Bożena Ratter: Opowieści o ciągłości, czyli Jakub Berman w spódnicy
data:04 lutego 2024     Redaktor: Anna

Będzie więcej lektur z literatury współczesnej – deklaruje minister Barbara Nowacka. Można się spodziewać wyrzucenia z listy lektur klasyków polskiej i światowej literatury na rzecz współczesnych książek.  
 
Towarzysz Jakub Berman również wycofał dzieła nie pasujących do ideologii marksistowskiej klasyków, na rzecz współczesnej literatury, którą stanowiły obowiązkowe radzieckie lektury i sam generał Jaruzelski w roku 1983 udekorował go medalem Edukacji Narodowej. To bardzo trafna aluzja ta „edukacja” i tym właśnie tropem powinniśmy podążyć dalej- w "Opowieści o ciągłości" pisał w 2006 roku Stanisław Michalkiewicz. Jest 2024 rok a my tym tropem idziemy a nawet przyspieszamy. Bez buntu, w przeciwieństwie do naszych przodków.

Były więc "Opowiadania o Leninie" Zoszczenki, "Jak hartowała się stal" Ostrowskiego, "Młoda Gwardia" Fadiejewa a nawet twórczość współczesnych polskich pisarzy na zamówienie. Lucyna Krzemieniecka w okresie stalinowskim pisała socrealistyczno - propagandowe utwory i zbiory przeznaczone dla najmłodszych, m.in. od poświęconych Świętu Pracy (Piosenka pierwszomajowa), żołnierzowi Ludowego Wojska Polskiego (Witaj bracie żołnierzu), po gloryfikujące Włodzimierza Lenina (Lenin wśród dzieci) i Józefa Stalina (O wielkim Stalinie). Była laureatką Nagrody Literackiej m.st. Warszawy w 1950 roku za twórczość dla dzieci i tomik wierszy "O wielkim Stalinie" oraz nagrody Prezesa Rady Ministrów w 1952 r.
 
Stanisław Michalkiewicz: Ideowymi spadkobiercami Jana Jakuba Rousseau są rewolucjoniści, którzy pragną stworzyć na nowo świat w wersji uzupełnionej i poprawionej. Ponieważ tradycyjny proletariat w postaci pracowników najemnych (socjalistycznych mas chłopskich i robotniczych, oczywiście według propagandy szczęśliwych) od rewolucjonistów się odwrócił, zaczęli oni gorączkowo poszukiwać proletariatu zastępczego, bo rewolucjonista bez proletariatu, który mógłby wyzwalać i którym by kierował, to postać groteskowa, niczym Cygan bez drumli. Toteż rewolucjoniści znaleźli sobie proletariat zastępczy w postaci „kobiet” oraz sodomczyków i gomorytek.( Stanisław Michalkiewicz)
 
Literaturę służącą temu proletariatowi Minister Barbara Nowacka- niczym Jakub Berman radzieckie lektury- umieści na liście lektur. I na pewno w uzgodnieniu z premierem Donaldem Tuskiem, kierującym do Sejmu projekt nowelizacji prawa, dającego dostęp do pigułki „dzień po” już od 15 roku życia. A może Monika Strzępka zmuszona do opuszczenia swego „Waginetu” w Teatrze Dramatycznym zajmie się pisaniem współczesnej literatury?. Właściwie nie jest to potrzebne, układy w rządzie i samorządach służące współczesnej „partii” ( rządzącej nimi poprzez dyrektywy UE) dostają już gotowce i tylko muszą je realizować. Wszystko przygotowane jak w 1944 roku. Bo to wciąż ten sam układ partii.
 
Gdy w roku 1945 Polska znalazła się w strefie wpływów ZSRR, indoktrynacji ideologicznej poddano, jak powszechnie wiadomo, także polską kulturę. Związek Radziecki - kraj dyktatury proletariatu, miał odtąd spełniać wobec państw obozu socjalistycznego rolę przywódczą. Nie tylko dlatego, że zwyciężył Hitlera i faszyzm niemiecki. Ekspansję terytorialną i ideologiczną uzasadniano tym, że jakoby osiągnięcia Rosji, zarówno w sferze polityki, życia społecznego i kultury gwarantują budowę idealnego, sprawiedliwego systemu rządzenia. Zresztą w pierwszej kolejności to obywatelom Związku Radzieckiego - szczególnie w latach 1946–1948, gdy czołowy stalinowski ideolog Andriej Żdanow wypowiedział walkę tzw. kosmopolityzmowi i formalizmowi w kulturze, wpajano, że priorytet we wszystkich dziedzinach ludzkiej działalności na przestrzeni wieków należy się Rosji. To bracia Czerepanowowie wynaleźli parowóz, a nie George Stephenson, żarówkę - rosyjscy inżynierowie Jabłoczkow i Łodygin, a nie Edison, radio zaś Aleksander Popow i tak bez końca. (PRZEGLĄD RUSYCYSTYCZNY 2012, nr 1/2 (137/138 Alicja Wołodźko-Butkiewicz).

