Myśli, 33/2023 18 sierpnia 2023
Z dawna Polski Tyś Królową, Maryjo! Ty za nami przemów słowo, Maryjo! Miej w opiece naród cały, który żyje dla Twej chwały, niech rozwija się wspaniały, Maryjo! (z pieśni maryjnej).
„Uroczystość dzisiejsza niezadługo stanie się świętem narodowym was, Polaków, bo w tym dniu odniesiecie świetne zwycięstwo nad wrogiem, dążącym do zagłady waszej. To święto powinniście obchodzić ze szczególną okazałością. Moją stolicę na Jasnej Górze powinniście otaczać szczególniejszą opieką i przypominać sobie dobrodziejstwa, jakie od Boga za moją przyczyną tam odebraliście i jeszcze odbierać będziecie, jeżeli się świętej wierze katolickiej, cnotom chrześcijańskim i prawdziwej miłości Ojczyzny, opartej na jedności i braterstwie wszystkich klas narodu, nie sprzeniewierzycie" (Matka Boża do Wandy Malczewskiej 15 sierpnia 1873 r.)
Przeżywając kolejną rocznicę wspaniałego zwycięstwa Polaków w Bitwie Warszawskiej, zwanej też cudem na Wisłą myślimy jak to było możliwe, by praktycznie samodzielnie, siłami Polaków, pokonać tak wielkiego wroga.
Bolszewicy spodziewali się, że chłopi poprą bolszewików i obalą polskie władze. A jednak okazało się, że polskie społeczeństwo, w tym jego największa część – chłopi, okazało się narodem i okazało się przywiązane do wolności (dopiero co odzyskanej). To dzięki pracy oświatowej inteligencji (towarzystwa oświaty ludowej, biblioteki) i Kościoła. Również doświadczenie barbarzyństwa i okrucieństwa bolszewików (w 1918 r.) zmobilizowało Polaków do odparcia nawały ze wschodu.
A także pomoc nadprzyrodzona. Bóg wysłuchał żarliwych modłów Narodu organizowanych przez biskupów i docenił poświęcenie, ofiarność i patriotyzm Polaków, w tym również uczniów i studentów. Docenił Bóg także zgodne działania polityków, mimo wielu różnic między nimi.
Wydaje się, że w okresie przed odzyskaniem niepodległości udało się ukształtować postawy patriotyczne Polaków, w tym młodzieży. Różne czynniki miały tu swój udział, między innymi edukacja i podejmowanie nauczania w języku polskim.
Ale może olbrzymią rolę odegrała literatura, a w szczególności Henryk Sienkiewicz ze swoją trylogią. Popularność powieści, ukazujących się w krakowskim "Czasie" i warszawskim "Słowie", były oznaką dotarcia do dusz Polaków. Pisarz dostrzegł, że pozytywistyczne postulaty wzmocnienia ekonomicznego mogą skłonić ludzi do zarabiania pieniędzy tylko dla siebie, a nie dla polskiego społeczeństwa. Henryk Sienkiewicz potrafił język romantyków przetłumaczyć na język zwykłych ludzi i dostarczył motywów dla odbudowy Rzeczpospolitej.
Tu można szukać przyczyn ochotnego zgłaszania się do obrony Ojczyzny w 1920 r., w chwili zagrożenia bytu narodowego przez bolszewików. To również gotowość poświęcenia dla utrzymania niepodległego państwa, które miało niespełna 2 lata. Polacy tamtych czasów wiedzieli, jak ważne jest niepodległe państwo.
W wychowaniu patriotycznym dąży się do ukształtowania w młodym człowieku rozumnej troski o Ojczyznę jako dobro wspólne, poprzez kształtowanie rozumu, woli i uczuć by podejmować troskę o Ojczyznę. Chodzi tu o umiłowanie wolnej, niepodległej i suwerennej Ojczyzny.
