Zb.Żak: Myśli - Gdzie zmysł wiary?
data:25 stycznia 2026 Redaktor: Redakcja
Myśli 04/2026, 25 stycznia 2026
I On ustanowił jednych apostołami, innych prorokami, innych ewangelistami, innych nauczycielami dla przysposobienia świętych do wykonywania posługi, celem budowania Ciała Chrystusowego, aż dojdziemy wszyscy razem do jedności wiary i pełnego poznania Syna Bożego, do człowieka doskonałego, do miary wielkości według Pełni Chrystusa. [Chodzi o to], abyśmy już nie byli dziećmi, którymi miotają fale i porusza każdy powiew nauki, na skutek oszustwa ze strony ludzi i przebiegłości w sprowadzaniu na manowce fałszu. Natomiast żyjąc prawdziwie w miłości sprawmy, by wszystko rosło ku Temu, który jest Głową - ku Chrystusowi. (Ef 4, 11-15).
I Miastu nie trzeba słońca ni księżyca, by mu świeciły, bo chwała Boga je oświetliła, a jego lampą - Baranek. I w jego świetle będą chodziły narody, i wniosą do niego królowie ziemi swój przepych. I bramy jego nie będą zamknięte: bo już nie będzie tam nocy. A nic nieczystego do niego nie wejdzie ani ten, co popełnia ohydę i kłamstwo, lecz tylko zapisani w księdze życia Baranka. (Ap 21, 23-27).
Hans Memling, Sąd Ostateczny
Wśród istotnych organizatorów Soboru Watykańskiego II byli tacy, którzy za wszelką cenę chcieli przybliżyć jedność chrześcijan. Z tego powodu usuwali w trakcie obrad to wszystko, co mogło być trudne dla protestantów. Prace nad liturgią uwzględniały też ich przekonania i tak się toczyły, aby rezultaty były dla nich do przyjęcia. Nawet papież Paweł VI wprost o tym mówił. Jednak w tej sytuacji nie dało się utrzymać tego, co Kościół do tej pory nauczał, i podejmowano próby zmiany tego nauczania. Nie dokonywano wprost zmiany dogmatów, ale z tzw. „względów duszpasterskich” rozmywano ich przekaz. Czy to doprowadziło do oczekiwanej jedności? Żadną miarą! A podziały jeszcze się powiększyły. Natomiast część hierarchów Kościoła katolickiego łaskawie spoglądała na rozwiązania przyjęte we wspólnotach protestanckich.
Zauważamy w Polsce kryzys Kościoła Katolickiego i wielu publicystów zastanawia się nad jego przyczynami. Na ogół wskazują na zmiany cywilizacyjne i w ten sposób sugerują nieuniknioność tych procesów laicyzacyjnych. Zastanawiające jest, że nie ma pogłębionej analizy biskupów, która ujęłaby przyczyny kryzysu i wskazała, co należy zrobić, by przeciwdziałać tym niekorzystnym trendom. Czy biskupi nie zastanawiali się nad tą fundamentalną dla nich sprawą; przecież odpowiadają przed Bogiem za swoich wiernych. A może są podzieleni w tej sprawie? A może ustaje misyjność Kościoła, która jest elementem jego żywotności? Czy Kościół w istocie nie zrezygnował z misyjności, choć ostatnio kardynałowie na konsystorzu zastanawiali się nad misyjnością Kościoła?
Te pytania pojawiają się szczególnie, gdy w Kościele katolickim obchodzony jest tydzień modlitwy o jedność chrześcijan. Obchodzony jest od wielu lat. Trzeba zapytać, jakie przynosi owoce, bo przecież po nich poznaje się zasadność pewnych działań.
Podczas konsystorza kardynałów dyskutowano o synodalności. Awangardą w tym obszarze były wspólnoty Kościoła katolickiego w Europie Zachodniej zmagające się z galopującą sekularyzacją i spoglądające na wspólnoty protestanckie. Jednak znaczący hierarchowie obawiając się niszczenia Kościoła przestrzegali przed synodem. Kardynał australijski G. Pell nazwał synod toksycznym koszmarem, a chiński kardynał J. Zen jest przekonany, że synod zmierza do „rewolucyjnej zmiany w konstytucji Kościoła i w moralnym nauczaniu o seksualności” i że jego intencją jest wywrócenie piramidy hierarchii i wprowadzenie demokracji w Kościele”. Kard. G. Muller obawia się, że następstwem synodu może być nie tyle schizma, co herezja. Wg niego herezja na trwałe weszła w struktury Kościoła; są bowiem biskupi, którzy nie wierzą w Boga. Przez wiele wieków synody stanowiły formę sprawowania apostolskiej władzy