Podzielam oczywiście zdanie mec. Krzysztofa Wąsowskiego, że wystąpienie przez prokuratora o przedłużenie tymczasowego aresztowania w sytuacji, gdy w śledztwie nie zostały dokonane żadne nowe ustalenia, nie został zmieniony opis czynu zabronionego, który był już znany sądowi apelacyjnemu w Warszawie, a prokurator dopisał po prostu nową kwalifikację prawną nie uzasadnia przedłużenia tymczasowego aresztowania [https://dorzeczy.pl/kraj/627315/sad-zdecydowal-ws-aresztu-dla-ks-olszewskiego.html]. Nawet postronny obserwator, który nie ma wglądu w akta sprawy, powinien zadać sobie pytanie, dlaczego prokurator wpadł na pomysł, iż podejrzani działali w zorganizowanej grupie przestępczej dopiero w połowie sierpnia 2024 roku, podczas gdy przebywają oni w areszcie już od 28 marca 2024 roku? Brak wcześniejszego postawienia zarzutu brania udziału w zorganizowanej grupie przestępczej pozostaje niezrozumiały również ze względu na fakt, że zarzut taki został postawiony posłowi Marcinowi Romanowskiemu już w 15 lipca 2024 roku. [ https://www.rp.pl/prawo-karne/art40814721-marcin-romanowski-zatrzymany-przez-abw-jego-adwokat-jest-drugi-immunitet ]. Działania prokuratorów i sądów zostały już w mediach określone jako „ustawka” [https://wpolityce.pl/polityka/703917-obrona-uderza-w-ustawke-prokuratury-ws-ks-olszewskiego ]
Nie sposób również nie zauważyć, że sąd nie jest związany kwalifikacją prawną zaproponowaną przez prokuratora w akcie oskarżenia lub we wniosku o przedłużenie tymczasowego aresztowania. Sędziowie sądu okręgowego ponoszą zatem pełną odpowiedzialność za wydane przez siebie postanowienie o przedłużeniu tymczasowego aresztowania. Brak związania sądu kwalifikacją prawną dokonaną przez prokuratora wynika m.in. z art. 399 § 1 kodeksu postępowania karnego, który przewiduje możliwość zmiany kwalifikacji prawnej przez sąd w toku rozprawy, a więc już po wniesieniu aktu oskarżenia. Brak związania sądu błędną kwalifikacją prawną czynu dokonaną przez prokuratora potwierdza Dariusz Świecki w komentarzu do art. 399 kodeksu postępowania karnego: „Z komentowanego § 1 wynika, że sąd nie jest związany kwalifikacją prawną czynu przedstawioną przez oskarżyciela, gdyż nie wychodząc poza granice oskarżenia, może czyn zakwalifikować według innego przepisu. W wypadku stwierdzenia, że kwalifikacja wskazana w akcie oskarżenia jest błędna, sąd ma obowiązek dokonać jej zmiany w wyroku przez przyjęcie prawidłowej kwalifikacji prawnej czynu (art. 413 § 2 pkt 1 in fine i art. 342 § 1). Zaakceptowanie błędnej kwalifikacji prawnej oznaczałoby wydanie wadliwego wyroku z powodu naruszenia przepisów prawa materialnego (art. 438 pkt 1).” [Świecki Dariusz (red.), Kodeks postępowania karnego. Komentarz. Tom I. Art. 1–424, wyd. VII Opublikowano: WKP 2024]. Analogicznie sąd nie jest związany również kwalifikacją prawną czynu podaną we wniosku o przedłużenie tymczasowego aresztowania, co można łatwo zrozumieć posługując się przykładem, że gdyby prokurator zarzucił ks. Olszewskiemu ponadto czyn z art. 148 § 1 kodeksu karnego polegający na zabójstwie środków z dotacji oraz zabójstwie konstytucji, to sąd nie mógłby być związany tak absurdalną kwalifikacją prawną. Jak wynika z powyższego, sąd oceniając zasadność tymczasowego aresztowania dysponuje opisem czynu zabronionego, zgromadzonymi przez prokuratora dowodami i na tej podstawie powinien dokonać samodzielnie prawidłowej kwalifikacji prawnej czynu. Jeżeli dowody wskazują, że czyn nie został popełniony, nie stanowi on przestępstwa albo kwalifikacja prawna dokonana przez prokuratora jest błędna sąd nie powinien przedłużać tymczasowego aresztowania.
Dla porządku muszę przypomnieć, że fakt zarzucania tymczasowo aresztowanym udziału w zorganizowanej grupie przestępczej nie ze względu na zgromadzone w postępowaniu przygotowawczym dowody, ale w sytuacji braku możliwości wykazania przez prokuratora, że zachodzi obawa matactwa jest powszechnie znany i opisany m.in. przez Piotra Kardasa w „Problem tymczasowego aresztowania na tle aktualnych wymagań teorii i praktyki. Rozważania o praktycznym wymiarze stosowania przepisów dotyczących tymczasowego aresztowania.” Warszawa 2024: „Dodać należy, że w praktyce stosowania prawa stosunkowo często przesłanka określona w art. 258 § 2 KPK występuje wraz z kwalifikacją zarzucanego czynu na podstawie art. 258 KK z zarzutem popełnienia przestępstwa udziału w zorganizowanej grupie mającej na celu popełnianie przestępstw lub przestępstw skarbowych. Wiąże się to z przyjmowanym powszechnie w orzecznictwie domniemaniem tzw. obawy matactwa. To powoduje, że tymczasowe aresztowanie stosowane jest na podstawie dwóch domniemań, w zasadzie uniemożliwiających przeprowadzenie przeciwdowodu. Jednoznacznie wskazuje się na takie rozumienie powyższej okoliczności w orzecznictwie, podkreślając, że „(...) nie potrzeba wykazywać konkretnych dowodów, które przemawiałyby za podejmowaniem przez nich działań stanowiących bezprawne utrudnianie postępowania, co z reguły jest wymagane przy przesłance z art. 258 § 1 pkt 2 KPK”. Opisany powyżej układ procesowy nie ma bynajmniej charakteru hipotetycznego. Każdy, kto zetknął się z praktyką stosowania prawa, bez najmniejszych trudności przytoczy z własnej obserwacji (uczestniczącej) szereg przykładów, kiedy tymczasowe aresztowanie stosowane było w takim układzie z lakonicznym, standardowym, przeklejanym bez większej refleksji uzasadnieniem. Tymczasem nawet podważenie (w związku ze stwierdzeniem dużego prawdopodobieństwa popełnienia przestępstwa) domniemania niewinności oraz wskazanie, że podstawą takich wniosków jest zarzut udziału w zorganizowanej grupie przestępczej mającej na celu popełnienie przestępstw lub przestępstw skarbowych, w żaden sposób nie przesądza równoczesnego obalenia domniemania braku zagrożenia ze strony podejrzanego (oskarżonego) naruszeniem określonych dóbr w przyszłości” Fakt, że możliwość postawienia ks. Olszewskiemu bezzasadnego zarzutu udziału w zorganizowanej grupie przestępczej został przewidziany na stronie Solidarnych 2010 już 20 czerwca 2024 roku prowadzi do ponurej konstatacji, że kolejne działania prokuratora i sądu można przewidzieć bez dostępu do akt sprawy, po prostu zakładając podejmowanie przez te organy działań w złej wierze i wbrew zgromadzonym dowodom .[https://solidarni2010.pl/44273-czy-mozna-popelnic-przestepstwo-8222prania-czystych-pieniedzy8221-sprawa-ks-olszewskiego.html?PHPSESSID=de58cca0570c9ae300ce445c17103ef2 ]
Właściwie postawa prokuratora oraz sędziów nie powinna być dla nikogo zaskoczeniem. Nie ma sensu przypominać nazwisk, ani czynów sędziów taśmowo uniewinniających działaczy platformy obywatelskiej i kodu w ciągu ostatnich ośmiu lat. Skoro, niezależnie od dowodów od każdego zarzutu można zostać uniewinnionym, to za każdy bez wyjątku czyn można również zostać skazanym.
