Marcin Bogdan: Po pierwsze to referendum
data:21 sierpnia 2023     Redaktor: Agnieszka

Na dzień 15 października, na dzień wyborów parlamentarnych do Sejmu i Senatu, zarządzone zostało Referendum ogólnokrajowe. Decyzja ta spotkała się ze stanowczym sprzeciwem polityków totalnej opozycji. Sprzeciw swój argumentują tym, że rzeczywistego wyboru będziemy dokonywać głosując w wyborach parlamentarnych na odpowiednich kandydatów. W tym kontekście warto więc przypomnieć czym jest referendum.

Tablica informacyjna w siedzibie Obwodowej Komisji Wyborczej nr 632 w Szkole Podstawowej nr 323 im. Polskich Olimpijczyków przy ul. Ludwika Hirszfelda

Wg definicji w Wikipedii referendum to: „Forma głosowania o charakterze powszechnym, najbliższa ideałowi demokracji bezpośredniej, w której udział mogą brać wszyscy obywatele uprawnieni do głosowania (tj. mający czynne prawo wyborcze). W czasie referendum obywatele całego państwa lub jego części wyrażają swoją opinię w kwestii poddawanej głosowaniu”. W wyborach parlamentarnych wybieramy ludzi, kierując się przede wszystkim ich programami politycznymi i gospodarczymi. Ludzie są jednak tylko ludźmi, mogą z takich czy innych względów realizować po wyborach inne programy, wręcz sprzeczne z uprzednio głoszonymi. Mogą nawet – co jest wyjątkowo perfidną formą uprawiania polityki – przejść do innego obozu politycznego, zwalczającego zaciekle ugrupowanie, w którym dotychczas działali. Dlatego referenda, szczególnie te, które mają charakter wiążący, należy uznać za wyższy atrybut demokracji od wyborów personalnych.

Każdy polityk, który szczerze i z przekonaniem prezentuje jakiś program wyborczy w sposób oczywisty powinien wspierać ideę referendum i zachęcać obywateli do udziału w nim i oddania głosu na „tak” lub „nie” w każdej sprawie będącej przedmiotem referendalnego pytania. Tylko w ten sposób, przy poparciu większości głosujących uzyska pewność realizacji danego postulatu, nawet jeśli on sam czy też jego ugrupowanie przegra wybory parlamentarne. Wynik referendum będzie wszak wiążący także dla jego przeciwników politycznych. Między innymi dlatego prawo do referendum jest zagwarantowane w obowiązującej obecnie w Polsce Konstytucji. Trudno oprzeć się wrażeniu, że nawoływanie do bojkotu referendum przez czołowych polityków opozycji, w tym także byłych premierów i prezydentów jest niczym innym jak nawoływaniem do bojkotu Konstytucji, a więc próbą demontażu państwa prawa. Wręcz kuriozalne były wypowiedzi byłego przewodniczącego Państwowej Komisji Wyborczej sędziego Wojciecha Hermelińskiego, który zachęcał do bojkotu Referendum poprzez wrzucenie do urny podartej karty do głosowania. To tak jakby Komendant Główny Policji instruował obywateli jak łamać prawo i obowiązujące przepisy. Obecny przewodniczący PKW Sylwester Marciniak przypomniał, że „Za podarcie karty do głosowania grozi kara ograniczenia wolności do 2 lat”.