kolegialnej: biskupi podejmowali na nich decyzje. Szwajcarski biskup M. Eleganti zauważa, że Kościół, a papieże w szczególności, nie mogą zaprzeczać sobie samym: to co było przez nich wcześniej głoszone i nauczane jako prawda, pozostaje wiążące również dla przyszłych pokoleń. Co poprzedni papieże (i sobory) ogłosili jako słuszne, nie może być przez późniejszych papieży i sobory uznane jako błędne lub moralnie niedopuszczalne. W związku z działaniami synodalnymi mamy niepokój, czy Kościół będzie nadal głosił naukę Jezusa Chrystusa, czy coś innego. Ci co nie śledzą z uwagą, tego co się dzieje w centralnych kręgach Kościoła, mogą nie zauważyć, że stopniowo głoszona jest inna nauka. Często mając zaufanie do swojego proboszcza, można nie zauważyć, że biskupi nakazują głoszenie innej nauki. Potrzebna jest więc nasza czujność, by nie odstąpić od nauki Jezusa. Tym bardziej, że pomysłodawcy synodalności powołują się na nauczanie Soboru Watykańskiego II. Czy synodalność nie jest formą kolegialną formą kierowania wspólnotami protestanckimi?
Dokładnie po 60 latach realizuje się jedna z najważniejszych inicjatyw progresywnego ruchu posoborowego. Chodzi o fundamentalną zmianę sposobu zarządzania Kościołem – pisze P. Chmielewski (https://pch24.pl/z-holandii-przez-watykan-do-niemiec-posoborowa-zmiana-staje-sie-faktem/).
Obecnie na wzór działań Kościoła katolickiego w Holandii po Soborze, podejmowane są podobne działania na terenie Niemiec. W 1966 roku zorganizowano „Sobór Duszpasterski Niderlandzkiej Prowincji Kościelnej”. Zakładało wspólne obrady biskupów, księży i świeckich – refleksja, podejmowanie decyzji, głosowania. Jego inicjatorami były progresywne elity Soboru kard. B. Alfrink i wspierający go kard. J. Suenens z Belgii; czołowe postacie progresywne Soboru. W tamtym czasie nie udało się przeprowadzić tych reform ze względu na opór innych biskupów i Stolicy Apostolskiej. Jednak te działania przyczyniły się do erozji katolicyzmu w Holandii.
Idea ta jednak nie zginęła i w kolejnym pokoleniu została podjęta przez Kościół katolicki w Niemczech w 2019 r. Rozpoczęto Drogę Synodalną – proces bardzo podobny do niderlandzkiego „soboru duszpasterskiego”. Niemcom, jak dotąd udało się osiągnąć wiele: zliberalizowali podejście do ideologii gender, wprowadzili w kilku diecezjach szerokie możliwości błogosławienia par tej samej płci. Kluczowa jest jednak kwestia sprawowania władzy. W 2025 roku powołano do życia Radę Synodalną – organizację złożoną zarówno z biskupów, księży jak i świeckich. Niemcy są pewni uzyskania zgody Stolicy Apostolskiej. W ten sposób swój finał (odsunięty w czasie) znajdzie jedna z głównych posoborowych idei reformatorskiej rewolucji w Kościele katolickim.
Debaty, dyskusje, innowacje nie uleczą Kościoła (który już jest wielce zbiurokratyzowany), nie wyprowadzą Kościoła z kryzysu. Kościół to wspólnota Słowa i sakramentów oraz wynikająca z nich miłość bliźniego. „Kościół dzisiejszy nie potrzebuje reformatorów, Kościół potrzebuje nowych świętych” (JP2).
Kard. R. Sarah przypominał wiernym (podczas mszy św. w Allentown, USA, 23 listopada 2025 r): „Kościół kieruje naszą uwagę ku czterem rzeczom ostatecznym: śmierci, sądowi, niebu i piekłu. Bo one są rzeczywistością, a my, na własną zgubę, ignorujemy je albo udajemy, że nie istnieją. W chwili odejścia z tego świata, kiedy będziemy musieli zdać sprawę Wszechmogącemu Bogu ze swoich działań, obowiązków oraz z darów i talentów, którymi nas obdarzył. Bo niebo i piekło to rzeczywistość, a my musimy czynić wszystko, co w naszej mocy, aby uniknąć piekła, i zostać, dzięki miłosierdziu Bożemu, uznanymi za godnych wiecznej radości nieba.”
Zb.
[foto_duzy_2]

[/foto_duzy_2]
[foto_duzy_3]

[/foto_duzy_3]
[foto_duzy_4]

[/foto_duzy_4]
[foto_duzy_5]

[/foto_duzy_5]
[foto_duzy_6]

[/foto_duzy_6]
[foto_duzy_7]

[/foto_duzy_7]
[foto_duzy_8]

[/foto_duzy_8]
[foto_duzy_9]

[/foto_duzy_9]