W wychowaniu patriotycznym istotna jest pamięć, która przywołuje chlubne dzieje naszej Ojczyzny (także niechlubne, by analizować ich przyczyny i nie popełnić podobnych błędów). Ważna jest też wyobraźnia, by budować plany co do przyszłości Polski.
Czy obecnie gotowi jesteśmy by bronić niepodległości Ojczyzny? Wydaje się, że jest z tym problem. Z jednej strony przywykliśmy, że mamy niepodległe państwo i może nie wyobrażamy sobie utraty niepodległości. Z drugiej strony to nie polskie elity kształtują i wychowują młodzież. Warto choćby spojrzeć jak trudno jest przez polskie władze wprowadzić patriotyczny podręcznik do nauki historii. Jak trudno jest w polskiej szkole kształtować patriotyzm u dzieci i młodzieży. Tu przydatna byłaby analiza, kto wpływał na program edukacji w szkole i kto zatwierdzał podręczniki. Owszem, toczyła się batalia, ale chętniej korzystaliśmy z tzw. ekspertów zachodnich, którzy nie byli zainteresowani patriotyzmem polskiej młodzieży.
Ale to, co najważniejsze, to fakt, że oddaliśmy media w ręce niepolskich wydawców. Słyszeliśmy hasła, że wolny rynek to wyreguluje. Jakoś nie wyregulował i większość prasy i spora część mediów elektronicznych ma niepolskich właścicieli. To oni kształtują postawy młodzieży. Rodzice i Kościół mają znikomy wpływ na te postawy. Jest oczywiście harcerstwo, ale kierownictwo tych organizacji też „nasiąka" tym, co z mediów płynie. Np. Niemcy umieją dopilnować, by odpowiedni procent kapitału niemieckiego był obecny w mediach działających na terenie Niemiec; my nie potrafiliśmy o to zadbać. Być może agenci wpływu, którzy znajdowali się u władzy doprowadzili do tego, by później, w nagrodę, otrzymać intratne posady.
Obecnie wiele jest postaw egoistycznych wśród dorosłych i młodzieży; byle tylko mnie było dobrze, sprawa losu Ojczyzny mnie nie interesuje. W przypadku zagrożenia Ojczyzny to raczej gotowi są wyjechać z kraju w bezpieczne miejsce niż stanąć do walki o jej dobro. Punktem odniesienia jest tzw. „zagranica". Jesteśmy bardzo silnie uzależnieni od wpływów zagranicy zarówno zza oceanu jak i z UE. To sprawia, że ograniczona jest dyskusja o tym, co jest dobrem wspólnym Polaków; uzależnieni od zagranicy nie chcą się narażać mocodawcom. Widać wyraźnie, że przekaz systemu wartości przez Kościół: gotowość do poświęcenia dla wyższych wartości z narażeniem własnego życia, nie znajduje zrozumienia u młodzieży. Przyjęto pogański system wartości: liczy się tu i teraz, dobrze się zabawić i nie mieć trosk. Kościół otworzył się na świat i do Kościoła przeniknęły pogańskie wartości dobrostanu; zapominamy o celu ostatecznym człowieka.
Wprawdzie w żadnej sytuacji nie należy załamywać rąk, ale trzeba próbować zmieniać rzeczywistość. Jeśli postawimy dobrą diagnozę, to dzięki wysiłkowi, może na początku niezbyt licznej grupy, ale rosnącej, uda się zbudować patriotyczne media, które zdobędą szerszy udział w polskim rynku i będą kształtować postawy patriotyczne Polaków. I nieustannie trzeba odwoływać się do pomocy Boga (np. za przyczyną św. Andrzeja Boboli), gdyż sami z siebie nic nie możemy.
Gdyby ktoś miał wątpliwości co do nadprzyrodzonej interwencji Bożej w bitwie warszawskiej niech przynajmniej zapozna się ze świadectwem samych bolszewików o których opowiada Ewa Storożyńska: