Osobiście – najpierw poznałam pana Janusza Krasińskiego. Był podziwianym przeze mnie pisarzem. Spotykałam się z nim regularnie. I wtedy też, przy okazji, poznałam jego żonę,Barbarę. Wierną towarzyszkę swego męża, który był człowiekiem głęboko dotkniętym traumą totalitarnych zbrodni. Który przeżył, aby dać świadectwo. Aby – parafrazując jego własne słowa z powieści Przed agonią – zostawić swój krwawy ślad na piśmie.
Barbara z cierpliwą wytrwałością i podziwu godnym oddaniem poniosła los żony człowieka porażonego i trawionego przemożnym imperatywem wewnętrznym pisania prawdy. Pamiętam, jak podczas jednej z moich wizyt u państwa Krasińskich, Barbara wniosła do pokoju herbatę. Zamieniłyśmy przy okazji kilka słów, po czym Barbara usunęła się. Wtedy pan Janusz zadumał się i powiedział: Dzięki Niej mam dom. Mam dom!, powtórzył. Z kolei innego dnia, rozmawiając z pisarzem o bieżącej sytuacji w kraju, usłyszałam: O! moja żona Barbara! Ona to dopiero jest przejęta sprawami Polski, jeszcze bardziej niż ja!
Taka faktycznie była Barbara Krasińska. Żarliwa patriotka. Śledziła pilnie bieżące doniesienia. Martwiła się o przyszłość kraju. Modliła w intencji Ojczyzny na różańcu.
Zaprzyjaźniłam się z Basią po tragicznej śmierci pana Janusza w 2012 roku. Zaproponowała, byśmy mówiły sobie po imieniu. Była bezpośrednia, spontaniczna, dowcipna, ciekawa świata. Ogromnie cieszyły ją podróże, w które zabierała ją wielokrotnie Jej córka Agata.
Tak! Basia była pełna życia i energii.
W swoim sercu nosiła czułość dla najbliższych i troskę o nich, zwłaszcza: córkę Agatę, syna Grzegorza, wnuczkę Amelię i najmłodszego członka rodziny, wnuka Jana. Drugą najważniejszą dla niej sprawą było ocalenie i godne upamiętnienie literackiego dzieła jej męża. Skrupulatnie porządkowała archiwum Janusza Krasińskiego, wspierana w tej pracy przez badaczkę dr Agnieszkę Kramkowską-Dąbrowską, autorkę pierwszej monografii o pisarzu z 2020 r. Rok później wyszła moja książka o Krasińskim. Wykorzystałyśmy tę okazję z Basią, by zwrócić się listownie do dyrekcji kilkunastu teatrów w całym kraju, zachęcając twórców do sięgnięcia po wybitne dramaty Krasińskiego. Dostałyśmy zaledwie dwie wymijające odpowiedzi. Poza tym – głucha cisza. Kordon milczenia otaczający jej męża bolał Ją. Cieszyły Ją wszelkie próby jego przerwania. Na przykład, wystawa pt. Janusz Krasiński – przeciw milczeniu, autorstwa kustosz Mari Doroty Pieńkowskiej, zorganizowana w dziesiątą rocznicę śmierci pisarza. Basia z wielkim zaangażowaniem włączyła się w przygotowania. Wystawa ta następnie, dzięki prof. Zdzisławowi Krasnodębskiemu, powędrowała do Brukseli do Parlamentu Europejskiego. Basia była obecna na jej otwarciu w styczniu 2023 r. Ostatnią radością było dla Barbary wznowione kilka miesięcy temu w Arcanach nowe wydanie powieści Na stracenie.
Basiu! Dziś żegnamy Cię tu na tym łez padole. Niech dobry Bóg ogarnie Cię Swym niezmierzonym Miłosierdziem, abyś zaznała wiekuistego szczęścia i mogła orędować za nami z wysoka. A my obiecujemy Ci modlitwę i to, że będziemy kontynuować Twoją misję.
Pokój Jezusa Chrystusa niech będzie z Tobą wieki wieków! Do zobaczenia, Basiu!
Podpisuję się pod wszystkimi słowami Agaty Kłopotowskiej, a od siebie dodam tylko:
Basiu, przechodzisz z czasu do wieczności. Jak dobrze, że spotkałyśmy się kilka dni przed Twoim odejściem i powiedziałyśmy sobie parę krzepiących słów na temat przyszłości Polski. Jak słusznie przypomniała Agata, los naszej Ojczyzny był dla Ciebie sprawą pierwszej wagi. Tak jak dla wielkiego pisarza, a Twojego męża, Janusza Krasińskiego. Czuwajcie nad nami! Od nas teraz zależy, czy świadectwo, jakie pozostawił nasz wybitny Rodak, będzie wreszcie poznane i żywe w umysłach i sercach obecnego i przyszłych pokoleń. Musimy o to zawalczyć! Tak nam dopomóż Bóg!
Do zobaczenia, Basiu! Piękna i mądra Polko.
Maria Dorota Pieńkowska