Szkoła B. Nowackiej jako „karawana” - karna, uformowana przez poganiaczy z MEN według unijnych dyrektyw, ledwie człapiąca z wycieńczenia, z fatamorganą na horyzoncie! To wizja, która kompromituje do reszty rząd Tuska i ujawnia faktyczne intencje funkcjonariuszy ulokowanych w MEN. Ulokowanych z premedytacją - by rozprawić się z wiedzą, z obowiązkowymi treściami nauczania, z tożsamością i językiem polskim, logicznym myśleniem i kojarzeniem faktów, a docelowo - przyszłością całych pokoleń Polaków.
Zamiast jasnego celu w postaci solidnej i wymagającej szkoły - świadomie akceptowanego przez Polaków dla dobra przyszłości ich dzieci - proponuje się „przedziwny” „bełkot” o sprawczości, kompetencjach, doświadczeniach, wsparciu i dobrostanie. Cytowane określenia to słowa, które padły z ust szefowych resortu oświaty [skandaliczne i aroganckie – gdyż dotyczyły weta Prezydenta i spotkania konsultacyjnego w Pałacu Prezydenckim z szeroką reprezentacją nauczycielskich związków zawodowych i środowisk oświatowych] - wyjątkowo, acz celowo, użyte w kierunku adwersarzy z gmachu przy Al. Szucha.
Nie zniżając się więcej do takiego poziomu dyskusji, spójrzmy, co ukrywa plan B, którego realizację lewicowe władze MEN bezceremonialnie zapowiadają wobec zawetowanej nowelizacji ustawy. Planowana jest nie rewolucja – to był plan A, czyli nowelizacja Prawa oświatowego – a pełzająca transformacja i demontaż. Oświacie grozi działanie za pomocą destrukcyjnych rozporządzeń, generujących chaos w szkołach i napotykających na coraz większy opór środowiska kadr nauczycielskich oraz na sprzeciw rodziców i całego społeczeństwa.
Taranem siłowo wprowadzanych zmian ma być rozporządzenie dotyczące podstaw programowych, których perfidnie zamętliwy kształt zastępuje klarowne treści nauczania wymagane do tej pory.
Rozporządzenie dotyczące podstaw jest przedmiotem powszechnych sprzeciwów, włącznie z ekspertami współuczestniczącymi w ich tworzeniu na pierwszym etapie. Do MEN wpływają obecnie liczne krytyczne listy, apele, żądanie ponownego przekazania projektu jego … autorom [!], którzy stwierdzają że „jest to szkodliwy dla dzieci dokument”, jak informuje strefaedukacji.pl
Do tych licznych głosów należy dodać ponad 60 stron krytyki ze strony niezależnych ekspertów KROPS. 16 grudnia opinia Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły została wysłana do MEN w ramach konsultacji publicznych.
https://www.ratujmyszkole.pl/opinia-krops-na-temat-projektu-podstaw-programowych-wyslana-do-men/
Ten, kto zarzuca brak starannej lektury tego dokumentu jego krytykom, wystawia świadectwo o własnej niewiedzy lub – co gorsza – daje dowód celowego działania na szkodę ucznia. Wobec ewentualnego nieuwzględnienia uwag przedstawionych w opiniach, powinno być to powodem postawienia najcięższych zarzutów. Kodeks karny wprost wskazuje drogę:
Art. 231. [Nadużycie uprawnień przez funkcjonariusza]
§ 1. Funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
Pozostawiam kwestię odpowiedzialności prawnikom i sądom, w nadziei, że projekty podstaw programowych w tej postaci zostaną rychło i ostatecznie wycofane.
W tym miejscu warto przyjrzeć się pewnemu niezwykle istotnemu szczegółowi projektu, którego wprowadzenie jest ewidentnym działaniem na szkodę wszystkich polskich uczniów. Oby nie umknął uwagi korektorom z MEN dokonującym obecnie liftingu pod wpływem presji z wielu stron. Oby został zauważony jako poważny problem przez szeroką opinię społeczną
Ponownie z obejściem Prawa oświatowego bezpośrednio do rozporządzenia wpisano „projektowanie uniwersalne”.
