Angola położona jest w południowo-zachodniej Afryce nad Oceanem Atlantyckim. Pod względem powierzchni Angola jest czterokrotnie większa od Polski ale liczba ludności jest zbliżona do naszego kraju i wynosi około 38 milionów. Stolica kraju Luanda ma ponad 5 mln mieszkańców.
To w Angoli odbywał się w listopadzie br. 7. szczyt Unia Europejska (UE) - Unia Afrykańska (UA). Polskę na szczycie reprezentował premier rządu Donald Tusk. To ze względu na rangę polskiej delegacji na lotnisku w Luandzie premiera Tuska witał prezydent Angoli João Lourenço. Wzdłuż czerwonego dywanu oczekiwała wojskowa jednostka reprezentacyjna w galowych mundurach a prezydent ubrany był w elegancki, ciemny garnitur i białą koszulę. Mimo oficjalnego charakteru wizyty, potwierdzonego ceremoniałem powitania, Donald Tusk wysiadł z samolotu i wkroczył na czerwony dywan bez marynarki, bez krawata, w rozpiętej pod szyją koszuli, z podwiniętymi niedbale mankietami lekko wymiętej koszuli, w szaro-beżowych butach o sportowym profilu. Stosowny do sytuacji ubiór to kwestia elementarnej kultury osobistej. Nikt o zdrowych zmysłach nie idzie na pogrzeb w czerwonej koszuli w żółte ciapki. Donald Tusk nie był na prywatnym wyjeździe. Gdzie zatem protokół dyplomatyczny, gdzie dyplomatyczna etykieta, która jasno określa „spójność ubioru z rangą wydarzenia i pełnioną funkcją”? Odpowiedni strój jest częścią szacunku okazywanego gospodarzowi i randze wydarzenia.