Na przestrzeni kilku tygodni nie tylko pomogliśmy w głośnej sprawie Mariki, ale obserwujemy z satysfakcją dynamiczny postęp naszych długofalowych projektów – zakazu tranzycyjnego okaleczenia dzieci, ograniczenia dostępu dzieci do pornografii czy ochrony dzieci przed wulgarną seksedukacją. Każdy z tych sukcesów dokłada cegiełkę do budowy lepszego prawa i sprawiedliwszej Polski.
Nic więc dziwnego, że tak gwałtownie wzbiera fala nienawiści oraz bardzo konkretnych ataków na społeczność Ordo Iuris, budowaną wspólnymi siłami przez naszych ekspertów oraz niezawodnych Przyjaciół i Darczyńców Instytutu.
W lipcu pisaliśmy o tym, że doprowadziliśmy do tymczasowego uwolnienia z więzienia 24-letniej Mariki, która została skazana na trzy lata bezwzględnego pozbawienia wolności za nieudaną próbę wyszarpnięcia lnianej torby w barwach flagi LGBT o wartości zaledwie 15 zł.
Po naszej interwencji, wniosek o ułaskawienie pozytywnie zaopiniowała ta sama sędzia, która skazała Marikę. Prokurator Generalny pozytywnie rozpatrzył wniosek o zwolnienie młodej dziewczyny z zakładu karnego do czasu rozpatrzenia przez Prezydenta RP prośby o jej ułaskawienie. Informacje o wyjątkowo surowym i niewspółmiernym do winy wyroku obiegły całą Polskę. O naszych pierwszych sukcesach w tej sprawie informowały także media z Chorwacji, Czech, Francji, Hiszpanii, Niemiec, Słowacji, Węgier, Wielkiej Brytanii i Włoch.
Instytut Ordo Iuris z każdym takim zwycięstwem odgrywa coraz większą rolę w Polsce, ale staje się także znakiem nadziei na zmiany dla konserwatywnych środowisk w Europie. Dlatego zostałem poproszony o udzielenie wywiadu anglojęzycznemu kwartalnikowi The European Conservative, w którym mówiłem o roli Ordo Iuris w europejskiej odnowie konserwatywnej, której celem jest wprowadzenie do dyskursu publicznego tradycyjnego modelu polityki, rozumianej jako dążenie do sprawiedliwego prawa i dobra wspólnego.
Radykałowie, widząc sukcesy Ordo Iuris i dostrzegając własną bezradność, uciekają się do kłamstw i manipulacji. Tak było w sprawie Mariki, gdzie sędziowie ze stowarzyszenia Iustitia oraz nierzetelne media i politycy radykalnej lewicy usiłowali przekonywać opinię publiczną, że sąd nie mógł wydać innego wyroku.
Prawnicy Instytutu cierpliwie prostowali te fake newsy, wskazując że dziewczyna wcale nie musiała trafić do więzienia. Sąd nie musiał przyjmować zaproponowanej przez prokuratora, błędnej kwalifikacji czynu Mariki jako rozboju. Przyznała to nawet sędzia i była minister sprawiedliwości w rządzie SLD Barbara Piwnik, która – komentując sprawę Mariki w wywiadzie dla Rzeczpospolitej – stwierdziła, że sąd nie musi słuchać prokuratora i może „zmienić kwalifikację prawną zarzucanego czynu albo zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary". Z kolei Rzecznik Praw Obywatelskich prof. Marcin Wiącek stwierdził, że kara, jaka została wymierzona Marice za jej zachowanie, jest „nieadekwatna, nieproporcjonalna do tego czynu".
Nic też dziwnego, że Prokurator Generalny odwołał Zastępcę Prokuratora Rejonowego Poznań-Stare Miasto, która z racji pełnionej funkcji była zobowiązana czuwać nad prawidłowym biegiem postępowania w sprawie Mariki. Analiza akt szeregu spraw w poznańskiej prokuraturze, wykazała, że było wiele przypadków orzeczeń, które potwierdzają niesprawiedliwość wyroku ws. Mariki.
