Celowe działanie czy zaniedbanie? Jak decyzje urzędników wpłyną na wynik wyborów
data:05 października 2023     Redaktor: Agnieszka

W tegorocznych wyborach parlamentarnych pojawił się przynajmniej jeden precedens. Rozważenie tej sytuacji zmusza do postawienia pytania o to, kto tak naprawdę decyduje o wynikach wyborów, bo stwierdzenie, że wyborcy, to tylko część prawdy.

fot. PKW
Machina wyborcza pędzi pełną parą, ale żeby wyjaśnić sytuację obecną, musimy zacząć od samego początku. A na samym początku, oczywiście po ogłoszeniu terminu wyborów, jest rejestracja komitetów wyborczych. Komitety rejestrują się w poszczególnych okręgach wyborczych (w głosowaniu do Sejmu jest ich 41), jeśli uda im się zebrać 1000 podpisów poparcia dla komitetu. Dopiero po stworzeniu komitetu możliwe jest zarejestrowanie list kandydatów startujących z ramienia danego komitetu. Kiedy zarejestrowany komitet stworzy listę kandydatów (a taka lista ma także swoje warunki, musi mieć przynajmniej tyle nazwisk, ile jest mandatów do zdobycia w danym okręgu i nie więcej niż dwukrotność liczby mandatów; na liście musi być przynajmniej 35 procent kobiet i przynajmniej 35 procent mężczyzn, kandydaci muszą najpóźniej w dniu wyborów kończyć 21 lat), musi zebrać pod nią 5000 podpisów poparcia.
 
Jeśli prawidłowo przygotowana lista kandydatów zbierze przynajmniej 5000 prawidłowo złożonych podpisów, lista jest rejestrowana w danym okręgu przez Okręgową Komisję Wyborczą, co oznacza, że głosujący w tym okręgu zobaczą nazwiska kandatów tego komitetu na liście do głosowania.
 
Z tego wynika, że komitety wyborcze, które mają struktury i kandydatów w całej Polsce (najczęściej są to po prostu duże partie polityczne), muszą działać i rejestrować się w każdym z 41 okręgów, jednak w chwili, w której poprawnie zostanie przeprowadzona rejestracja w 21 okręgach (czyli w więcej niż połowie okręgów) - w pozostałych okręgach komitet może zarejestrować swoje listy już bez konieczności zbierania podpisów poparcia. Jednym słowem, wystarczy zarejestrować listy w 21 okręgach, by zostać komitetem ogólnopolskim, pojawiać się w debatach w telewizji publicznej i w sondażach i mieć realne szanse na wejście do Sejmu RP.
 
Ile jest takich komitetów AD 2023? Dokładnie siedem:
 
 
Dlaczego jednak w wielu sondażach widzimy tylko sześć komitetów? Dlaczego sześć komitetów wystąpi w debacie TVP? Tu dochodzimy do pewnego precedensu, mianowicie komitet Polska Jest Jedna (PJJ), mimo iż miał prawo zarejestrować listy w 41. okręgach, ma je w … 39.
 
Jakie to ma znaczenie? Z jednej strony nie aż tak duże, bo to nadal 95 procent spośród wszystkich okręgów, więc szansa na wejście do Sejmu nadal jest, z drugiej jednak strony ma znaczenie ogromne, bo komitet PJJ wypada z debaty, jaką ma obowiązek przeprowadzić telewizja publiczna, wypada z sondaży, w których nie musi być uwzględniany. 5 procent – dwa okręgi – robią w tej sytuacji dużą różnicę, bo stawiają tamę na informacje o komitecie.
 
Dla mniej zorientowanych osób stwarza się w ten sposób pozory, że PJJ to jakiś marginalny komitet, zarejestrowany może w paru okręgach, który nie ma szans (wynikających z czystej matematyki) wejścia do Sejmu. Skąd jednak brak tych dwóch okręgów? Tłumaczy to pełnomocnik komitetu PJJ Sylwia Maria Pawełczak w wywiadzie dla Telewizji Chrystusa Króla na youtube.
 
Okręg 22 (m.in. Krosno) – komitet PJJ zgłosił poprawnie listę kandydatów, została ona przyjęta i zarejestrowana, decyzja o przyjęciu ogłoszona. Dopiero później, po wydaniu tej decyzji, urzędnicy wyborczy zmienili decyzję i odrzucili całą listę ze względu na to, że jedna osoba z listy została negatywnie zweryfikowana przez Ministerstwo Sprawiedliwości.
Należy tutaj postawić sobie pytanie, czy taka weryfikacja nie powinna następować przed zatwierdzeniem listy, tak, by w razie takich sytuacji komitet mógł się do tego odnieść i – w razie potrzeby – mógł zdążyć uzupełnić listę?
 
Okręg 39 (m.in. Poznań) – po złożeniu przez komitet podpisów i przed zarejestrowaniem listy w tym okręgu okazało się, że PJJ jest już komitetem ogólnopolskim i nie ma obowiązku dostarczania podpisów. W tej sytuacji przedstawiciele komitetu udali się do OKW celem złożenia oświadczenia, że chcą skorzystać z rejestracji komitetu na podstawie pomyślnej rejestracji w 21. okręgach, jednak urzędnik wyborczy oświadczenia nie przyjął(!). Komitet PJJ ponowił próbę, jednak urzędnik zapewniał, że są już złożone podpisy, więc oświadczenie nie jest potrzebne, że wszystko jest w porządku. Po czym część podpisów została zakwestionowana i cała lista została odrzucona, w czasie, w którym na ponową rejestrację na podstawie oświadczenia było już za późno. Wyższe instancje, do których zwrócił się komitet PJJ, podtrzymały decyzję OKW.
 
Można jedynie domniemywać, czy te dwa przypadki były przykładami złej woli urzędników wyborczych, czy też po prostu zadziałała tutaj ich urzędnicza mentalność, niemniej jednak wyborcze przepychanki śledzić należy znacznie uważniej, niż chcą tego media głównego nurtu. Na tyle uważnie, na ile zależy nam na prawdzie i zwyczajnej, ludzkiej uczciwości.
 
Karolina Stefanowska
Zobacz równiez:





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.