„Faszyzm żyje w cieniu, komunizm doskonale sobie radzi, faszyzm potępiony, komunizm nie został zdekomunizowany, a środowisko neoliberalne czy liberalne to nic nowego jak przepoczwarzony, stary komunizm- Leszek Żebrowski i Mateusz Wyrwach rozmawiają w 2016 roku. Komuniści całe lata przygotowywali instytucje, obsadę kadrową i prawo. W 1944 r. wszystko było gotowe. Sowieci przywieźli aparat bezpieczeństwa, górne warstwy administracji państwowej, hierarchię partyjną. Człowiek miał myśleć jak myślą Rosjanie, jak myśli zaborca i za to dziękować. W Jaworznie, gdzie w PRL prześladowano 10 000 młodych, którzy tej władzy nie chcieli dziękować , starano się na siłę wykształcić nowego człowieka. Jakub Berman mówił „to my ich tak wykorzystamy, że oni będą zakładać organizacje niepodległościowe a my ich, wiecie towarzysze, aresztujemy i będziemy mieli osiągnięcia”. On chciał zaborcy podziękować. Towarzysz Jakub Berman odznaczony za swoje zasługi w prześladowaniu narodu polskiego przez „towarzysza generała”, jak i inni towarzysze żył dostatnio, podróżował po świecie. Gdy jakiś zasłużony towarzysz chciał wyjechać, szedł do Józefa Cyrankiewicza, który otwierał szafę, sejf i wręczał towarzyszowi garść złotych świnek. Do 1956 roku, w kościele niedaleko Puławskiej był sklep dla służb specjalnych i dla towarzyszy, „za żółtymi firankami”. Towarzysze przychodzili raz, dwa razy do roku i sprzedawca w tym sklepie, pułkownik SB odważał im 1 kilogram Doxy. Doxa to marka szwajcarskich zegarków. Ciekawe, ilu zesłańców mogłoby odnaleźć swoją własność. Gdy mówimy dzisiaj, że został obrabowany Pałac Prezydencki z dzieł, to jest to stary nawyk towarzyszy i ich potomków, u których do dzisiaj znajdują się zrabowane dzieła sztuki z muzeów czy z polskich domów, które odbierano właścicielom. Brali to, co im się należy, zdobyli kraj a więc ten kraj i jego zawartość była(jest?) ich. Ostatnia właścicielka Wilanowa wie, iż część zbiorów jest w Muzeum Wilanowa ale część znajdowała się w Komitecie Centralnym PZPR, tak jak zbiory Lubomirskich, Radziwiłłów i innych Polaków. Również wiele zrabowanych zabytków sakralnych nie wróciło do kościołów. Gdy szukamy analogii to pamiętajmy, że nawyki pozostają choć ludzie inni”.
(Komunizm i postkomunizm , Leszek Żebrowski i Mateusz Wyrwach, rozmowa z 2016 roku)
 
Stanisław Michalkiewicz: Stanisław Mikołajczyk wspomina, że na czele prawdziwego rządu w Polsce stał generał NKWD Iwan Sierow. Następny w hierarchii był szef NKWD w sowieckiej ambasadzie, potem dopiero - ambasador Lebiediew, a na czwartym miejscu w hierarchii znajdował się Jakub Berman, formalnie pełniący skromną funkcję wiceministra. Ale Jakub Berman już w 1939, a najdalej 1940 roku, z obfitości serca opublikował we Lwowie deklarację i to mową wiązaną: „Mamy śliczne przyodziewy, wyszywamy burki. Wszyscyśmy syny Stalina i Stalina córki”. Wygląda na to, że tytułem do władzy był rodzaj agnatycznego pokrewieństwa ze Stalinem. Jakub Berman uważał się za „syna”, toteż, chociaż jewriej, kroczył zaraz po ambasadorze Lebiedziewie, podczas gdy taki Władysław Gomułka, który tylko żonę miał jewriejkę, jako dalszy krewny, władzę tylko miewał i to od czasu do czasu. (Opowieści o ciągłości)
 
Bożena Ratter





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.