Sprawa Mariki to jednak nie jedyny przykład z ostatnich tygodni, gdy jesteśmy atakowani za to, że stoimy po stronie sprawiedliwości, przepisów prawa oraz zdrowego rozsądku i poglądu większości racjonalnie myślących Polaków. Podobnie było w przypadku naszej walki z przerażającym procederem nieodwracalnego okaleczania dzieci w ramach tzw. zmiany płci.
Gdy w maju tego roku zapowiedzieliśmy rozpoczęcie prac nad ustawą zakazującą przeprowadzania „tranzycji" u nieletnich, spotkaliśmy się z krytyką na pierwszej stronie gazety „Rzeczpospolita", która straszyła, że chcemy zamykać lekarzy do więzienia. Ale te ataki nie podcięły nam skrzydeł. Pokazaliśmy, że podobny zakaz wprowadzają kolejne amerykańskie stany, a państwa Europy Zachodniej ograniczają tranzycyjne okaleczanie nieletnich, dostrzegając tragedie spowodowane nieodwracalnym usuwaniem dzieciom całkowicie zdrowych organów, chemiczną kastracją, amputowaniem piersi czy uzależnianiem od hormonów.
Bez względu na krytykę części mediów, przeprowadziliśmy szerokie konsultacje eksperckie nad projektem, który ostatecznie zaprezentowaliśmy w lipcu. Od początku wiedzieliśmy, że – nawet jeśli dziś część Polaków nie zdaje sobie sprawy z tego, czym jest tranzycja i z jakimi potężnymi dramatami się wiąże – musimy wziąć na siebie rolę inicjatora debaty publicznej na ten temat i zakończyć ten zbrodniczy proceder w Polsce. Dziś widać wyraźnie, że nasza konsekwencja i odwaga przynoszą owoce.
Z sondażu przeprowadzonego przez pracownię Social Changes dla portalu wPolityce, wynika, że wprowadzenie postulowanego przez Ordo Iuris zakazu tranzycji nieletnich popiera blisko 70% Polaków. Zdecydowanymi zwolennikami tranzycji nieletnich jest... 4% ankietowanych. Tymczasem genderowe lobby próbuje nas zakrzyczeć i wmówić społeczeństwu, że to właśnie zwolennicy tranzycji stanowią zdecydowaną większość, a my jesteśmy radykałami...
Również nasze starania o ochronę dzieci przed pornografią napotykały na ostrą reakcję mediów, które nie wierzyły, że można to zrobić. Pierwszy raport na temat legislacyjnych rozwiązań ograniczających dostęp dzieci do pornografii wydaliśmy w 2018 roku. Konsekwentna i sumienna praca naszych ekspertów wpłynęła na zmianę społecznego postrzegania problemu. W tym roku nawet rząd dostrzegł ogromne zagrożenie pornografią dla psychiki dojrzewającej młodzieży. W Sejmie znalazły się aż dwa projekty ustawy „o ochronie małoletnich przed dostępem do treści nieodpowiednich w internecie". Co prawda nie są doskonałe, ale nie ustaniemy w dalszej pracy nad wdrożeniem skutecznego prawa.
Pozytywne rezultaty przyniosła także nasze aktywność w sferze ochrony dzieci przed wulgarną edukacją seksualną. Kilka lat temu zorganizowaliśmy akcję „Chrońmy dzieci", w ramach której odpowiedzieliśmy na prośby rodziców z całej Polski, kontrolując ponad 800 szkół. W ten sposób uchroniliśmy tysiące dzieci przed demoralizacją ze strony genderowych aktywistów. W tym roku obywatelski komitet zgłosił projekt ustawy „Chrońmy dzieci, wspierajmy rodziców", który uzyskał wsparcie rządzących.
