Marsze 16 czerwca - nasz znak sprzeciwu wobec uderzających w rodziny zmian!
data:01 czerwca 2024     Redaktor: Anna

W niedzielę 16 czerwca, spotkajmy się na warszawskim Marszu dla Życia i Rodziny!


Bądźcie Państwo z nami, aby wspólnie afirmować życie i rodzinę. By pokazać, że rodzina zbudowana na fundamencie nierozerwalnego małżeństwa i przyjmująca z otwartością i radością każde nowe życie, jest podstawą ładu społecznego, a dla każdego z nas jest po prostu źródłem szczęścia i osobistego spełnienia. Bądźmy tam razem, także po to, by dać świadectwo tego, że każde, nawet najmniejsze życie, jest wielkim darem i wielką odpowiedzialnością.
 
Chciałbym podkreślić, że w tym roku Marsz dla Życia i Rodziny ma wyjątkowy charakter. Nie rezygnujemy oczywiście z afirmacyjnego przekazu – to na marszach zawsze ważny aspekt – jednak kierunek, w którym od pewnego czasu zmierza nasza Ojczyzna, wymaga naszych bardzo zdecydowanych działań.
Tegoroczny Marsz dla Życia i Rodziny będzie także wyrazem naszego sprzeciwu i znakiem niezgody na zmiany prawne, obyczajowe i kulturowe, które chcą zaprowadzić w Polsce obecni rządzący.
Nie pozwolimy na to, aby życie było traktowane przedmiotowo i by dzieci nienarodzone ginęły w imię okrutnej ideologii rzekomych „praw kobiet”.
Nie pozwolimy, aby instytucjonalnie niszczono wspólnotę małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny, naruszając tym samym normy obyczajowe i podstawy ładu społecznego.
Nie pozwolimy, aby nasze dzieci były pozbawiane spokojnego i bezpiecznego dzieciństwa i deprawowane pod pozorem nowoczesnej edukacji, aby młode pokolenie odzierano z polskości, wiedzy o historii i kulturze własnego kraju.
Nie oddamy naszej suwerenności, którą kawałek po kawałku próbują nam wydzierać instytucje unijne.
Wreszcie – nie pozwolimy, aby usunięto z przestrzeni publicznej Krzyż!
 
Od kilku miesięcy, jak niejednokrotnie już Państwu pisałem, obserwujemy niebywałe przyspieszenie we wprowadzaniu kulturowej rewolucji w naszym kraju. Dotychczas byliśmy być może nieco chronieni przed tymi destrukcyjnymi zmianami. Teraz jednak nowy rząd z ogromną determinacją stara się nadrobić ten „stracony” czas. Wszystkie postulowane zmiany prawne napawają nas, podobnie jak wielu z Państwa, ogromnym niepokojem:
- ustawa o penalizacji „mowy nienawiści” i wprowadzenie związków jednopłciowych,
- zmasowane ataki na życie dzieci nienarodzonych,
- rozmontowanie edukacji, by wprowadzić zideologizowane „pranie mózgów” i zupełną deprawację, a do tego szybkie wynarodowienie,
- próby niszczenia religii i bezpardonowe ataki na Kościół…
- a na deser kolejne dyrektywy unijne nakazujące Polsce dostosowanie się do szaleńczego marszu całej Europy ku przepaści.
 
To, co jeszcze niedawno wydawało się dość odległym zagrożeniem, czymś, przed czym możemy przestrzegać, ale co bezpośrednio nas nie dotyka, teraz wdarło się do Ojczyzny z takim impetem, że czasem trudno uwierzyć, że ten rewolucyjny napór da się jeszcze powstrzymać.
 
Wciąż jednak mamy na to szanse.
Proszę zobaczyć – kilkanaście lat naszej walki o ochronę życia ludzkiego od poczęcia przyniosło zmianę mentalności, która cztery lata temu zaowocowała zmianami w prawie, wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego i zwiększeniem prawnej ochrony życia.
Nad czym lamentowały wówczas feministki? Twierdziły, że „aborcja w Polsce została właściwie całkiem zakazana”. I choć było to oczywistą bzdurą (zniesiono przecież obowiązywanie tylko jednej z trzech przesłanek do aborcji), to jednak było w tym i ziarno prawdy: liczba legalnych aborcji w Polsce ogromnie spadła, bo rzeczywiście wykonywano je wcześniej w większości na podstawie usuniętej przesłanki o wadach płodu.
Te setki uratowanych dzieci to właśnie zasługa prężnie rozwijającego się ruchu pro-life, a w tym w znacznej mierze naszych manifestacji. Od 2006 roku pokazywaliśmy, maszerując przez Polskę, że nie zgadzamy się na poniewieranie życia ludzkiego, na odbieranie mu przyrodzonej godności. Marsze dla Życia i Rodziny były i są świadectwem tego, że każde życie to dar i ogromny skarb, nawet jeśli wiąże się z większym niż zazwyczaj trudem i odpowiedzialnością.
Nie byłoby tych zmian, gdyby nie nasze wspólne zaangażowanie!
 
Podczas mojej niedawnej wizyty na Marszu dla Życia w Chorwacji otrzymałem wiele wyrazów uznania za tę naszą walkę i nieustępliwość mimo trudów. Nasi Przyjaciele w Zagrzebiu dziękowali, że tę iskrę próbujemy rozprzestrzeniać poza granice naszego kraju – tam, gdzie wydaje się, że wygasła ona już zupełnie. Wierzą, że i u nich taki zwrot w stronę życia jest możliwy.
 
