Toczy się walka o suwerenność Polski. Dzisiaj ciężar walki wzięli na siebie rolnicy. Wszyscy Polacy powinni wesprzeć ich w tej walce. Tu chodzi o bezpieczeństwo żywnościowe: czy będziemy mieli co jeść, czy będziemy zależni od dostaw. UE planowała postawić na dostawy żywności z Ameryki Południowej, a teraz z Ukrainy. Komisja Europejska poprzez tzw. Zielony Ład planuje ograniczenie produkcji rolnej w krajach UE, aby w wybranych miejscach zorganizować produkcję przemysłową żywności. W ten sposób osiąga kilka celów: rozbija dobrze zorganizowaną grupę zawodową, uzależnia społeczeństwo od zorganizowanej przez siebie produkcji, dostaw i dystrybucji żywności, ogranicza możliwość korzystania ze zdrowej żywności. Ta polityka rolna dotyczy nie tylko Polski, ale całej UE; stąd silne protesty w wielu krajach Europy. Jeśli rolnicy przegrają tę walkę, to przyszłość Polaków rysuje się w czarnych barwach. Podstawą zdrowia człowieka jest właściwe odżywianie oparte o zdrową żywność. Kto przypilnuje w przemysłowej produkcji żywności, co się dokłada w procesie technologicznym? Mamy już oferty jedzenia sztucznego mięsa, a także robaków. Jak nie będzie dostępnej innej żywności, to co zdesperowanym ludziom zostanie?
Trzeba przypomnieć, że walkę z komuną wygraliśmy w Polsce dzięki chłopom, rolnikom. To oni byli właścicielami ziemi i gospodarowali na swoim. I mimo różnych dostaw obowiązkowych, domiarów i innych szykan wytwarzali żywność, która bezpośrednimi kanałami docierała do miast. Mimo braków w państwowym zaopatrzeniu żywności ludzie sobie radzili. Poza tym ponad 50% ludności mieszkało na wsi. Obecnie sytuacja jest znacznie trudniejsza. Rozwój technik inwigilacyjnych ogranicza aktywność gospodarczą oraz sposoby dostaw.
Dlatego ze wszech miar należy wspierać protesty rolników i znosić różne niedogodności z tym związane. Władze prawdopodobnie będą grały na czas, by przez wciągnięcie w rozmowy nie podjąć istotnych dla społeczeństwa decyzji. Drugim argumentem władz będzie przekupienie rolników, by odstąpili od protestów. Premier w trakcie rozmów z rolnikami nie zostawił złudzeń, że jeśli Zielony Ład zostanie obalony, to nie będzie np. dopłat bezpośrednich. UE stosuje zresztą tę zasadę: płaci rolnikom za zaniechanie pracy, bądź narzuca, jakie rośliny uprawiać i jakie zwierzęta hodować (szczególnie przez wyśrubowane wymagania sanitarne). Powoduje to negatywne skutki dla społeczności wiejskich: muszą kupować więcej produktów spożywczych, gospodarstwa rolne przestają być podstawą wyżywienia rodzin rolniczych, a w efekcie posiadanego wolnego czasu mieszkańcy wsi stają się bardziej podatni na propagandę docierającą z mediów. Należy jeszcze zauważyć, że po akcesji Polski do UE zostały zniszczone potężne grupy zawodowe: stoczniowców, górników, przemysłu ciężkiego. Władze UE wiedziały (doświadczenie „Solidarności”), że te grupy mogą organizować opór przeciw niekorzystnym dla pracowników decyzjom. Niestety, rękami władz w Polsce te grupy zawodowe zostały zmarginalizowane. Zadziałały tu mechanizmy przekupstwa: wcześniejsze emerytury, różnorakie premie.