Dlatego nie dziwi mnie już to, że rosnąca skuteczność naszych działań doprowadza radykałów do wściekłości i jest wprost proporcjonalna do liczby kolejnych kłamliwych ataków, które mają zniszczyć naszą wiarygodność i zniechęcić Polaków do wspierania Instytutu Ordo Iuris.
Część z ataków możemy puścić mimo uszu. Niektóre jednak dokonywane są przez osoby cieszące się pewnym społecznym posłuchem oraz rozpoznawalnością, które wzmacniają wiarygodność manipulacji. Wtedy nasza prawna reakcja jest niezbędna. Z tego względu za rozpowszechnianie kłamstw na temat naszego Instytutu pozwaliśmy eurodeputowanego PO Radosława Sikorskiego, liderki samozwańczego „Strajku kobiet" Martę Lempart i Klementynę Suchanow, byłego wiceprezydenta Warszawy Pawła Rabieja czy dziennikarza Jarosława Kuźniara.
Jednocześnie kierujemy pisma przedprocesowe do mediów, które nierzetelnie relacjonują naszą działalność, wzywając do publikacji sprostowań. W tym roku skierowaliśmy już 27 wniosków o sprostowanie do mediów takich jak portale Interia, Polityka, naTemat, Onet czy TOKFM.
Jeśli oszczercy zatryumfują i zniszczą wypracowywaną przez lata renomę Ordo Iuris, nie będziemy mogli działać tak skutecznie jak obecnie. W rezultacie aktywiści LGBT i aborcjoniści będą mogli z dużo większą łatwością realizować swoje antycywilizacyjne postulaty.
Liczę, że Państwa pomoc pozwoli nam odeprzeć zmasowane ataki radykałów na nasz Instytut i bronić podstawowych wartości cywilizacji łacińskiej.
Źródłem większości fake newsów na temat Ordo Iuris są wypowiedzi i publikacje aborcyjnej aktywistki Klementyny Suchanow. Liderka samozwańczego „Strajku kobiet", nie mogąc w inny sposób zaszkodzić naszej skuteczności na polu obrony życia nienarodzonych Polaków, uczyniła z ataków na Ordo Iuris jeden z głównych tematów całej swojej publicystyki oraz pretekst do podejmowania licznych aktywności społecznych, podczas których prowadzi długofalową kampanię obliczoną na obniżenie zaufania społecznego do Ordo Iuris.
Aktywistka w poświęconej naszemu Instytutowi książce pt. „To jest wojna: kobiety, fundamentaliści i nowe średniowiecze" bezpodstawnie zarzuciła nam, że jesteśmy fundamentalistyczną sektą, której celem jest wprowadzenie państwa religijnego i „obalenie praw człowieka". Jednocześnie w tej samej publikacji Suchanow oskarżyła nas o powiązania z organizacjami odpowiedzialnymi za... zamach na św. Jana Pawła II.
Klementyna Suchanow powieliła również nieprawdziwe informacje rozpowszechniane przez Tomasza Piątka, który pomawiał nas o obycie rosyjską agenturą. Artykuły Piątka zniknęły już ze strony internetowej „Gazety Wyborczej". W ich miejsce zamieszczono ramki z oświadczeniem informującym o tym, że teksty zostały usunięte, bo mogły naruszać dobra osobiste Instytutu Ordo Iuris.
Aby oszczerstwa aborcyjnej aktywistki nie były więcej źródłem fałszywych oskarżeń wymierzonych w nasz Instytut, pozwaliśmy Klementynę Suchanow, żądając usunięcia kłamliwych treści z przestrzeni publicznej, złożenia pisemnych przeprosin oraz zapłaty stosownego zadośćuczynienia. Pierwsza rozprawa została wyznaczona przez sąd nad styczeń 2025 roku...
Wobec tego, że aborcjonistka nie przestaje zamieszczać w przestrzeni publicznej fałszywych insynuacji na temat Instytutu, pracujemy także nad pociągnięciem jej oraz Tomasza Piątka do odpowiedzialności karnej.
