Minister edukacji podejmuje działania wyjątkowo szkodliwe, wręcz destrukcyjne dla Polaków poprzez niszczenie zasad edukacji w szkole. Wprowadzane propozycje zmian mają na celu obniżenie umiejętności młodych pokoleń Polaków, by nie rozwinęli swoich zdolności i nie nabyli umiejętności, które pozwoliłyby im konkurować z innymi w dorosłym życiu. Przypomina to program zaborców czy niemieckiego okupanta. Niech polskie dzieci umieją jak najmniej, wystarczy przyuczyć do wykonywania prostych prac.
Resort Barbary Nowackiej planuje zaoszczędzić czas na lekcjach historii skreślając z programu wiele wiadomości o cywilizacyjnej roli chrześcijaństwa. Z zakresu wymaganej wiedzy o czasach starożytnych zniknie wymóg zrozumienia „kulturotwórczej nowości” objawionej religii. Wprowadza się natomiast przedmiot „Wiedza o zdrowiu”, by tylnymi drzwiami wprowadzić edukację seksualną, promocja ideologii lgbt. To próba ominięcia oporu rodziców i wprowadzenia jej tylnymi drzwiami. Dojdą do tego zajęcia z ratowania życia, by fundacja J. Owsiaka mogła wejść do szkół, które sprowadzą się do aplikacji na smartfonie. A fundacja będzie miała okazję do rekrutacji wolontariuszy i uczestników demoralizującego festiwalu. A przecież te zajęcia mógłby prowadzić ktoś inny.
Trzeba zauważyć, że za te działania odpowiada premier, który oddał celowo ten resort postkomunistom by mogli zniszczyć polską oświatę. Odpowiadają za to również pozostali uczestnicy koalicji (w tym PSL), którzy nie protestują w ramach rządu przeciw takim zmianom. A chodzi również o pozbawienie młodych Polaków postaw patriotycznych, a uczynienie ich jedynie konsumentami dóbr materialnych.
J. Dobrzyńska (doradca prezydenta ds edukacji) zauważa (Nasz Dziennik 6 lutego 2024 https://wp.naszdziennik.pl/2024-02-06/379717,jakiej-polityki-szkolnej-nam-trzeba.html): „Znaczna część polskiego społeczeństwa wciąż krytycznie ocenia przemiany zachodzące w szkołach, nie akceptując w szczególności permisywnej edukacji seksualnej... Problem w tym, że zmiany, które wpływają na stałe obniżanie się poziomu nauczania, są słabiej dostrzegane, a często pozostają poza społeczną percepcją i oceną. Naiwnością byłoby traktowanie zmian w oświacie jedynie jako przejaw gry politycznej dwóch przeciwstawnych obozów w Polsce... Proces zmian toczy się nieprzerwanie ponad głowami rządzących. Jego początki sięgają w krajach Zachodu lat 70. XX wieku. Tam w wyniku przeobrażeń oświatowy plac budowy został już niemal doszczętnie oczyszczony ze wszystkiego, co mogłoby przypominać przekazywany pokoleniowo obraz szkoły – z jej kulturą, nauczycielskim autorytetem, szacunkiem dla wiedzy, wymaganiami, dyscypliną umysłu i etyką zachowań. Rezygnacja z ocen szkolnych, prac domowych i jednolitej podstawy programowej to uprzątanie ostatnich cegieł starego systemu. Na opustoszałym placu pozostaje szkoła bez właściwości, żywy organizm utrzymywany niebywale rozbudowanym prawem i sterowany zewnętrznymi programami – nośnik irracjonalnych ideologii i podbudowa dla sterowania społecznego.”. Autorka pisze dalej jakiej potrzebujemy polityki edukacyjnej opartej na pięciu podstawowych czynnikach: nauczycielu, pedagogicznym realizmie, wychowania w kulturze, personalizacji stosunków szkolnych, usprawnieniu intelektu.
