ewangeliczna zapewne gorliwość
pchnęła ukraińskich żniwiarzy do wcześniejszego
wyjścia w pole oraz między opłotki już w lipcu
gorącego lata 1943 roku
oddzielanie kąkolu od pszenicy
dobra od zła Polaków od Ukraińców
wymagało koordynacji celów zaś święcone
po cerkwiach noże piły oraz siekiery wskazywały
na posiadanie plenipotencji nadanych z góry
najbardziej trudne jak wiadomo jest rozdzielanie
dobra od zła tkwiących w samym wnętrzu człowieka
być może dlatego konieczne było
rozszarpywanie końmi i rżnięcie ciał na pół
odrąbywanie lewicy od prawicy wyłupywanie oczu
które są pierwszym źródłem zgorszenia
ostatecznie nie udało się przyspieszyć
końca czasów choć wiele wskazuje na to
że zapowiadany Sąd nad światem rozpocznie się
właśnie tam gdzie najlepszy na świecie czarnoziem
domaga się Bożej interwencji żeńców niebieskich

Błędne kalkulacje żeńców 11 lipca 1943 roku
Cóż stało się w jedenastym dniu lipca w historii
Ktoś umarł gdzieś i ktoś tam się urodził zapewne
Choć tylko wobec śmierci każdy jest wciąż bezbronny
Więc prognozy dnia zgonu są zwykle niepewne
Straszna więc rzeź zaskoczyła zebranych w kościołach
Choć o śmierć dobrą wznosili do Boga modlitwy
Nikt nie rozdzielał ich wpierw jak kąkolu od zboża
Spichrze kościołów płonęły więc w czas Eucharystii
Może to była próba generalna przed Sądem
O którym wiedzieć może tylko Bóg Sprawiedliwy
Choć wielu zabójców błędnie mniemało o sobie
Że omłot ludzki oddany im jest Ukrainy
Zapewne Bóg wydobył dobro z okrutnych zbrodni
Choć tamtego lipca Złu zdało się mieć przewagę
W końcu święcono żeńcom sierpy i zapas noży
Choć pod antychrysta tylko byli oni rozkazem

Wojna w końcu uruchomi całe wojsko anielskie
Które zmiażdży końmi bałtycko-czarnomorski Pomost
Na północy wyrwą trzpień z zawiasów Bramy Smoleńskiej
I na południu bagna Prypeci gniewu nie wchłoną
Może teatr wojny przenieść by w cieśninę Malaka
Potęga Państwa Środka przechodzi tam do Europy
Plan Nieba na dalekowschodnich już rozbił się szlakach
Odkąd to Aniołów baroku zesłano w obłoki
Rozprawa o świat może o wschodni oprze się sworzeń
Piękny modry Dunaj sprawiedliwą karę powstrzyma
Może drony niewidzialne pozostaną przed Bogiem
Pociski Anioła pancerzy nie będą się imać
Wielką Szachownicę świata stworzył mason Brzeziński
Planom Boga urągał mocą jankeskich rydwanów
Kpiąc niczym Stalin jakby Bóg nie posiadał dywizji
Pewien że świat na pastwę znów faraonom wydano
Pańskie więc imię po łacinie brzmi chyba Hyacinthus
Jak Jacek Odrowąż plan chciałby Pan stworzyć dla Polski
Lecz w tej strategii poddanie obcym jest naszą misją
Choć tryumf ziści się nasz w poddaniu się Bożej woli

Duma i uprzedzenie
Jak nie wpaść w wilcze doły politycznych zapisów
Ponoć w każdym geście czyha śmiertelna pułapka
Prezydent każe słowa ważyć więc o Wołyniu
Czuły na każdy szelest dumnie stoi na czatach
Uśmiechnij się inaczej radość wytną ci brzytwą
Gdyż łzy tylko gniew prowokować mogą w oprawcach
Znieść mają granice abyśmy znów byli blisko
Na ślub najlepszym miejscem będzie Huta Pieniacka
Może z dołów ziemi jednak powstaną umarli
Ich opowieść pomoże w końcu znieść uprzedzenia
Nie mogli z Kresów sąsiedzi znieść Lachów upartych
Duma raziła szczególnie polskiego istnienia
Cóż, wszystko zmierza zatem do pięknego finału
Dawne dąsy to gra tylko pozorów pułapka
Jakiś młody striełec do drzwi się skrada pomału
Więc przy oknie umiera z emocji śliczna dzierlatka

Przestrogi o królestwie nicości
jest gdzieś królestwo całe ulepione z nicości
z grudek nieprawdy oraz praw wydartych podstępem
z ciał rżniętych piłą - budulec tam jest dla stopni
oczy wyłupione perłą korony przeklętej
język i kultura oraz emblemat państwowy
czegóż trzeba jeszcze by naród stworzyć najczystszy
narzędzia kaźni święcone są tam dla budowy
by widłami znaleźć ukrytych w stogu jak igły
czystość krwi jak wino dojrzewa wraz z męką
klaruje się kiedy strach się ludzki podnosi
pianę tę ludzką następnie odgarnia się ręką
by wino barwy nienawiści nabrało mocy
bacz byś i ty w niewolę tego nie wpadł królestwa
choć rola mu wyznaczona być musi tajemna
z ciał rozrywanych dusze chciano wciągnąć do piekła
na Dzikich Polach gdzieś brama się kryje ta ciemna