Naszą jedyną winą jest skuteczność
O tym, że prawdziwym powodem ataków na Ordo Iuris jest jedynie nasza skuteczność, świadczy choćby przebieg procesu z Radosławem Sikorskim, który bezpodstawnie oskarżył nas o bycie „fundamentalistyczną sektą", która wspiera gminy ustanawiające „strefy wolne od LGBT". Zeznając przed sądem, były Minister Spraw Zagranicznych nie przedstawił żadnych dowodów na poparcie swoich oszczerstw.
Przywoływał za to nasze sukcesy. Powiedział, że Ordo Iuris jest „bardzo wpływowym lobby politycznym, które według swoich kategorii osiągnęło spore sukcesy", czego przykładem jest „wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie drastycznego zaostrzenia okoliczności, w których może dojść do przerwania ciąży". Gdy sąd zapytał go na czym polega rzekomy fundamentalizm Ordo Iuris, odpowiedział, że „Ordo Iuris jest ewidentnie inspirowane fundamentalizmem chrześcijańskim i uważa, że ta teza nie wymaga żadnego uzasadnienia". Z kolei adwokat pozwanego w kontekście tego zarzutu miała nam za złe, że „dopuszczamy wolność sumienia przez takie osoby jak lekarze czy farmaceuci", co jej zdaniem „jest sprzeczne z istotą tych zawodów". Na naszą niekorzyść w sprawie miało przemawiać też to, że nasze działania doprowadziły do ograniczenia prowadzenia zajęć z wulgarnej edukacji seksualnej w polskich szkołach.
Gdy nasi prawnicy zapytali Radosława Sikorskiego o zarzut rzekomego wspierania „stref wolnych od LGBT", polityk przyznał, że w Polsce nie istnieją żadne strefy, z których nakazuje się rugować osoby o skłonnościach homoseksualnych. Wyjaśnił, że cała sprawa została rozdmuchana przez lewicowych aktywistów, którzy „zrobili z tego happening (...), żeby wygrać spór". Jednocześnie zapytany o to, czy zapoznał się z treścią przygotowanych przez ekspertów Instytutu Samorządowej Karty Praw Rodzin, odrzekł arogancko: „Nie, bo mam inne rzeczy do roboty".
Niestety pomimo tak ewidentnego braku dowodów na poparcie kłamliwych zarzutów eurodeputowanego PO, sąd oddalił nasze powództwo, uznając, że słowa Radosława Sikorskiego były jedynie jego „prywatną opinią". W ten sposób sąd uchylił się od rozpoznania tego, czy oskarżenia byłego Marszałka Sejmu są prawdziwe czy fałszywe. Nie godząc się z tym wyrokiem, wnieśliśmy apelację. Liczymy, że przekonamy sąd drugiej instancji do uznania, że Radosław Sikorski naruszył dobra osobiste Ordo Iuris.
Za bezpodstawne pomówienia pod adresem Ordo Iuris, pozwaliśmy byłego wiceprezydenta Warszawy Pawła Rabieja, który na swoim profilu na Twitterze zarzucił nam bycie „sektą", która „działa na granicy prawa" i stanowi „zagrożenie" dla Polaków. Początkowo sąd wydał w tej sprawie wyrok zaoczny, nakazując politykowi przeproszenie Instytutu. Jednak po tym jak jego pełnomocnik złożył sprzeciw, sprawa zostanie ponownie rozpatrzona przez sąd pierwszej instancji.
Wszczęliśmy dwa postępowania przeciwko liderce proaborcyjnych manifestacji, Marcie Lempart. Pierwsze dotyczy wpisu w mediach społecznościowych, w którym aborcjonistka nazwała Ordo Iuris „opłacanymi przez Kreml fundamentalistami". Natomiast druga oskarżeń sformułowanych w wywiadzie dla Onetu, gdzie Lempart określiła nasz Instytut mianem „sadystów", którym „zawdzięczamy projekt zamykania kobiet w więzieniach za poronienia".
