Skandal w Gdańsku i protest Polaków
data:15 lipca 2025     Redaktor: Redakcja

„Miliony Polaków szło do walki przeciwko niemieckiemu najeźdźcy. Przeciwko niemieckiemu Wermachtowi. To właśnie byli polscy bohaterowie, nasi chłopcy. Nie ci, o których będziemy mówili, nie ci, których pokazują autorzy tej haniebnej wystawy” - powiedział radny miasta Gdańsk z ramienia PiS Andrzej Skiba. O godzinie 12:00 przed Ratuszem Głównego Miasta - Muzeum Gdańska rozpoczął się protest przeciwko wystawie pt. „Nasi Chłopcy”, która ukazuje Polaków wcielanych do Wermachtu podczas II wojny światowej. Organizatorem jest fundacja „Łączy Nas Polska.”
Emocje wzbudza zarówno sama nazwa ekspozycji, jak i sposób przedstawienia tematu. Protest rozpoczął się od wspólnego odśpiewania hymnu Polski - Mazurka Dąbrowskiego.


Kolejny raz rząd Donalda Tuska realizuje podstawowe zadanie Niemiec: pokazywanie niemieckiej historii jako dobra wspólnego z Polską! Skandaliczna wystawa w Gdańsku pt. „Nasi chłopcy”. To – jak piszą organizatorzy – „wystawa o przemilczanej historii. To opowieść o pokoleniach dorastających w cieniu przemilczeń, o potomkach, którzy próbują dziś zrozumieć decyzje swoich dziadków i pradziadków”. A co konkretnie pokazuje? Polskich mężczyzn chętnie wkładających mundury Wehrmachtu czy SS.ariusz Błaszczak z PiS tak oto skomentował wystawę: „To jawna realizacja niemieckiej narracji, a prowadzą ją przecież instytucje, które powinny strzec polskiej pamięci historycznej”, napisał.

I trzeba przyznać, że Polska pod rządami Donalda Tuska pełni rolę nauczyciela nowej historii dla polskich obywateli. Najważniejsze ma być ugłaskiwanie Niemiec i ich  polityki historycznej. Czyli w skrócie: podczas II wojny światowej Niemcy też dużo cierpieli, nawet może więcej niż inni, bo zostali zaatakowani przez… nazistów.

Ekspozycja, zdaniem władz Gdańska, „nie ocenia, lecz tłumaczy”, a temat służby Pomorzan w armii niemieckiej podczas II wojny światowej „przez dekady nie został wyjaśniony i zrozumiany”. Z jednej strony podkreśla się przymusowe wcielanie Polaków do Wehrmachtu czy SS, z drugiej dowiadujemy się, że wystawa to „opowieść o pokoleniach dorastających w cieniu przemilczeń, o potomkach, którzy próbują dziś zrozumieć decyzje swoich dziadków i pradziadków”, czytamy na portalu wpolityce.pl.

„Wierzymy, że muzeum jako instytucja zaufania publicznego ma obowiązek podejmować także trudne tematy. Nie po to, by usprawiedliwiać lub oskarżać, lecz by tłumaczyć i pogłębiać zrozumienie. Tylko tak można budować wspólnotę opartą na empatii, a nie na uproszczeniach”, przekonywał dyrektor organizującego ekspozycję Muzeum Gdańska, prof. Waldemar Ossowski.

Ale prawda jest zgoła inna. Mariusz Błaszczak, pisząc odpowiedź na ową skandaliczną wystawę, dodał również: „(…) Tego rodzaju wystawy to próba przekłamania historii. ‘Nasi chłopcy’ bronili Polski i ginęli od niemieckich dział, a nie zakładali mundury Wehrmachtu czy SS. To nie jest tylko źle zorganizowana wystawa – to polityczna prowokacja i kolejny dowód, że ‘strażnicy pamięci’ spod znaku Koalicji 13 grudnia realizują niemiecką agendę historyczną. Takie narracje są niebezpieczne: niszczą polską pamięć i rozmywają odpowiedzialność za zbrodnie II wojny światowej. Apeluję: powiedzmy stanowcze NIE projektom, które zamiast bronić pamięć – zakłamują historię”.

Z kolei Tobiasz Bocheński napisał: „Może jacyś chłopcy od Dulkiewicz i jej kolegów służyli Hitlerowi, ale nasi nie! To jest niebywały poziom zidiocenia i zdrady sprawy polskiej. Tytuł tej wystawy jest obrzydliwy, mylący i bulwersujący. Zróbcie jeszcze wystawę ‘Nasi chłopcy w NKWD. Losy mieszkańców I Rzeczpospolitej w ZSRR’. Nasi chłopcy  to: - ci, którym Niemcy pomordowali rodziców, - ci, którzy ginęli na Westerplatte i pod Pocztą Polską, - ci, którzy ratowali Żydów przed Niemcami, - ci z bitwy nad Bzurą, - ci z ZWZ, AK, Powstania Warszawskiego,- ci zabici w obozach koncentracyjnych, - ci przymusowo wywiezieni na roboty do Rzeszy, - ci, którzy głodowali, bo Niemcy chcieli ich zagłodzić… i wielu, wielu innych”.

Jeśli dalej będzie trwał ten rząd, będziemy niestety torpedowani proniemiecką polityką historyczną, a polską rację stanu będzie się wyrzucać, tak jak to uczyniła minister edukacji Nowacka, usuwając podręcznik do HiT-u i sam przedmiot, bo pokazywał prawdę na temat Niemiec i ich współczesnej roli w tworzeniu Europy. Tego Tusk nie daruje – widać, że sam osobiście ma jakąś misję, by wypełnić ją skrupulatnie na rzecz Niemiec.

Źródło: wpolityce.pl, x.com, SM, Biały Kruk





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.