Cóż stało się w jedenastym dniu lipca w historii...
data:06 lipca 2023     Redaktor: GKut

Wiersze Wojciecha Miotke

Wołyń

ewangeliczna zapewne gorliwość
pchnęła ukraińskich żniwiarzy do wcześniejszego
wyjścia w pole oraz między opłotki już w lipcu
gorącego lata 1943 roku

oddzielanie kąkolu od pszenicy
dobra od zła Polaków od Ukraińców
wymagało koordynacji celów zaś święcone
po cerkwiach noże piły oraz siekiery wskazywały
na posiadanie plenipotencji nadanych z góry

najbardziej trudne jak wiadomo jest rozdzielanie
dobra od zła tkwiących w samym wnętrzu człowieka
być może dlatego konieczne było
rozszarpywanie końmi i rżnięcie ciał na pół
odrąbywanie lewicy od prawicy wyłupywanie oczu
które są pierwszym źródłem zgorszenia

ostatecznie nie udało się przyspieszyć
końca czasów choć wiele wskazuje na to
że zapowiadany Sąd nad światem rozpocznie się
właśnie tam gdzie najlepszy na świecie czarnoziem
domaga się Bożej interwencji żeńców niebieskich

Krzyż upamiętniający miejsce modru w byłej miejscowości Gaj
 
 

Błędne kalkulacje żeńców 11 lipca 1943 roku

Cóż stało się w jedenastym dniu lipca w historii
Ktoś umarł gdzieś i ktoś tam się urodził zapewne
Choć tylko wobec śmierci każdy jest wciąż bezbronny
Więc prognozy dnia zgonu są zwykle niepewne

Straszna więc rzeź zaskoczyła zebranych w kościołach
Choć o śmierć dobrą wznosili do Boga modlitwy
Nikt nie rozdzielał ich wpierw jak kąkolu od zboża
Spichrze kościołów płonęły więc w czas Eucharystii

Może to była próba generalna przed Sądem
O którym wiedzieć może tylko Bóg Sprawiedliwy
Choć wielu zabójców błędnie mniemało o sobie
Że omłot ludzki oddany im jest Ukrainy

Zapewne Bóg wydobył dobro z okrutnych zbrodni
Choć tamtego lipca Złu zdało się mieć przewagę
W końcu święcono żeńcom sierpy i zapas noży
Choć pod antychrysta tylko byli oni rozkazem

Pejzaż wołyński
 
 
Contram Bartosiacae Hyacinthi

Wojna w końcu uruchomi całe wojsko anielskie
Które zmiażdży końmi bałtycko-czarnomorski Pomost
Na północy wyrwą trzpień z zawiasów Bramy Smoleńskiej
I na południu bagna Prypeci gniewu nie wchłoną

Może teatr wojny przenieść by w cieśninę Malaka
Potęga Państwa Środka przechodzi tam do Europy
Plan Nieba na dalekowschodnich już rozbił się szlakach
Odkąd to Aniołów baroku zesłano w obłoki

Rozprawa o świat może o wschodni oprze się sworzeń
Piękny modry Dunaj sprawiedliwą karę powstrzyma
Może drony niewidzialne pozostaną przed Bogiem
Pociski Anioła pancerzy nie będą się imać

Wielką Szachownicę świata stworzył mason Brzeziński
Planom Boga urągał mocą jankeskich rydwanów
Kpiąc niczym Stalin jakby Bóg nie posiadał dywizji
Pewien że świat na pastwę znów faraonom wydano

Pańskie więc imię po łacinie brzmi chyba Hyacinthus
Jak Jacek Odrowąż plan chciałby Pan stworzyć dla Polski
Lecz w tej strategii poddanie obcym jest naszą misją
Choć tryumf ziści się nasz w poddaniu się Bożej woli

 

Tabliczka z nazwiskami ofiar mordu w Gaju
 
 

Duma i uprzedzenie

Jak nie wpaść w wilcze doły politycznych zapisów
Ponoć w każdym geście czyha śmiertelna pułapka
Prezydent każe słowa ważyć więc o Wołyniu
Czuły na każdy szelest dumnie stoi na czatach

Uśmiechnij się inaczej radość wytną ci brzytwą
Gdyż łzy tylko gniew prowokować mogą w oprawcach
Znieść mają granice abyśmy znów byli blisko
Na ślub najlepszym miejscem będzie Huta Pieniacka

Może z dołów ziemi jednak powstaną umarli
Ich opowieść pomoże w końcu znieść uprzedzenia
Nie mogli z Kresów sąsiedzi znieść Lachów upartych
Duma raziła szczególnie polskiego istnienia

Cóż, wszystko zmierza zatem do pięknego finału
Dawne dąsy to gra tylko pozorów pułapka
Jakiś młody striełec do drzwi się skrada pomału
Więc przy oknie umiera z emocji śliczna dzierlatka

Kościół z Sokólu, gdzie na miejscowym cmenarzu pochowano ekshumowane szczątki pomordowanych w Gaju
 
 

Przestrogi o królestwie nicości

jest gdzieś królestwo całe ulepione z nicości
z grudek nieprawdy oraz praw wydartych podstępem
z ciał rżniętych piłą - budulec tam jest dla stopni
oczy wyłupione perłą korony przeklętej

język i kultura oraz emblemat państwowy
czegóż trzeba jeszcze by naród stworzyć najczystszy
narzędzia kaźni święcone są tam dla budowy
by widłami znaleźć ukrytych w stogu jak igły

czystość krwi jak wino dojrzewa wraz z męką
klaruje się kiedy strach się ludzki podnosi
pianę tę ludzką następnie odgarnia się ręką
by wino barwy nienawiści nabrało mocy

bacz byś i ty w niewolę tego nie wpadł królestwa
choć rola mu wyznaczona być musi tajemna
z ciał rozrywanych dusze chciano wciągnąć do piekła
na Dzikich Polach gdzieś brama się kryje ta ciemna

Ocalała figura NMP
 
 
 
Wojciech Miotke- absolwent studiów historycznych na Uniwersytecie Gdańskim, pielęgnuje do dzisiaj (choć poza wymiarem zawodowym)
zainteresowanie historią, a także poezją. Publikowano jego wiersze w Arcanach i w Akancie, a także na stronie Solidarni2010 i kilku zaprzyjaźnionych blogach. Na stronie „Gazeta Polska Codziennie” i „Niezależna” ukazało się kilka jego felietonów. Od wielu lat interesuje się kwestią Tradycji katolickiej, należy do Gdańskiego Środowiska Tradycji oraz jest animatorem Mszy trydenckiej w swoim parafialnym
kościele w Rumi.






Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.