postu – czas łaski, nawrócenia i duchowej odnowy. Kościół prowadzi nas w tych dniach drogą modlitwy, postu i jałmużny, abyśmy na nowo odkryli miłość Boga objawioną w Męce, Śmierci i Zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa.

To także czas rachunku sumienia i przemyślenia: czy idziemy dobrą drogą, czy wykonujemy to co trzeba, czy nie zaniedbujemy naszych zadań i obowiązków?

Chciałbym zaprosić do rozważenia dwóch kwestii: jedna dotyczy  wiernych Kościoła katolickiego: czy trwamy przy wierze, którą niezmiennie głosi Kościół, czy może ulegamy herezji modernizmu, a druga  - dotyczy obowiązków wobec Ojczyzny i spraw publicznych.

Może przez nasz namysł nad tymi sprawami przejdziemy do głębszego udziału we mszy św. oraz lepiej będziemy spełniać obowiązki obywatelskie.

Na Zachodzie, wśród wiernych następuje utrata wiary w realną obecność Jezusa w Najświętszym Sakramencie. Procesy sekularyzacyjne z Kościoła na Zachodzie przenikają do nas i przyjmują się dość szybko. Trzeba więc się im przeciwstawić w sposób świadomy. W zasadzie nie mamy wpływu na to, jak sprawowana jest msza św. w naszych parafiach, ale mamy wpływ na nasz sposób jej przeżywania. Czy mamy przekonanie, że uczestnicząc we mszy św. oddajemy cześć Bogu w Trójcy Świętej oraz Wcielonemu i Eucharystycznemu Bogu w sakramencie Eucharystii? Czy nasz w niej udział utwierdza w prawdziwej wierze: tj. czy nadal uważamy, że jest to ofiara Chrystusa i że Chrystus jest realnie obecny w substancjach chleba i wina? Czy wierzymy, że Liturgia ze swej istoty nie polega na tym, co my robimy, że jedynym pośrednikiem między ludem a Bogiem jest Jezus Chrystus, a we mszy św., w Jego imieniu sprawujący ofiarę kapłan? „Liturgia polega na tym, co dla nas i w nas czyni Pan nasz Jezus Chrystus. Bardzo często mówimy tak, jakbyśmy celebrowali Liturgię w sposób, który czyni ją naszym własnym dziełem. Liturgia to nic innego jak „publiczny kult, który nasz Odkupiciel jako Głowa Kościoła oddaje Ojcu, a także kult, który wspólnota wiernych oddaje swemu Założycielowi, a przez Niego Ojcu Niebieskiemu” – Pius XII.

Takim fundamentalnym kryterium, czy wciąż wierzymy po katolicku, jest odpowiedź na pytanie: czy wciąż wierzę, że po słowach przeistoczenia wypowiedzianych przez kapłana staje się realnie obecny na ołtarzu Jezus Chrystus. Jeśli tak wierzymy, to z należną czcią będziemy uczestniczyć w tej ofierze. Liturgia powinna być skoncentrowana na Bogu, a nie na wspólnocie czy człowieku.

Bp A. Schneider zauważa, że „kult publiczny jest ze swojej natury tradycyjny, a to znaczy, że musi być wypełniany zgodnie z normami ustanowionymi przez Boski autorytet i przekazanymi przez przodków. Pobożne zachowywanie norm kultu jest tak ważne, że Bóg groził w Starym Testamencie karą śmierci za ich beztroskie lekceważenie lub wprowadzanie nowinek. Tradycyjna forma Rytu Rzymskiego dowiodła, że jest jasnym i pełnym świadectwem centralnych prawd wiary katolickiej; żaden istotowy element wiary nie jest ukrywany, osłabiany czy formułowany w sposób dwuznaczny. Tradycyjna łacińska Msza święta jest sposobem wyrazu uformowanym na przestrzeni tysiącleci i sprawdzonym gwarantem nienaruszalnej wiedzy o kulcie Bożym”.

Ks. kard. Robert Sarah  przy okazji promocji książki nt muzyki sakralnej wyjaśnia, na czym polega liturgia. Stwierdza on, że od kilku dekad Kościół przeżywa poważny kryzys w dziedzinie swej Liturgii. Liturgia jest czymś z samej swej istoty świętym; jest przede wszystkim i nade wszystko Boża. Nie jest czymś, co możemy wymyślić lub zmienić, nawet jeśli uważamy się za ekspertów, nawet jeśli jesteśmy biskupami. Nie. Musimy być pokorni wobec Świętej Liturgii, takiej, jaka została nam przekazana w Tradycji Kościoła. Mamy być jej wiernymi sługami i strażnikami, a nie zachowywać się niczym jej właściciele, którzy wykorzystują ją lub zmieniają dla własnych celów.

Liturgia jest zasadniczo (albo powinna być zasadniczo) rytuałem śpiewanym, jej muzyka ma kluczowe znaczenie. Istnieje muzyka, która jest liturgiczna, jest święta. Istnieje też muzyka, która taka nie jest. Muzyka sakralna nie jest „ładnym” dodatkiem do Liturgii. Jest jej niezbędnym elementem. We wszystkich kulturach, zawsze, gdy świętujemy, śpiewamy! Tak samo musimy śpiewać, gdy stajemy przed Bogiem Wszechmogącym, aby Go wielbić i celebrować wszystko, co On uczynił i co wciąż czyni dla nas i w nas. Musimy przyswoić sobie „Pieśń Baranka”!

I warto wniknąć w swoje zaangażowanie w sprawy Ojczyzny. Czy podejmowałem działania na rzecz dobra wspólnego w takim zakresie, jak tylko mogłem? Wydaje się, że nie tak dużo się zmieniło od obserwacji, której dokonał Roman Dmowski pod koniec XIX w.: „Polacy umieją z założonymi rękami patrzeć na przebieg spraw, mających najdonośniejsze znaczenie dla ich przyszłości narodowej. Pozwalają oni obcym regulować bez przeszkody swe życie nawet wtedy, gdy mają całkiem legalną możność działania, gdy rozumna i wytrwała akcja ze strony polskiej mogłaby wiele zła usunąć i niemałą naprawę położenia osiągnąć. Z tym politycznym lenistwem wiąże się jedna znamienna właściwość polskiej psychiki politycznej, mianowicie oczekiwanie wielkich i prędkich skutków z małych wysiłków, i rozczarowywanie się, zniechęcanie, gdy te skutki natychmiast się nie zjawiają”.

Czy takie polityczne lenistwo nie jest naszym udziałem?

Widać wiele cennych inicjatyw w sferze publicznej, podejmowanych przez coraz więcej środowisk: w obronie życia, rodziny, edukacji, przeciw zagrożeniom ze strony przybyszów, ze strony UE. Podejmujący je ludzie narażają się na represje ze strony władzy i kłopoty dla swoich rodzin, ale mimo to podejmują te działania. Czy przynajmniej wspieramy te działania. A może tylko stoimy z boku?

Niech te pytania towarzyszą nam w czasie Wielkiego Postu, a może wypracujemy rzetelną odpowiedź, która będzie kierować naszymi działaniami.



Zb.






Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.