A jak zauważa Hanna Dobrowolska (Ruch Obrony Szkoły) (https://tysol.pl/a117271-ekspert-oswiatowy-co-jest-celem-edukacji-w-polsce) obowiązek prac domowych (od którego chce odejść ministerstwo edukacji) „to jedna ze sprawdzonych metod skutecznego podnoszenia poziomu nauczania. Wobec zapaści w oświacie, która jest faktem, samodzielna praca ucznia zmierzająca ku samokształceniu w przyszłości, dobrze pojęta współpraca z rodzicami i opiekunami, dyscyplina, mająca swoje umocowanie w wiedzy przedmiotowej i praktyce pedagogicznej - mają służyć dobru ucznia. Nie dobrostanowi bez wysiłku i wymagań, a dobru - pojętemu jako budowanie osobowości, charakteru, woli, wiedzy i umiejętności”. Brak prac domowych pozbawi nauczyciela narzędzia weryfikacji umiejętności ucznia. I dalej autorka podaje argumenty za koniecznością prac domowych w procesie nauczania: „Zadania wykonywane w niedużych porcjach, ale systematycznie i znacznie częściej niż jest to możliwe podczas zajęć w szkole, oraz stopniowe podnoszenie poprzeczki - to „siłownia” dla mózgu. Trening, szczególnie w klasach początkowych - właśnie tam, gdzie ma on zostać zakazany! – polega na utrwalaniu wiedzy, ćwiczeniu wiedzy operacyjnej, czyli uczeniu się jak to zrobić?, stosowaniu w nowych sytuacjach już opanowanych umiejętności itp. Co ważne: we własnym tempie i zaplanowanym samodzielnie czasie. Zakaz zadawania prac domowych będzie skutkował znacznym pogorszeniem stopnia przyswojenia podstawowych umiejętności [np. liczenia, myślenia przyczynowo-skutkowego, czytania, pisania], niewykształceniem nawyków do samodzielnej pracy, konsekwencji i długotrwałego wysiłku oraz umiejętności wyznaczania sobie celów. Będzie to miało negatywny skutek dla całego dalszego toku nauki, a obecne wymagania w klasach wyższych - uczyni nierealnymi”.
I pyta: „Czy zapowiadane przez resort zmiany nie zmierzają do stopniowego przeorientowania oświaty na inny cel? Nieoficjalna reforma oświaty dokonuje się krok po kroku i zmusza do zadania kluczowego pytania: czy celem nadrzędnym polskiego systemu oświaty nadal jest przekazywanie wiedzy kolejnym pokoleniom Polaków?”.
Zachęcam do przeczytania wspomnianych artykułów, a także do wysłuchania rozmowy z Hanną Dobrowolską o przebudowie myślenia dzieci: https://pl1.tv/title/chca-calkowicie-przebudowac-myslenie-naszych-dzieci/ .
I jeszcze raz J. Dobrzyńska (NDz 6.02.2024): Zalecenia Komisji Europejskiej, od lat skrzętnie realizowane przez polskie władze, nie rozróżniają podziału szkół na ogólnokształcące i zawodowe. Od przedszkola po studia edukacja traktowana jest jako proces przystosowania młodego człowieka do wejścia na rynek pracy. Polska, przyjmując proponowane rozwiązania, osłabia potencjał intelektualny przyszłych pokoleń. Z europejskiej sieci można się uwolnić tylko w jeden sposób – tworząc własny, narodowy programem edukacji. Uczyniły to Finlandia, a następnie Estonia, wybijając się wkrótce, według badań porównawczych, na czołowe miejsca w Europie. Dlaczego nie my? Być może wkroczymy wkrótce w kolejny w historii okres „pracy u podstaw”.
Nie bądźmy bierni dzielmy się tymi informacjami ze znajomymi rodzicami, protestujmy przeciw tym zmianom w szkołach dzieci, a także zgłaszajmy uwagi do ministerstwa. Np. pod tym linkiem: https://serwisrodzinny.pl/apel-o-rezygnacje-z-planowanych-zmian-w-zakresie-prac-domowych/ można zaapelować o pozostawienie prac domowych.
[od red: uwagi do MEN należy nadsyłać w formacie podanym na stronie:
https://www.gov.pl/web/edukacja/zmiana-podstawy-programowej--zaczynamy-prekonsultacje ]
Od naszej aktywności zależy, czy zostanie osłabiony program edukacyjny.
Zb.
Redakcja poleca: