Gremium to zamierza uprawiać naukę zgodnie z jej klasycznymi zasadami, co w dzisiejszym zideologizowanym świecie jest coraz trudniejsze. Założycielem Rady jest Steven Pinker, jeden z najbardziej wpływowych psychologów współczesnych. Czy ta "kontrrewolucja wolności słowa", jak określono Radę w mediach, będzie remedium na fakt, że Harvard jest dopiero na 170 pozycji w rankingu swobody wypowiedzi uwzględniającym 203 uczelnie?
Na wielu uczelniach obowiązują obecnie standardy badań nazywane w skrócie DEI (w tłumaczeniu chodzi o słowa: różnorodność, równość, inkluzywność) i eksperymenty, które nie służą rozumieniu i pogłębianiu tych standardów nie otrzymują akceptacji czy finansowania. Gdy dołożyć do tego kary za prezentowanie opinii niespójnych z "dogmatami" współczesnej lewicy okazuje się, że przestrzeń na prowadzenie pracy naukowej drastycznie się kurczy. Kurczy się także liczba bibliografii, z jakiej można korzystać, gdyż w zachodnich placówkach oświatowych istnieją ponownie listy "książek zakazanych", wyrzucanych z kanonów lektur za "nieprawomyślność" i usuwanych z bibliotek.
Co jeszcze bardziej przerażające, rośnie przyzwolenie na przemoc względem nauczycieli czy studentów o poglądach niepasujących do współczesnego mainstreamu. Włoski portal cytował tutaj badania, zgodnie z którymi ponad 60 proc. studentów uważa, że nauczyciela głoszącego niepopularne poglądy można uciszyć, a 25 proc. sądzi, że użycie siły w celu przerwania wystąpienia uniwersyteckiego jest dopuszczalne moralnie. Jednocześnie ponad 60 proc. studentów ukrywa swoje prawdziwe przekonania z obawy przed konsekwencjami, jakie mogliby za nie ponieść.
za: pch24.pl