Aleksander Kisil: Co to jest i jak powstaje prawo…
data:05 lutego 2024     Redaktor: Redakcja

Po co jest prawo? Po to, żeby

·     kontrolować rząd – na co rządowi wyraźnie nie pozwolono, jest zabronione – oraz

·     gwarantować wolności i dawać bezpieczeństwo obywatelom – co konkretnie nie zabronione, jest dozwolone.

Taki powinien być sens systemu prawnego. Niestety, nasze prawo – zbiór reguł prawnych – tego wymogu nie spełnia!


Prawo może być stanowione jako wyprzedzające (kreowanie i narzucanie norm) lub jako akceptujące (formalne usankcjonowanie działających w praktyce, sprawdzonych reguł współżycia społecznego).

Ciekawostką jest dziedzictwo językowe dotyczące prawa. Od słowa „prawy” pochodzą prawomyślność, prawowitość, praworządność, prawość, prawidłowość, sprawność, sprawiedliwość – czyli pojęcia pozytywne, natomiast pojęcia negatywne są związane często ze słowem „lewy”, np. lewizna, lewus.

W dawnej Europie zasady były względnie proste: prawo służyło zapewnieniu bezpieczeństwa i sprawiedliwości mieszkańcom danego kraju oraz opisywało obowiązki i przywileje poszczególnych obywateli. Wiadomo było, kto jest kim: złodziej i przestępca był tym złym, żyjący w zgodzie z prawem obywatel - tym dobrym. Kto respektował przepisy, ten nie musiał drżeć o swój los, bo stał za nim autorytet i siła państwa.

Dziś nic już nie jest takie jednoznaczne czy czarno-białe, bo w relacji z policją krajów „progresywnego” Zachodu, to nie złodziej, a przyzwoity obywatel może mieć problemy. Spójrzmy na dzisiejszy, stojący na głowie system prawa – mamy odwrócenie prawa: „mowa nienawiści” zamiast wolności słowa, karanie opublikowania nagrania z kamery przed domem jak złodziej kradnie paczkę lub sprzęty ogrodowe, karanie odmowy aborcji itd.

Prawo występuje w ujęciu przedmiotowym (system norm prawnych państwa, stosowanych z użyciem przymusu) oraz w ujęciu podmiotowym (opis uprawnień jednostki czy instytucji).

System prawa powinien opierać się na określonej etyce i filozofii funkcjonowania państwa, np. na zasadzie ochrony własności, zasadzie poszanowania godności człowieka, zasadzie poszanowania życia ludzkiego itd.

Prawo może być dobre, sprawiedliwe, realizujące wyżej wspomniane zasady i wartości, albo niesprawiedliwe, złe, depczące wartości np. takie jak wolność czy godność. W tym drugim przypadku powstaje problem i pytanie, czy takie prawo respektować. Mahatma Gandhi pisał: „Każdy, kto podporządkowuje się niesprawiedliwemu prawu, ponosi odpowiedzialność za to wszystko, co jest tego konsekwencją. Toteż, jeżeli prawo i sprawiedliwość są w konflikcie, musimy wybrać sprawiedliwość i nieposłuszeństwo wobec prawa.”

Ponosimy odpowiedzialność! Przed następnymi pokoleniami, przed Historią, przed Bogiem i przed całym dzisiejszym społeczeństwem. Dlatego złemu prawu powinniśmy się przeciwstawić.

Prawo jest dzisiaj złe, makiaweliczne, pokrętne, nieprzejrzyste, poplątane, niespójne, nielogiczne, anty-społeczne, anty-narodowe, niesprawiedliwe, rozmyte. W tym anty-systemie, w tym gąszczu przepisów trudno się zorientować, trudno funkcjonować, być ze wszystkimi przepisami w zgodzie.

Prawo ma z definicji służyć pozytywnemu urządzaniu i regulowaniu życia społecznego: prawdzie, sprawiedliwości, prawości, sprawności. Wiemy, że często tak nie jest, że zbyt często prawo jest narzędziem dla rządzących, by nas sobie podporządkować, zastraszyć, ograbić, podzielić itd. Korzyści płynące dla rządzących z ogłupienia nas i osłabienia wobec organów państwa, zagmatwania prawa i niejasnych jego zapisów są zbyt duże, by zmienić prawo na dobre, precyzyjne, jednoznaczne i sprawiedliwe!

W normalnym, prawdziwie demokratycznym kraju metodą na to byłaby inicjatywa legislacyjna, referendum i ustanowienie nowego, lepszego, sprawiedliwego prawa. Jednak, jak pokazuje praktyka ostatnich dziesięcioleci, to jest dziś mało realne i liczenie na taką ścieżkę jest naiwne.

Co zatem mamy robić, jakich metod użyć? Tu znów przychodzi nam z pomocą Mahatma Gandhi: należy zastosować obywatelskie nieposłuszeństwo i nie wykonywać złego prawa. Oczywiście, wielu ludzi boi się skutków takiego postępowania, czyli – w ich mniemaniu – zemsty aparatu państwowego i kary. Jeżeli bojkot prawa podejmowaliby pojedynczy ludzie, może by tak było. Ale wyobraźmy sobie, że kilkanaście, dwadzieścia milionów Polaków równocześnie bojkotuje złe przepisy prawa, np. przestaje płacić podatki. Wtedy państwo staje w obliczu bankructwa i paraliżu. Aparat państwowy ogarnąłby strach, panika. To jest metoda nacisku.

Inną metodę nacisku zastosowaliśmy już kiedyś w historii: strajk generalny, czyli pozostanie w domach i niepodjęcie pracy. Oczywiście, przed taką akcją najpierw trzeba by zrobić zapasy żywności, wody, świec, baterii itp., by móc przetrwać kilka tygodni takiego strajku.

Jedno jest jasne: dzisiaj prawo w Polsce jest niespójne, połatane, czasem sprzeczne, nieostre, niezrozumiałe. Jest to w dużej części spuścizna PRL-u.

Niewątpliwie, najlepszym wyjściem byłoby wyrzucenie całego obecnego prawa do kosza i ustanowienie nowego, dobrego, spójnego, precyzyjnego i sprawiedliwego systemu z nową Konstytucją na czele.


Życzę wiary, nadziei, miłości i zdrowia
"Dalej w głąb i dalej wzwyż!"
Bądźmy nadzieją dla Polski i świata
Dr Aleksander Kisil
Cybernetyk, psycholog, doradca, szkoleniowiec, mówca, autor.





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.