Wydaje mi się jednak, że dzisiaj powinniśmy przeczytać o zarzutach postawionych bł. ks. Jerzemu Popiełuszce, ponieważ nie były one mniej kuriozalne niż stawiane w naszych czasach: „Do siedziby prokuratury wraz z księdzem przyjechali m.in. mecenasi Edward Wende i Tadeusz de Virion. Towarzyszyli mu w czasie przesłuchania, które nagle zostało przerwane. Prokuratorzy poinformowali, że mieszkanie duchownego zostanie przeszukane. Nie mieli na myśli mieszkania na żoliborskiej plebanii, lecz kawalerkę w piętnastopiętrowym bloku przy ul. Chłodnej 15. Ks. Jerzy otrzymał ją w prezencie od mieszkającej w USA ciotki Mary Kalinowski. Do lokum nie pojechali adwokaci księdza. Towarzyszył mu tylko jego kierowca Waldemar Chrostowski. Wśród esbeków przeszukujących byli jego przyszli mordercy. Po wejściu do mieszkania zaczęli „odkrywać” kolejne skrytki zawierające podziemne czasopisma i farbę drukarską. W jednej ze skrytek znaleźli granaty z gazem łzawiącym, naboje i materiał wybuchowy. „Panowie, przesadziliście” – skomentował ze śmiechem ks. Popiełuszko. Sytuację z podrzuconymi materiałami uwieczniła czekająca przed blokiem ekipa telewizyjna. [https://dzieje.pl/wiadomosci/prowokacja-na-chlodnej-proba-skompromitowania-ks-jerzego-popieluszki ]
Do obrońców ks. Olszewskiego zaczyna powoli docierać, że rozstrzygnięcie w tej sprawie nie zależy od tego, co zostało napisane w uczonych książkach, a nawet ustawach. Jak czytamy na wpolityce.pl: „Jeden z obrońców [prawdopodobnie mec. Krzystof Wąsowski] wprost przypomniał, że pierwszą osobą, która poinformowała na swoich mediach społecznościowych, o tym, że powinien być postawiony zarzut zorganizowanej grupy przestępczej, to było grubo przed czerwcem, był pan premier Donald Tusk - premier. Było to rozważane publicznie przez prokuratora Korneluka. Ten argument, że nagle pojawiła się „zorganizowana grupa przestępcza, układanie z historii, która zakrawa na aberrację, nas jako obronę nie przekonuje.” [https://wpolityce.pl/polityka/703917-obrona-uderza-w-ustawke-prokuratury-ws-ks-olszewskiego ]
Może zatem i my, nie zaniedbując oczywiście moralnego obowiązku pisania listów do uwięzionych powinniśmy napisać list do tego, kto ma w tej sprawie największą władzę i komu posłuszni są prokuratorzy i niezwiśli sędziwie - Donalda Tuska. Tak czyniły dzieci Żołnierzy Wyklętych piszące w latach czterdziestych i pięćdziesiątych do agenta NKWD Bolesława Bieruta: „Wierzę, że ty wszystko możesz, że Ciebie wszyscy słuchają, że jedno Twoje słowo może nam wrócić Ojca. Sprawa poszła do Warszawy, ma być rewizja procesu. Więc błagam Cię pomóż, ocal, wróć nam Ojca” [https://www.niedziela.pl/artykul/164171/nd/Dzieci-Wykletych-pisza-do-Bieruta] Może właśnie w takich czasach żyjemy.
B.
[redakcja przeprasza Autora za zaniezawinione błędy w pierwszej edycji tekstu; powyżej publikacja w wersji oryginalnej]