Zachęcam do wysłuchania ważnej wypowiedzi J. Pospieszalskiego:
Te informacje powinny wzbudzić niepokój pasterzy Kościoła w Polsce, którzy wysyłają młodzież na spotkanie do Lizbony; biorą bowiem odpowiedzialność za wiarę tych młodych, których zachęcili do tego spotkania.
Co jest powodem, że następuje zmiana charakteru Światowych Dni Młodzieży? Przecież Jan Paweł II chciał, aby te spotkania były spotkaniem młodych z Chrystusem i aby młodzi umacniali się wzajemnie doświadczeniem wiary młodych ludzi. Co się zmieniło?
Pasterze współczesnego Kościoła, idąc za wskazaniami Soboru, dostosowują się do świata i rozmywają wielowiekowe nauczanie Kościoła, starając się je zmienić, gdy nie pasuje do głównych nurtów świata. Bóg w Starym Testamencie surowo oceniał i karał takie dostosowanie się do okolicznych kultur. Wiosna Kościoła, która miała przyjść po Soborze nie pojawiła się, a raczej widać głęboki kryzys Kościoła.
Czy polska delegacja na ŚDM 2023 stanie na wysokości zadania i stanie w obronie wiary w Chrystusa i katolickiego charakteru ŚDM określonego przez świętego Jana Pawła II, czy też biskupi i kapłani "popłyną z prądem" i w ramach posłuszeństwa Watykanowi skorzystają z możliwości by milczeć? Wielka odpowiedzialność stoi przed pasterzami uczestniczącymi w spotkaniu młodych!
Pasterze (biskupi i kapłani) tolerują doktrynalne i moralne zepsucie z kilku możliwych powodów. Po pierwsze powoduje nimi lęk; ale nie jest to lęk przed Panem Bogiem, ale lęk co powiedzą ludzie i jaką cenę będą musieli zapłacić za odważne nauczanie prawdy.
Mistrzowskie posunięcie szatana polega na niszczeniu Kościoła pod pozorem posłuszeństwa, które jest cnotą katolicką par excellence. Stosując się do poleceń władz rzymskich, które podkopują wiarę i strukturę Kościoła, wszyscy – biskupi, kapłani i wierni – świadomie lub nieświadomie współpracują w dziele utraty prawdy i wiary. Zupełnie, jak gdyby sumienie mogło usprawiedliwić kogoś z posłuszeństwa wobec szkodliwych poleceń jego przełożonych! Jak gdyby niszczenie Kościoła i zaprzeczanie prawdom wiary mogło się stać jakąś zasługą i dobrym uczynkiem! Jak gdyby lepiej było trwać w błędzie razem z papieżem niż mieć słuszność wbrew niemu! (z książki ks. Dominique Bourmaud „Sto lat modernizmu. Źródła Soboru Watykańskiego II”)
Kościół katolicki nigdy nie uczył, że należy być posłusznym naukom i poleceniom, które fałszują katolicki depozyt wiary, które ten depozyt zniekształcają i niszczą. Bez względu na to, czy krzewiący te fałszywe nauki i wydający te fałszywe polecenia są na urzędzie kościelnym czy też przez herezję odpadli od wiary i są poza Kościołem. I w jednym, i w drugim przypadku mamy obowiązek posłuszeństwa katolickiemu depozytowi wiary, a nie doktrynom czy poleceniom, które ten depozyt wiary zniekształcają i niszczą (przypomina ks. J. Bałemba).
Jak zauważa kardynał R. Sarah („Wieczór się zbliża i dzień już się chyli”) kryzys w Kościele przede wszystkim ujawnia się w wymiarze tożsamości kapłańskiej. Księża już nie wiedzą, kim są na tym świecie; popadają oni w zwątpienie, co do znaczenia i specyfiki swojej roli. Kapłan traci świadomość siebie, a wierni, którzy go potrzebują, już nie znajdują w nim niezbędnego oparcia, którego potrzebują bądź to dla swojej wiary, bądź dla swego życia. Stopniowo księża skłonni są uznać swoją funkcję, jaką pełni poseł we wspólnocie, jak gdyby Kościół był demokracją. Już nie mają precyzyjnego pojęcia transcendentnej funkcji kapłaństwa. Podczas Mszy Świętej pojawiała się tendencja do zacierania różnicy między kapłaństwem służebnym, a powszechnym kapłaństwem wiernych, zwłaszcza przez brak rozgraniczenia przestrzeni liturgicznej. Co zaś do biskupów, ich „pełnia świętego posługiwania” jest krępowania przez biurokrację konferencji episkopatów; grozi im utrata niezbywalnej i osobistej odpowiedzialności jako „nauczycieli wiary”.
Biskup A. Schneider tak diagnozuje sytuację: w dzisiejszym Kościele obecna jest herezja modernizmu, tj. dostosowanie się do pozbawionego wiary ducha świata – z jego buntem przeciwko Bożemu stworzeniu, Objawieniu i Jego przykazaniom. Synod w 2023 r. powinien, bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, ostrzegać przed tą infekcją i zaproponować skuteczne środki zaradcze.
Przyznanie równego prawa głosu episkopatowi i świeckim podważa boską konstytucję Kościoła, dostosowując go bardziej do modelu protestanckiego, a nawet świeckiego. Brak jasnych celów synodu, które zapewniłyby jasność w czasach wielkiego zamieszania doktrynalnego, jest również niezwykle szkodliwy dla Kościoła. Jest zatem jasne, że nadchodzący synod stanowi narzędzie do przyspieszenia protestantyzacji i sekularyzacji Kościoła katolickiego. Kardynałowie nie mogą po prostu milczeć, gdy Kościół jest krzywdzony, a zbawienie dusz wystawione na niebezpieczeństwo i powinni upomnieć papieża – zauważa biskup.
I jeszcze warto wysłuchać (odczytać z napisów po polsku) przesłania bpa Josepha Stricklanda
Stosunek pasterzy do ŚDM będzie probierzem przed nadchodzącym synodem o synodalności: czy się przystosują, czy też odważnie staną w obronie wiary.
Zb.