Sens referendum i przygotowanych czterech pytań wydaje się oczywisty: ustalenie społecznego konsensusu w istotnych kwestiach ponad politycznymi podziałami. Wyobraźmy sobie, że 59-cio letnia kobieta wyczekuje z utęsknieniem należnej jej za kilka miesięcy emerytury. Z drugiej strony zainfekowana nienawiścią do PiSu i Zjednoczonej Prawicy nie może się przełamać do oddania głosu na polityków z tych ugrupowań. Tak po ludzku uważa, że Donald Tusk jest przystojny więc to on powinien być premierem. I właśnie drugie pytanie referendalne daje jej szansę, by w demokratycznym procesie zablokować przyszłą podwyżkę wieku emerytalnego, nawet jeśli władzę przejmą tak lubiani przez nią politycy. Ktoś może powiedzieć, że to spojrzenie przez pryzmat własnego interesu. Ale po to właśnie wybieramy polityków, by rządząc w naszym imieniu realizowali nasze oczekiwania. To od dobrego zarządzania i dobrego gospodarowania dobrem wspólnym zależy możliwość realizacji tego typu oczekiwań społecznych. Są kraje w Europie gdzie obywatele mogą przejść na emeryturę wcześniej niż jest to obecnie w Polsce, ale są też takie, w których nieudolne rządy ulegają pokusie podwyższania wieku emerytalnego, czyli zmuszania ludzi do dalszej pracy pomimo starszego już wieku.

Pytania o przyjmowanie imigrantów i burzenie granicznego muru też są bardzo istotne. Trzeba wreszcie ustalić ile osób spośród tych, którzy przyjęli do swoich domów uchodźców z Ukrainy, głównie kobiety z małymi dziećmi przybyłymi do Polski leganie, przez wyznaczone przejścia graniczne, ile z tych osób gotowe jest przyjąć do swoich domów dodatkowo młodych, agresywnych mężczyzn z Bliskiego Wschodu i Afryki, przybywających do Polski nielegalnie, bez możliwości sprawdzenia i zweryfikowania ich tożsamości. Trzeba też wreszcie ustalić ile osób spośród tych, którzy nie otworzyli swoich domów dla uciekających przed wojną i bombardowaniami Ukraińców gotowych jest przyjąć pod swój dach forsujących siłą polską granicę obcych nam kulturowo imigrantów z dalekich i egzotycznych krajów. Trzeba wreszcie ustalić ile osób spośród tych, którzy mieszkają w ogólnodostępnych blokach lub skromnych, nieogrodzonych gospodarstwach, ile z tych osób popiera likwidację granicznego muru. Trzeba też wreszcie ustalić ile osób spośród tych, którzy mieszkają za murami, w ogrodzonych nowoczesnych osiedlach, z monitoringiem i całodobową ochroną, ile spośród tych osób uważa, że bariery, którymi sami się otoczyli są wystarczające i ta na granicy z Białorusią może być rozebrana.

Dla wielu zapewne najmniej oczywista będzie odpowiedź na pierwsze referendalne pytanie o wyprzedaż państwowych przedsiębiorstw. Chociaż ostateczna postać tego pytania brzmiąca: „Czy popierasz wyprzedaż majątku państwowego podmiotom zagranicznym, prowadzącą do utraty kontroli Polek i Polaków nad strategicznymi sektorami gospodarki?" jest dużo bardziej jednoznaczna. Przecież w takich krajach jak Francja pod kontrolą państwa pozostaje kolej, elektrownie, dystrybucja gazu, porty, lotniska, spółki transportowe, poczta, publiczne radio i telewizja oraz sektor zbrojeniowy. Liczba spółek francuskich z udziałem państwa to około 1750 podmiotów. Wartość firm z udziałem państwa w relacji do PKB wynosi we Francji 13%, a w Finlandii aż 46%. W kontekście tego pytania referendalnego warto zadać sobie pytanie, czy lasy państwowe są strategicznym sektorem polskiej gospodarki? Wszak lasy zajmują 29,6% powierzchni kraju, z czego 79,3% to lasy państwowe zarządzane przez Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe.

