Show niuansów?
data:16 lipca 2023     Redaktor: GKut

z daleka lepiej widać...

 

Dyskusję Jarosława Kuisza z Bronisławem Wildsteinem usłyszeliśmy na youtoube ( 11 lipca br) w cotygodniowym programie „Prawo do niuansów”,

https://www.youtube.com/watch?v=lZ8JC9CkdLQ&list=PLd9buGzlnHhrZA6yx8T2GNEo2SJPxf2UA&index=2

w którym nieźle hula też kultura liberalna! Ilustruje to też „kulturę” naszych czasów czyli zakłamaną ofensywę „rzeczników”  opozycji przeciwko cierpliwie  oferowanym społeczeństwu przez PiS projektom  oczyszczenia III RP z wielu reliktów, a nawet niestosownym  opcji. Powagę propozycji owych „ludzi sumienia” (jak ich nazywał Jan Paweł II, jeszcze przed kanonizacją) docenił wreszcie prezydent Duda, być może żałując swych aktów sabotażu  wobec PiS-u ( weta z lat.2017/ 2018 ), a które osłabiły pozycję rządu w starciu z kastą „sędziów” czy  też  jak kto woli z państwem „prawników”. Jednak podziwiam tu heroizm pana Wildsteina, poważnego komentatora  naszej nieszczęsnej i nieukończonej  III RP, ponieważ przyjął zaproszenie i zstąpił do „piekieł”  ( czyli do studia), gdzie natychmiast przyklejono mu etykietkę...hejtera(?), ale taka jest natura owych „erynii” ( w mitologii Rzymian zwanych „furiami”), kąsających rozsądnych i kulturalnych publicystów. W nieuzdrowionej jeszcze III RP to właśnie obłąkana opozycja ma więcej przywilejów, a nawet praw, bo proszę zauważyć jak ich nadużywa spora garstka skorumpowanych senatorów na czele z marszałkiem tej izby zepsucia! Boi się ich nawet nasza prokuratura. A przykładów można podać  znacznie więcej...

     Okazało się, że obecność pana Wildsteina w studiu tak liberalnym  zawdzięczaliśmy prowokacyjnej publikacji w „New York Times” artykułu o tym jak to w Polsce kwitnie nieliberalizm(?) A współ-autorem tego tekstu jest właśnie pan Kuisz, zaś z tego niesmacznego apelu ( podobnego do antypolskich wystąpień w europarlamencie) wynikało, że współ-autor apelował  w nim o naciski amerykańskie na rząd PiS-u, aby dokonano u nas pewnych zmian, rzekomo „na lepsze”. I tu leży pies pogrzebany, gdyż ten polityczny obrazek żywcem pasuje do znanej nam sytuacji  targowiczan klęczących przed carycą Katarzyną! I słusznie pan Bronisław nie omieszkał  wygarnąć to panu Kuiszowi, co z kolei ubodło wielce szanownego dyrektora programu, który poczuł się wyraźnie dotknięty słowem...”targowica”!  I próbował bronić swego stanowiska dość „zawiłymi” wywodami, lecz przypominały one raczej młócenie słomy, więc obracanie językiem niepełnosprawnym, co jakże przypomina puentę z fraszki Bohdana Urbankowskiego – „Dosyć Cham już bełkotał, czas by krzyknął Kordian!” – której poświęciłem niedzielny wpis przed tygodniem. Przykro to rzec, ale potok słów pana Kuisza przypominał zbyt często lawinę bąbelków faszerowanych innym sensem, z czym pan Wildstein oczywiście zgodzić się nie może jako autor „Moich bojów z III RP” i człowiek wierny pryncypiom, bliższym – jak sądzę – i II RP. Trudno się więc dziwić, że skrytykował artykuł pana Kuisza w polskiej prasie, a jego apel do władz USA o uzależnienie wsparcia finansowego  i pomocy ( nawet wojskowej!) od stanu praworządności u nas był właśnie klasycznym przykładem „targowicy”. Taki apel  – zdaniem Wildsteina – to też odrzucanie demokracji i suwerenności, a wzywanie obcej potęgi do interwencji, wprawdzie nie militarnej, jest jednak rzeczą niegodziwą. Chyba pół debaty poświęcono tej kwestii,  pan Kuisz wił się jak piskorz, lecz trudno było mu wymazać  zarzut targowicy. Tym bardziej, że głównym powodem jego mało patriotycznej supliki do obcej potęgi była sprawa „lex Tusk”, którą postrzega on jako zamiar ...ustrzelenia polityków PO przed wyborami. Jak wiemy chodzi tu o ustawę o komisji badającej wpływy rosyjskie w Polsce, ale zupełnie inna była tu intencja PiS-u. Pomysł takiej komisji narodził się po kalumniach Tuska et consortes, oskarżających przecież bezpodstawnie polityków PiS-u o prorosyjskie nastawienie. Oto cała geneza owej komisji, którą zajął się żywo prezydent Duda, a nawet zamierzał ratować ją nowelizacją po zastrzeżeniach ze strony USA. Czy i tam nikt nie widzi, że działalność tej komisji byłaby wyłącznie czynnością prawną wymuszoną przez agresję kłamstw szerzonych przez Tuska!? I uchwaloną w ramach obrony koniecznej sui generis!   I o tym należy przede wszystkim mówić w tej delikatnej kwestii. A nie imputować PiS-owi chęci „ustrzelenia” polityków PO, bo oni przecież sami się kompromitują na całego i Polacy to widzą. A nagle rozwój wydarzeń jakby usuwał komisję  powoli w cień, gdyż kolejne odcinki dokumentalnego filmu „Reset” ukazują  jasno, że to politycy Platformy „Obywatelskiej”  forsowali mocno prorosyjskie  zbliżenie, za cichym wsparciem UE. W toku żywej dyskusji obaj panowie nieraz poruszali inne tematy, a było ich tak dużo, iż serdecznie polecam wysłuchać tej debaty osobiście. Dodam jednak pewien istotny jej fragment, dotyczący nienaprawionego po epoce PRL-u wymiaru „sprawiedliwości”. Jakby wzorem Tuska pan Kuisz utrzymuje, że to PiS...demoluje ( ???) praworządność  i podaje tu rażąco niepoważne przykłady, które trącą naftaliną z TK Rzeplińskiego i z kasty pani Gersdorf. Natomiast pan Wildstein przedstawia prawdziwy stan niewyleczonej Temidy , jego diagnoza jest uczciwa: to korporacja prawnicza ( czy też państwo prawników, bo jeszcze nie prawa!) demoluje nam praworządność. I przytacza żenujące przykłady jak np. wyrok sądu po wtargnięciu watahy intruzów do katedry w Poznaniu i przerwanie mszy świętej. Sąd uznał, że była to...dopuszczalna forma sprzeciwu i uniewinniając winnych godzi w praktykowanie kultu! Inny przypadek, oto sąd skazuje samoobronę katolików pana Bąkiewicza, która biernie broni kościołów przed dewastacją. Tego rodzaju wyroki nie tylko biją w demokrację i traktują katolików niczym obywateli drugiej kategorii, ale niestety mają na celu ośmieszanie też rządu PiS-u, któremu od lat uniemożliwia się oczyszczenie Temidy, a weta Dudy w 2017 zablokowały fatalnie reformę sądów i prokuratury, zanim doszło do unijnych ingerencji. Wygląda na to, że rację  nadal ma prof. Ryszard Legutko, który już dawno temu pisał, że Polacy żyją pod okupacją peerelczyków! Ale i teraz, w 34 lata po tzw. upadku komunizmu ? To jakieś przekleństwo, a wtóruje nam i Słowacki – „Oto zmartwychwstali, lecz nie mogą odwalić mogiły...”( Anhelli).  I nie przekonuje mnie stwierdzenie pana Kuisza, że była to debata „jak Polak z Polakiem”, albowiem każdy rozsądny widzi, iż swoje „argumenty” pan Kuisz kleci z pozycji peerelczyka, co trzeba wyraźnie podkreślić. Dosyć mętliku, wodolejstwa i „utuskiwań” w stylu pokrętnej „logiki” i kłamstw Donalda. Nie był to niestety show niuansów, ale totalnych przekrętów! Na szczęście pan Bronisław Wildstein, kiedyś też heros lustracji, miał szansę wyartykułować  prawdę w tym chaosie fałszów i miejmy nadzieję, że dotarła ona do słuchaczy. A targowiczan i tak nie przekonamy, będą nadal upajać się swoimi ...”niuansami”!

                                                                  Marek Baterowicz

   

 

 
 
 
Marek Baterowicz (ur. 1944) jako poeta debiutował na łamach „Tygodnika Powszechnego” i „Studenta” (1971). Debiut książkowy - „Wersety do świtu” (W-wa,1976); tytuł był aluzją do nocy PRL-u. W 1981 r. wydał poza cenzurą zbiór wierszy pt. „Łamiąc gałęzie ciszy”. Od 1985 roku na emigracji, od 1987 w Australii. Autor kilku tytulów prozy(M.in "Ziarno wschodzi w ranie"-1992 i 2017) oraz wielu zbiorów poezji, jak np. „Serce i pięść” (Sydney, 1987), „Z tamtej strony drzewa” (Melbourne, 1992 – wiersze zebrane), „Miejsce w atlasie” (Sydney, 1996), „Cierń i cień” (Sydney,2003), „Na smyczy słońca” (Sydney, 2008). W 2010 r. we Włoszech ukazał się wybór wierszy - „Canti del pianeta”, następnie "Status quo" (Toronto, 2014), zbiór opowiadań – „Jeu de masques” (Nantes,2014),"Nad wielką wodą" (Sydney,2015) oraz e-book jego powieści marynistycznej, osadzonej w XVI wieku „Aux vents conjurés”.
 
 





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.