Uniwersalne projektowanie to jedno z kluczowych założeń inkluzyjnej – czyli włączającej - edukacji. Termin został przejęty z architektury, a w dydaktyce stosowane jest pojęcie projektowania uniwersalnego w edukacji (universal design for learning – UDL). Projektowanie uniwersalne z założenia zakłada rozwiązania użyteczne dla wszystkich w jak największym zakresie. O ile „uniwersalizm” sprawdza się w pewnych konkretnych zastosowaniach [przy znacznych nakładach finansowych], o tyle w wypadku szkoły to ideologiczne równościowe podejście otwiera wrota dla inkluzji. Docelowo chodzi o włączenie wszystkich, wszelkiej „różnorodności społecznej”, bez barier, bez ograniczeń, bez… wymagań i bez racjonalnego rozeznania możliwości uczniów.
Tym razem wprowadzono je nie do preambuły podstaw, jak miało to miejsce w ramach „uszczuplenia podstawy” w 2024 r. Przypomnijmy - wówczas po oprotestowaniu przez ekspertów Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły w przesłanej do MEN opinii zapis został wycofany.
Teraz projektowanie uniwersalne ukryto w innym miejscu, w szczegółowym opisie na wstępie – w „Sposobach organizowania środowisk edukacyjnych” [s.41]. Ale nie tylko, o czym za chwilę!
Uniwersalnym projektowaniem w edukacji określa się zasady opracowywania programów nauczania i scenariuszy zajęć, które – według teorii – umożliwiają ich realizację bez względu na stan zdrowia uczniów, ich możliwości psychofizyczne, rodzaj dysfunkcji, stopień umiejętności posługiwania się językiem polskim czy pochodzenie etniczne. A w praktyce? Otóż w praktyce projektowanie uniwersalne dekonstruuje cały proces przekazywania wiedzy! Staje się on nie tylko niemożliwy – on wręcz przestaje być celem szkoły.
Ten groźny zapis znaleźć można w podstawie programowej z języka polskiego w podrozdziale „Warunki i sposób realizacji podstawy programowej z języka polskiego” [ s. 95]. „Tworzenie wspierającego środowiska uczenia się” zawiera w 1.punkcie bezwzględny nakaz „wykorzystanie zasad projektowania uniwersalnego dla edukacji, w tym dostosowanie metod i form pracy do potrzeb uczniów”. Odpowiedzialność nauczyciela polegać ma na stworzeniu środowiska edukacyjnego, które wspiera aktywnie „naturalne procesy rozwojowe”, „dostosowując metody nauczania, formy współpracy i oczekiwania do indywidualnych potrzeb i możliwości każdego ucznia”.
Tak więc nie tylko możliwości ucznia [potencjał, zdolności, talenty] winien brać pod uwagę nauczyciel, w ramach swej zawodowej odpowiedzialności, ale również indywidualne potrzeby – i to każdego ucznia. Co więcej – swoje oczekiwania jako nauczyciela powinien dostosować do potrzeb ucznia. Do wszelkich „potrzeb uczniów” ma się więc dostosować nauczyciel w zakresie wyboru metod i form pracy dydaktycznej w ramach Reformy26.
Wydaje się to absurdalne? Niemożliwe? Tak jest w istocie, ale tylko przy założeniu, że szkoła ma uczyć, że w szkole ma się czegoś wymagać, że szkoła to placówka oświatowa. Jeśli ten warunek zostanie anulowany – a to właśnie cel Reformy26.Kompas Jutra – zniknie problem; nauczyciel dostosuje swoje oczekiwania do potrzeb każdego ucznia. I już.
Narzucone zasady projektowania uniwersalnego stanowią nadrzędne wymaganie dotyczące metod nauczania, stoją więc w jaskrawej sprzeczności z zasadą autonomii nauczyciela gwarantowaną w Karcie Nauczyciela.
W zakresie nauczania języka polskiego obowiązkowe projektowanie uniwersalne jest szczególnie groźne, To kluczowy instrument realizacji neomarksistowskiej edukacji włączającej i idei dostępności, osiąganych za najwyższą ceną - jakości nauczania. Wedle inkluzyjnej utopii, poprzez projektowanie uniwersalne można będzie do możliwości wszystkich uczniów dostosować wszelkie treści. Dotyczyć to ma także uczniów niepełnosprawnych intelektualnie czy wręcz - nieznających wcale języka polskiego. To, że stanie się to kosztem pozostałych uczniów – którym narzucona „uniwersalność” [...]
całość na:
https://wpolityce.pl/polityka/748929-nowacka-i-lubnauer-daly-kolejny-popis-skrajnej-arogancji