Wytoczyliśmy także proces przeciwko Jarosławowi Kuźniarowi, który napisał na Twitterze, że zachęcałem funkcjonariuszy Policji do bicia kobiet. Publikując swój wpis, dziennikarz udostępnił mój komentarz, w którym wskazywałem, że „wystarczy odrobina spokojnego, ale stanowczego działania Policji", aby powstrzymać chuligańskie ekscesy proaborcyjnych manifestacji, które przetoczyły się przez ulicę polskich miast po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego, potwierdzającym, że uśmiercanie nienarodzonych dzieci podejrzanych o chorobę lub niepełnosprawność jest niezgodne z Konstytucją.
Ze swoich bezpodstawnych oskarżeń pod adresem Ordo Iuris przed sądem będzie się musiała tłumaczyć także była redaktor portalu Queerpl Magdalena Dropek, która na Twitterze zarzuciła nam „chęć karania za tęczowe symbole i wsadzania ludzi LGBT do więzień tak jak w Katarze, gdzie penalizuje się stosunki homoseksualne".
Państwa pomoc pozwala nam przetrwać
Kolejne zwycięstwa Ordo Iuris odnoszone w obronie wartości takich jak życie, małżeństwo, rodzina, wiara i wolność są solą w oku dla radykalnych aktywistów i genderowych lobbystów, którzy wskutek naszych zdecydowanych działań nie mogą realizować swojej radykalnej agendy. Dlatego za wszelką cenę usiłują osłabić nasz Instytut. W tym celu rozsiewają kłamstwa i manipulacje na nasz temat, pragnąc za ich pomocą zniszczyć pozytywny wizerunek Instytutu i zaufanie społeczne do naszych inicjatyw.
Jeśli ich nie powstrzymamy i nie zmusimy do odwołania oszczerstw na temat Ordo Iuris, nie będziemy mogli nadal tak skutecznie przeciwdziałać antycywilizacyjnym projektom lewicy, których celem jest wywrócenie do góry nogami świata, jaki znamy, i skonstruowanie go na nowo. Ale tym razem – w oparciu o postulaty ideologii gender. Dlatego autorom fake newsów na temat Ordo Iuris odpowiadamy w sposób zdecydowany na salach sądowych.
Prowadzenie każdego postępowania w obronie dobrego imienia Ordo Iuris to koszt nie mniejszy niż 8 000 zł. Liczymy przy tym, że odzyskamy część przeznaczonych na ten cel funduszy, wygrywając procesy z Martą Lempart, Klementyną Suchanow, Pawłem Rabiejem, Jarosławem Kuźniarem czy Radosławem Sikorskim i zmuszając ich w ten sposób do sfinansowania interwencji naszych prawników. Jednak za każdym razem musimy zarezerwować te środki, bo zwycięstwo nigdy nie jest pewne.
Ceną za naszą skuteczność są także kierowane przeciwko nam pozwy. W odwecie za to, że broniąc profesor Ewy Budzyńskiej, która miała odwagę przywołać konstytucyjną definicję małżeństwa, w postępowaniu dyscyplinarnym na Uniwersytecie Śląskim, informowaliśmy o uchybieniach proceduralnych w sprawie, pozwał nas prof. Wojciech Popiołek. Oskarżyciel prof. Budzyńskiej żąda od nas opublikowania przeprosin w największych krajowych mediach, co kosztowałoby ponad milion złotych! Sądy dwóch instancji odrzuciły nasze argumenty. W poniedziałek złożyliśmy skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego, licząc, że jego sędziowie staną po stronie prawdy.
Z wyrazami szacunku

P.S. Zagrożenie dla naszej siedziby w PAST to poważny cios w naszą skuteczność. Ale nawet w tak trudnych warunkach zmieniamy otaczającą nas rzeczywistość dzięki wspólnocie tworzonej przez ekspertów i Darczyńców Ordo Iuris. Liczę, że z pomocą ludzi takich jak Państwo będziemy w stanie nadal promować dobre prawo i pomagać w każdej precedensowej sprawie zgłoszonej do Ordo Iuris.