Zb.Żak: Myśli - Odzyskać miasta!
data:13 września 2024 Redaktor: Redakcja
Myśli 37/2024, 13 września 2024
Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej. Gdy ujrzycie chmurę podnoszącą się na zachodzie, zaraz mówicie: "Deszcze idzie". I tak bywa. A gdy wiatr wieje z południa, powiadacie: "Będzie upał". I bywa. Obłudnicy, umiecie rozpoznawać wygląd ziemi i nieba, a jakże obecnego czasu nie rozpoznajecie? I dlaczego sami z siebie nie rozróżniacie tego, co jest słuszne? (Łk 12, 51-57).
Warunkiem powstania patriotycznego rządu jest zmiana postawy mieszkańców wielkich miast: z kosmopolitycznej na przywiązanie do kultury polskiej. Dlaczego w miastach (większych) tak duże poparcie zyskują politycy szkodzący Polsce? I jak odmienić świadomość mieszkańców miast? Myślę, że nad tym zastanawiają się gremia partyjne. Czy mają wypracowane jakieś przemyślenia? Nie wiem. Spróbuję przedstawić moje spojrzenie na te sprawy.
Najpierw, dlaczego utworzyła się taka struktura sympatii politycznych większych miast w Polsce? Trzeba jasno powiedzieć, że w tych miastach jest sporo patriotycznych mieszkańców, stojących zawsze po stronie Polski. Ale niestety, nie jest to większość. I mimo, że w pozostałej części Polski przeważają postawy patriotyczne, to przy wyborach mogą okazywać się niewystarczające ze względu na z reguły wyższą frekwencję wyborczą w miastach.
Za czasów PRL dążono do urbanizacji, by wyrwać młodych ludzi ze swoich środowisk i ukształtować na swoją modłę, ze względu na brak zakorzenienia w nowym środowisku. Jednocześnie zaś kształtowanie tego środowiska, poprzez promowanie ludzi oddanych partii i posiadających różne dobra, którymi mogli nagradzać postawy oczekiwane przez partię. W ten sposób wytworzyły się nowe „elity” w miastach. Jednocześnie system pozwoleń na zameldowanie w miastach, był regulatorem, kto ma w nich mieszkać.
Po roku 1990 następowały zmiany i jednostki bardziej przedsiębiorcze przybywały do miast, by podejmować różnorakie przedsięwzięcia. Były to osoby, które jak najszybciej chciały się dorobić i móc konsumować, tak jak ludzie na Zachodzie. Ze względu na restrykcyjną politykę wobec rolnictwa spora część młodzieży wiejskiej przybywała do miast, szukając dla siebie przyszłości. Opuszczając swoje środowiska wkraczała anonimowo w społeczeństwo wielkiego miasta. Środowiska społeczne oddziaływają na swoich członków i spodziewają się zachowań w nich akceptowanych. Osoby ze środowisk wiejskich, gdy zamieszkały w większej społeczności, stawały się anonimowe i nie związane systemem wartości środowisk, z których wyszły. Czuły się uwolnione, a miraż awansowania do inteligencji nakazywał naśladować osoby i sposoby działania wskazywane przez media (już wtedy opanowane przez środowiska liberalno-lewicowe). Gdy przyjeżdżały do środowisk, z których wyszły, to starały się zachować pozory przestrzegania norm i zasad tu obowiązujących, a gdy powracały do miasta czuły się od tego uwolnione. Niestety, rzadko się zdarzaby osoby takie trafiały do środowisk patriotycznych czy wspólnot religijnych, które mogłyby pokierować ich rozwojem osobowym.
W latach 70-tych ubiegłego wieku w dużych miastach istniały duszpasterstwa akademickie, które próbowały formować elitę narodu, przyszłych absolwentów wyższych uczelni. Na tym bardzo zależało Prymasowi Tysiąclecia, bł. St. Wyszyńskiemu, który często zapraszał studentów do siebie. Duszpasterstwa te obejmowały swoim zasięgiem pewną część studentów.
Po przemianach w Polsce nastąpiło ograniczenie działalności duszpasterstwa akademickiego. Złożyło się na to kilka przyczyn. Więcej studentów podejmowało pracę, by zarobić na studia i swoje utrzymanie. Nie wypracowano nowej formuły funkcjonowania duszpasterstw akademickich; pojawiły się natomiast nowe wspólnoty (przybyłe z Zachodu), które zaangażowały kapłanów i mniejszy kładziono nacisk na formację intelektualną i duchową młodzieży studenckiej. Wreszcie udało się przechwycić przybywającą na studia młodzież poprzez rozliczne puby rozlokowane wokół domów studenckich; ta młodzież nie miała już czasu na spotkania formacyjne. To, co łatwiejsze, wypierało to, co trudniejsze. Może zabrakło również takiej porady duszpasterzy młodzieży licealnej w małych ośrodkach: gdy przyjedziecie na studia, udajcie się do duszpasterstwa akademickiego z podaniem jego adresu.
Obecnie sytuacja jest bardzo trudna. Nowi przybysze do wielkich miast uzyskali pracę, często w wielkich korporacjach i by tam się utrzymać, muszą długo pracować. Nie mogą ujawniać swych przekonań zarówno religijnych, jak i politycznych, by móc awansować. A wzorcem dla nich są ludzie „sukcesu” - bezideowi, częstokroć z pogmatwanym życiem, choć zasobni w środki materialne. Dlatego chętnie przyjmują retorykę, która nie wymaga od nich zbyt wiele, a mają poczucie, że żyją w „wielkim” świecie.
Aby to zmienić, w większych miastach powinny powstawać ośrodki patriotyczne (może coś na kształt ruchu obrony Polaków) oraz należy odbudować duszpasterstwo akademickie (chociaż nie modernistyczne). W tych miejscach mogłyby się kształtować przyszłe elity, które w duchu służby podjęłyby się formacji kolejnych młodych pokoleń Polaków. Należy budować środowiska, które będą miały wpływ na zachowania swoich uczestników. Nie wolno dać się zatomizować!
By nie było tak jak obecnie, gdy nie ma w Polsce demokracji, a ze strony władz - troski o dobro wspólne Polaków. Za czasów PRL była demokracja socjalistyczna, a teraz jest demokracja walcząca; gdy nie ma demokracji, to dodaje się przymiotniki. Jak zauważa mec. P. Andrzejewski: „Obiektywnie mówiąc, w Polsce to, co robi obecny rząd, przypomina system totalitarny, gdzie dochodzi do sprzężenia władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej z naruszaniem reguł konstytucyjnych wszystkich trzech władz”. I jak na ironie losu premier otrzymał europejską nagrodę dziennikarzy. To wyróżnienie przyznawane jest przez organizację M100 Sanssouci Colloquium. Nagroda dla premiera ma być wyrazem uznania europejskich dziennikarzy za pracę premiera "na rzecz obrony i zachowania demokracji, wolności słowa i mediów" i za jego "niestrudzoną walkę z autokracją". Widać, jakie postawy chcą nagradzać niemieccy dziennikarze, takich, którzy podejmują się spacyfikowania wolnościowych dążeń Polaków. Powinny się otworzyć oczy wielu osobom na rzeczywiste dążenia władz UE: całkowitego uzależnienia Polski od centrali w Brukseli.
Trzeba przywoływać wstawiennictwa bł. Prymasa Tysiąclecia, by pomagał nam odzyskiwać wolność!
Zb.
[foto_duzy_2]

[/foto_duzy_2]
[foto_duzy_3]

[/foto_duzy_3]
[foto_duzy_4]

[/foto_duzy_4]
[foto_duzy_5]

[/foto_duzy_5]
[foto_duzy_6]

[/foto_duzy_6]
[foto_duzy_7]

[/foto_duzy_7]
[foto_duzy_8]

[/foto_duzy_8]
[foto_duzy_9]

[/foto_duzy_9]