Zastanawiając się nad udzieleniem odpowiedzi na pierwsze pytanie referendalne warto przyjrzeć się dotychczasowej prywatyzacji państwowych przedsiębiorstw. W roku 2007, gdy Platforma Obywatelska przejmowała władzę, Skarb Państwa miał udziały w 1343 spółkach, a w 2015 roku już tylko w 393. Przez 8 lat rządów PO sprzedano więc 950 państwowych spółek. Można analizować, na ile każda z tych sprzedanych spółek była strategiczna dla polskiej gospodarki i suwerenności państwa polskiego. Ale równie istotnym jest pytanie o faktyczny cel prywatyzacji. Otóż u progu 2010 roku ówczesny premier Donald Tusk mówił o planach: „pozyskania dla finansów publicznych z tytułu prywatyzacji w roku 2010 kwoty 27 mld złotych”. Jak widać nie było mowy o poprawie efektywności spółek poprzez ich sprzedaż dynamicznym, prywatnym inwestorom. Była jedynie mowa o pozyskaniu środków z transakcji sprzedaży. A jakież to były środki? Finalnie w roku 2010 wpływy z prywatyzacji wyniosły nieco mniej niż zakładał Tusk, a mianowicie 22,4 mld zł. Całkowite wpływy do budżetu państwa w roku 2010 wyniosły 250,3 mld zł. Tak więc wpływy z prywatyzacji wyniosły zaledwie 8,9% rocznego budżetu państwa. To trochę tak, jakby ktoś z czytelników chcąc załatać dziurę w domowym budżecie sprzedał urządzenie/narzędzie dające potencjalne możliwości zarobku za wartość jednej miesięcznej pensji uzyskiwanej z pracy etatowej. Nie równowartość rocznego wynagrodzenia ale miesięcznego. Żeby dokonać takiej transakcji trzeba być bardzo zdesperowanym albo po prostu szalonym.

W ciągu 25 lat, od roku 1990 do 2015 do budżetu państwa z prywatyzacji wpłynęło nieco ponad 152 mld złotych. Przez te 25 lat sprzedano ponad 8 000 państwowych przedsiębiorstw! Ta totalna wyprzedaż państwowego majątku przyniosła 152 mld zł wpływów, które odniesione do tegorocznego budżetu na rok 2023, czyli do kwoty 604,5 mld zł. stanowią zaledwie 25% rocznego budżetu. Przez 25 lat sprzedano 95% państwowych spółek za 25% jednorocznego (obecnego) budżetu. Jaki był sens takiej działalności? Odpowiedzi na to jakże istotne pytanie udzielił swego czasu ówczesny prezydent Bronisław Komorowski mówiąc: „Właściciel zawsze ma prawo zrobić, sprzedać, komu uzna za najkorzystniejsze”. Jak widać politycy Platformy Obywatelskiej, tacy jak Donald Tusk czy Bronisław Komorowski uznali, że po wyborze na rządowe stanowiska stali się właścicielami państwowego majątku. I jako właściciele mają prawo sprzedać ten majątek komu uznają i za cenę jaką uznają za najkorzystniejszą. Dlatego dzisiaj wręcz krzyczą o unieważnieniu referendum, bo to referendum przypomina i uświadamia nam wszystkim, że to my, naród, jesteśmy właścicielami tego majątku a nie rządzący. Rządzący są wybierani wyłącznie po to, żeby tym naszym wspólnym majątkiem zarządzać, i to dobrze zarządzać. Uczciwie, transparentnie i z korzyścią dla właściciela czyli całego społeczeństwa.

Dlatego uważam, że po pierwsze to referendum. Wchodząc w dniu wyborów do kabiny w pierwszej kolejności powinniśmy odpowiedzieć na pytania referendalne. Dlatego, że referendum to forma głosowania najbliższa ideałowi demokracji bezpośredniej. Najpierw powinniśmy odpowiedzieć na pytania o cel i kierunek gospodarczo – polityczny, a potem, po chwili, w drugiej kolejności powinniśmy wskazać na kartach wyborczych do Sejmu i Senatu ludzi, którzy w naszej ocenie dają największą nadzieję na realizację tych planów, naszych planów. Dlatego po pierwsze to referendum.

Zobacz równiez:





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.