Również w przypadku polityki Europejskiego Zielonego Ładu uderza ona w różne grupy zawodowe. Dotyczyło to również górników, ale państwa kierowały do górnictwa olbrzymie środki w różnych programach socjalnych, by ich ochronić. Rolnicy natomiast nie dostali ochrony, a w połączeniu z zalewem żywności z Ukrainy stanęli przed widmem bankructwa i niemożnością utrzymania rodzin. To jest protest całego społeczeństwa. Rolnicy jako pierwsi wyszli na drogi, bo to ich wcześniej dotknęło; wkrótce dotknie resztę Polaków. A że rolnicy będą musieli niedługo wykonywać prace polowe, to teraz mogą protestować.
W solidarności siła; oby poszczególne grupy zawodowe pamiętały o tym. A wtedy, kto wie, może nastąpi powtórka z roku 1980 w zmienionych okolicznościach.
Podstawą Zielonego ładu ma być bardzo droga energia, którą będzie się reglamentować. Trzeba więc uczynić społeczeństwo biednym, aby ograniczyć aspiracje. Ludzie wykształceni, świadomi swojej tradycji nie dadzą sobie narzucać rozwiązań w stylu komunistycznym. Dlatego tak silny nacisk na edukację włączającą. Te zabiegi obserwujemy także w Polsce, gdzie dokonuje się destrukcji systemu edukacji. Wprowadzane przez ministerstwo zmiany mają na celu wychować pokolenie wykorzenione z polskości i nieznające własnej historii. Pokolenie niezdolne do rozumienia bieżących procesów społecznych. Z lekcji historii ma zniknąć wszystko to, co kojarzy się z patriotyzmem, tożsamością narodową czy chrześcijaństwem.
Ludzie niszczący polską pamięć historyczną czynią zło. W ramach koalicji rządzącej nikt nie protestuje. Gdzie PSL, gdzie Polska 2050, na które głosują również ludzie pobożni, konserwatywni. Jak ci ludzie godzą się na tę destrukcję?
Dzisiaj Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” – wspominamy tych, którzy kontynuowali walkę o niepodległą Ojczyznę, często mając świadomość, że jej kresem będzie śmierć. Pamięć o Żołnierzach Wyklętych jest tak ważna, gdyż kształtuje postawy patriotyczne. Gotowość do poświęcenia swojego życia i zdrowia, w sytuacji wręcz beznadziejnej, jest doskonałą inspiracją dla młodych ludzi.
Nie możemy tylko się wzruszać i kibicować protestującym. Powinniśmy podejmować konkretne gesty solidarności, by z czasem wypracować postawę solidarności z rolnikami i szerzej z polskimi producentami, przedsiębiorcami. W pierwszym rzędzie powinniśmy dokonywać zakupów polskich produktów rolnych, najlepiej bezpośrednio od dostawców na różnych bazarach. Zyskamy na tym, bo kupimy zdrową żywność, choć być może za nieco wyższą cenę. Ale musimy być na to gotowi. W ten sposób inwestujemy w polskiego rolnika, by nadal produkował. A gdy zamierzamy się wybrać do marketów, to zastanówmy się, kto jest jego właścicielem, komu przyniesiemy swoje pieniądze? I czy musimy na pewno tam robić zakupy, czy nie da się tych produktów kupić w polskim sklepie (nawet jeśli nieco drożej)? Patriotyzm zakupowy to istotna sprawa!
" Bądźmy gotowi do ofiar z naszych modlitw, z naszej pracy i z naszego grosza, by zapewnić Ojczyźnie lepszą przyszłość. Troszczmy się o duchowe odrodzenie Narodu, bo na cóż by się przydało ogłoszenie niepodległości Rzeczypospolitej, gdyby jej duszę toczyła gangrena wad, które by wkrótce sprowadziły nowe klęski” – pisał u progu odrodzonej Rzeczypospolitej biskup Józef Sebastian Pelczar.
Zb.
[foto, HD, Katedra św. Jana w Warszawie - epitafium Żołnierzom Wyklętym, rzeźba Maksymiliana Biskupskiego, 1.03.2024 - złożenie wieńców pod epitafium po uroczystej Mszy Świętej odprawionej pod przewodnictwem Ks.kardynała K.Nycza z udziałem Komitetu Społecznych Obchodów NDPŻW z prof. J.Żarynem ]