Ta anegdota przypomniała mi się wczoraj, 1 września, w 86. rocznicę napaści Niemiec na Polskę. Przypomniała mi się, gdy dowiedziałem się o złożeniu wieńca od niemieckiego rządu przy kamieniu pamięci w Berlinie. Tak, to ten kamień, który spadł z serca Niemcom po tym jak Tusk zrzekł się należnych Polsce reparacji za niemieckie zbrodnie i grabieże okresu II wojny światowej. I to przy tym właśnie kamieniu wieniec w imieniu rządu niemieckiego złożył facet w krótkich gaciach. Przepraszam, to wzruszenie powoduje, że mylą mi się słowa, w krótkich spodenkach oczywiście. W krótkich spodenkach i koszulce polo, ale z kołnierzykiem, co dobitnie świadczy jakim ogromnym szacunkiem darzą nas Niemcy. Facet targał ten wieniec na ramieniu kawał drogi, przecież zapewne w pobliżu kamienia nie ma żadnej kwiaciarni, bo po cóż by miała być, przecież nie o kwiaty czy wieńce tu chodzi tylko o pamięć. Skoro facet targał wieniec z daleka to i buty musiał założyć odpowiednie, szczególnie, że mógł przecież nadepnąć na jakiś drut kolczasty, który mógł znaleźć się w pobliżu kamienia na skutek zwrotu Niemcom zrabowanych przez Polaków dóbr ich kultury. Warto też zwrócić uwagę, że w wieńcu były powtykane kwiaty, a to białe, a to czerwone. To namacalny dowód, że rząd niemiecki wiedział dla kogo ten wieniec, o kim ta pamięć. Przecież, gdyby kierowali się wyłącznie estetyką i doraźnymi sympatiami a nie historyczną pamięcią, to w wieńcu mogłyby być same czerwone kwiaty.
Niemcy pamiętali, choć mogli nie pamiętać. Przecież facet w tym stroju mógł w ten gorący wrześniowy dzień pójść na basen, a przytargał wieniec pod kamień pamięci. Mógł założyć garnitur z krawatem albo frak z muchą czy mundur Wermachtu i złożyć wieńce od niemieckiego rządu pod pomnikiem niemieckich ofiar II wojny światowej. Mógł, ale tego nie zrobił. Widać Niemcy szanują nas tak bardzo, jak bardzo Lenin kochał dzieci. A może nawet jeszcze bardziej.
Radosław Sikorski wypowiedział w 2011 pamiętne słowa, że bardziej obawia się niemieckiej bezczynności niż niemieckiej potęgi. I po 14 latach Sikorski przekonał się, a razem z nim niestety przekonali się wszyscy Polacy, że nie grozi nam niemiecka bezczynność. Niemcy mogli, szczególnie w takim dniu jak 1 września, okazać bezczynność, ale nie okazali, okazali potęgę, potęgę swojej kultury.
Widać Radosław Sikorski jest usatysfakcjonowany okazaną przez Niemców potęgą, bo już następnego dnia, 2 września, rzecznik polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, tak, polskiego a nie niemieckiego, usprawiedliwiał zachowanie Niemców. Tłumaczył, że facet w krótkich gatkach był wcześniej, a później byli też oficjele, którzy nawet wygłaszali przemówienia przy kamieniu pamięci. Ale przecież wieniec złożony przez faceta w krótkich gatkach nie był złożony przez jakąś anonimową osobę, przez jakiegoś gestapowca, którego nagle ruszyło sumienie. Na szarfie było napisane: „Die Bundesregierung der Bundesrepublik Deutschland“, czyli „Rząd Federalny Republiki Federalnej Niemiec“. Wystarczy sięgnąć do pierwszego lepszego słownika, żeby dowiedzieć się, że „Uroczyste składanie wieńców to forma oddania hołdu i okazania pamięci osobom, wydarzeniom lub miejscom o szczególnym znaczeniu historycznym, patriotycznym czy symbolicznym. Polega na tym, że delegacje – np. przedstawiciele władz państwowych, samorządowych, wojska, organizacji społecznych, kombatanckich czy zagranicznych gości – w sposób ceremonialny składają wieńce lub kwiaty w określonym miejscu pamięci”. Składanie wieńców odbywa się w następujący sposób:
To, że takich rzeczy nie wie niemiecki rząd, to przykre, ale może niekoniecznie zaskakujące. Ale to, że takie postępowanie Niemców jest usprawiedliwiane przez polski MSZ to hańba i zaprzaństwo.
Marcin Bogdan

Zdjęcie wykonane przez reportera TV Republika Janusza Życzkowskiego
***
Osoby, które są zainteresowane posiadaniem książki, prosimy o dobrowolną wpłatę na cele statutowe Stowarzyszenia Solidarni2010 oraz przesłanie informacji na adres ostatnielata@solidarni2010.pl
Oto nr konta:
67 2490 0005 0000 4520 4582 2486
Książka wydana została staraniem i środkami członków Stowarzyszenia Solidarni 2010 w ramach działań statutowych.