Ale niestety – nasi przeciwnicy w tej swoistej wojnie cywilizacji działają podstępnie. A co więcej – czerpią wsparcie z naprawdę silnego ruchu proaborcyjnego działającego na całym świecie. To wielka, dobrze zorganizowana i pilnie zbierająca doświadczenia z różnych kultur i systemów prawnych machina. Gdy tylko nadeszła przychylniejsza im władza, natychmiast wysunęli wszystkie działa: z jednej strony całkowitą legalizację aborcji na życzenie do 12 tygodnia ciąży, ale jeśli to się nie uda, to może powiedzie się wprowadzenie depenalizacji tego zbrodniczego procederu. Mimo chwilowego przechylenia się szali ochrony życia na dobrą stronę aborcjoniści nie składają broni.
 
Podobnie zresztą rzecz ma się z deprawacją dzieci i młodzieży poprzez edukację – nie stoimy przecież przeciwko jednej tylko pani minister Nowackiej, ale przeciw zorganizowanym ruchom, które taką deprawacyjną szkołę z sukcesami urządziły już w wielu krajach zachodnich.
 
Naprzeciw nas w tym cywilizacyjnym starciu stoi wreszcie moloch Unii Europejskiej, który po tylu latach obłaskawiania krajów członkowskich integracją i szeroką współpracą, pokazuje swoje prawdziwe oblicze. Dziś widzimy już, że to, co miało być wspólnotą suwerennych państw, Europą Ojczyzn, zmienia się w totalitarną pseudoojczyznę europejską, zjednoczoną tak bardzo, że zabija wolność poszczególnych członków.
Narzucane nam kulturowe, obyczajowe i gospodarcze zmiany ingerują nie tylko w nasze prawa i wolności obywatelskie, ale przede wszystkim zagrażają samej tożsamości naszej Ojczyzny. To ze strony Unii płyną silne naciski na zaprowadzanie w Polsce nowych porządków: karania za „mowę nienawiści”, wprowadzania rzekomej „równości małżeńskiej”, „praw kobiet”, a także – co ostatnio odczuwamy wyjątkowo silnie – próby odebrania nam decyzyjności w najważniejszych sektorach, jak energetyka czy obronność.
 
To po prostu próba demontażu Polski. Jeśli się powiedzie, stracimy Ojczyznę, jaką znamy – być może na zawsze.
 
Rewolucjoniści działają razem, na wielu frontach, wzajemnie wspierając się w kolejnych krokach do zaprowadzenia nowego porządku. Jedyną receptą, by się im przeciwstawić, jest zatem działać tak samo: wspólnie.
 
I to właśnie jest hasło tegorocznych Marszów dla Życia i Rodziny: „Zjednoczeni dla życia, rodziny, Ojczyzny”!
 
Musimy pokazać, że to, z czym walczą, to nie bezładny zbiór niczym niezainteresowanych jednostek. To rzesza Polaków, stojących ramię w ramię w obronie swojej przyszłości, przyszłości swoich dzieci i swojej Ojczyzny. Polaków świadomych zagrożenia, które z całą mocą wtargnęło w nasze granice. A przede wszystkim – gotowych stanąć w obronie najważniejszych wartości.
 
Dlatego tak istotne jest Państwa zaangażowanie. Sami nie zdołamy przecież nic zdziałać. Cóż dałyby okrzyki kilku czy kilkudziesięciu działaczy w obronie życia, przeciw rozmontowywaniu instytucji rodziny czy w obronie suwerenności?  To, co ma prawdziwą siłę oddziaływania, to dopiero nasza wspólna walka.
To dzięki Państwu Marsze dla Życia i Rodziny mają sens, a przede wszystkim – mają siłę przebicia. Jesteśmy widoczni, gdy maszerujemy przez kolejne miasta Polski: rodziny z dziećmi, ojcowie i matki, dziadkowie, księża, młodsi i starsi – w imię wspólnych wartości. Dlatego zachęcam Państwa gorąco do uczestnictwa w Marszach w Państwa miejscowościach lub w okolicy.
 
Tam, w swoim środowisku, Państwa świadectwo jest niezwykle potrzebne. Właśnie w ten sposób docieramy do naprawdę szerokiego grona rodaków i pokazujemy, że to nie inicjatywa kilku działaczy, ale całej, budowanej od lat, marszowej rodziny. W ten sposób dajemy jasny sygnał: cała Polska jednoczy się w obronie swojej wolności i przyszłości.
 
Jak już jednak wspominałem na początku, obecnie przeżywamy właściwie najgorętszy, końcowy etap przygotowań do Marszu warszawskiego. Od całego zespołu Centrum Życia i Rodziny wymaga to ogromnego zaangażowania, bo oprócz organizacji Marszu w stolicy jednocześnie pomagamy w koordynacji także wielu innych Marszów dla Życia i Rodziny odbywających się w Polsce.
 
Chcemy, aby w tym roku, ze względu na okoliczności, Marsz w Warszawie był wyjątkowy. Aby naprawdę przyciągnął uwagę Polaków – zarówno tych, którzy będą chcieli się do nas przyłączyć, jak i tych, którzy będą zdecydowanie przeciwko nam. I na to jesteśmy przygotowani.
 
Marcin Perłowski / Centrum Życia i Rodziny





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.