W języku potocznym często używa się różnego rodzaju określeń, wyrażeń, które w sposób obrazowy prezentują intencje, które chcemy przekazać. Taki obrazowy język jest też czasem używany przez polityków. Ostatnio w kontekście realizowanego przez rząd Platformy Obywatelskiej resetu w stosunkach z Rosją przywoływana jest słynna wypowiedź Donalda Tuska z konferencji prasowej z pierwszego września 2008 roku. Donald Tusk powiedział wtedy: „My ze swojej strony z premierem Putinem przypilnujemy, aby nikt piachu w tryby nie sypał”. Stwierdzenie to oznaczające blokowanie, hamowanie, utrudnianie, czy też inaczej wkładanie kija w szprychy, odnoszone było przez komentatorów właśnie do procesu resetu. Wszak Tusk mówił podczas tej samej konferencji, że „Polska i Rosja muszą budować wzajemne zaufanie po to, aby przyszłość była lepsza niż to, co było w przeszłości”, mówił też „Zrobimy z naszej strony wszystko, by relacje polsko-rosyjskie opierały się na pragmatyzmie i wzajemnym szacunku”.
O ile sam proces resetu z Rosją, jak to określił Tusk w swoim sejmowym expose, „taką jaka ona jest”, był od początku błędem, o tyle próba budowania jakichkolwiek sąsiedzkich relacji mogła być akceptowalna. I w takim kontekście stwierdzenie, że Tusk z Putinem przypilnują, by budowania takich sąsiedzkich relacji nikt nie utrudniał, nikt nie blokował, nikt nie sypał przysłowiowego piachu w tryby, mogło być zrozumiałe. Tak to można było oceniać na podstawie ogólnodostępnych informacji.
Dopiero teraz, po 15 latach, w lipcu 2023 dzięki autorom cyklu „Reset” poznajemy pełen kontekst tamtych wydarzeń, poznajemy kulisy tamtej konferencji prasowej w 2008 roku, dopiero teraz poznajemy prawdę. Michał Rachoń i Sławomir Cenckiewicz ujawnili w swoim programie treść odtajnionych notatek opisujących przebieg rozmów Tuska z Putinem. Ujawniono, że kilkanaście minut przed przywoływaną tu konferencją prasową, podczas rozmowy „w cztery oczy” Putin odnosząc się do polskich planów budowy gazoportu i planów zakupu gazu LNG w Katarze powiedział do Tuska „chcecie nam sypnąć trochę piasku w tryby”. Tak dokładnie brzmi zapis w polskiej notatce, choć zapewne Putin użył rosyjskiego powiedzenia „вставлять палки в колёса” (wkładać kij w szprychy), które oznacza utrudnianie komuś osiągnięcia jego celów. Przekład na język polski, który usłyszał Tusk, i który znalazł się w odtajnionej notatce, jest jak najbardziej prawidłowy, gdyż polskie wyrażenie mówiące o sypaniu piachu w trybu określa właśnie utrudnianie komuś osiągnięcia jego celów.
Tak więc w świetle ujawnionej notatki zupełnie innego znaczenia nabierają słowa wypowiedziane przez Tuska. Na konferencji prasowej Donald Tusk nie mówił zatem do dziennikarzy, nie mówił do Polaków, mówił do Putina. Odpowiadał na zarzut postawiony przez Putina w dopiero co zakończonej rozmowie „w cztery oczy”. Donald Tusk zadeklarował publicznie, że razem z Putinem przypilnują, by nikt piachu w tryby nie sypał, razem z Putinem przypilnują więc, żeby Polska nie kupowała gazu w Katarze, razem z Putinem przypilnują, by Polska nie wybudowała gazoportu, razem z Putinem przypilnują, by Polska nie zdywersyfikowała dostaw gazu, razem z Putinem przypilnują, by Polska całkowicie uzależniła się od dostaw rosyjskiego gazu. I tak też się stało w kolejnych latach, budowa gazoportu w Świnoujściu była opóźniana i gdyby nie zmiana władzy w 2015 roku zapewne do dziś nie byłaby zakończona. Budowa Baltic Pipe została całkowicie zablokowana, bo jak powiedział Tusk „my tego norweskiego gazu za dużo nie potrzebujemy”. A z Rosją podpisano długoletnie umowy na dostawy gazu na niekorzystnych warunkach finansowych.
Donald Tusk razem z Putinem przypilnowali, by nikt nie sypał piachu w tryby machiny uzależniającej całkowicie Polskę od Rosji. Czy jest jakaś wyższa forma zdrady stanu? Czy można było bardziej zaszkodzić Polsce niż to zrobił rząd PO-PSL z Donaldem Tuskiem jako premierem?
Marcin Bogdan