I.G. Farbenindustrie AG (Syndykat Przemysłu Farbiarskiego Spółka Akcyjna) utworzony został
w we Frankfurcie nad Menem w roku 1925. Była to konsolidacja przedsiębiorstw z branży chemicznej
i fototechnicznej takich jak Bayer, AGFA, BASF czy Hoechst. Syndykat posiadał kapitał zakładowy 646
mln marek, po roku zwiększony do kwoty 1,1 mld marek. Nie od dziś wiadomo, że duży może więcej.
Członkowie kadry zarządzającej koncernu I.G. Farbenindustrie to ludzie urodzeni na
przełomie XIX i XX wieku. Podczas II wojny światowej czterdziestokilkuletni. Pokolenie ojców, co
najwyżej dziadków dzisiejszych niemieckich polityków. I to oni podjęli korespondencję z
komendantem obozu koncentracyjnego KL Auschwitz, która to korespondencja została ujawniona
podczas procesu w Norymberdze i opublikowana na łamach "Herald Tribune". Oto jej fragmenty:
„Ponieważ planujemy eksperymenty z nowym lekarstwem usypiającym, bylibyśmy wdzięczni
za dostawę pewnej liczby kobiet.”
„Otrzymaliśmy wszą odpowiedź, ale uważamy, że cena 200 marek za osobę jest zbyt wysoka,
możemy zapłacić nie więcej niż 170 marek za głowę. Jeżeli taka ofert jest akceptowana,
nabędziemy kobiety. Potrzebujemy ich około 150.”
„Potwierdzamy przyjęcie oferty. Proszę przygotować dla nas 150 kobiet w możliwie
najlepszym stanie. Gdy tylko powiadomicie nas, że jesteście gotowi, natychmiast je
odbierzemy.”
„Otrzymaliśmy zamówiony transport 150 kobiet. Są wprawdzie wychudzone, ale uznaliśmy
ich stan za zadawalający. Będziemy was informować o przebiegu eksperymentu.”
„Próby zostały przeprowadzone. Wszystkie pacjentki zmarły. Skontaktujemy się z wami w
sprawie nowej dostawy”.
Miedzy innymi w efekcie ujawnienia tej szokującej korespondencji w roku 1950 koncern
I.G. Farbenindustrie AG, by uniknąć odpowiedzialności za zbrodnie wojenne, podzielił się na mniejsze
firmy, a jakże, dokładnie te same, które były założycielami syndykatu w roku 1925, a więc
Bayer, AGFA, BASF i Hoechst. I po dzień dzisiejszy firmy te w dużej mierze stanowią o sile niemieckiej
gospodarki.
Niemiecki polityk i przedsiębiorca, poseł do Parlamentu Europejskiego Manfred Weber
urodził się w roku 1972. To pokolenie synów, co najwyżej wnuków kadry zarządzającej I.G.
Farbenindustrie. Pod koniec czerwca 2023 roku w wywiadzie udzielonym Frankfurter Allgemeine
Zeitung powiedział:
„Sformułowałem trzy warunki jakiejkolwiek współpracy: za Europą, za Ukrainą, za rządami
prawa. W ten sposób budujemy zaporę ogniową przeciwko PiS. Jesteśmy jedyną siłą, która
może zastąpić PiS w Polsce i poprowadzić kraj z powrotem do Europy.”
Tak bezczelnej i skandalicznej wypowiedzi niemieckiego polityka wobec Polski nie było od czasów
Adolfa Hitlera. Większość komentatorów i prawicowych dziennikarzy uznało tę wypowiedź za
niedopuszczalną ingerencję w wewnętrzne sprawy Polski i wsparcie opozycji w zbliżających się
wyborach do polskiego parlamentu. A ja się pytam, czy Weber mówi coś o Platformie Obywatelskiej,
czy mówi coś o Tusku, PSL czy o Hołowni? NIE ! Weber mówi „jesteśmy jedyną siłą” a z tego co wiem
nie jest on przecież członkiem Platformy Obywatelskiej (no chyba, że się mylę w tej kwestii …).
Manfred Weber jest członkiem bawarskiej CSU. Jest członkiem partii CSU, która była
przeciwna ratyfikacji układu pomiędzy RFN a Polską w 1970 roku, partii, która w 2009 roku poparła
kandydaturę Eriki Steinbach do rady Centrum przeciwko Wypędzeniom. Jeśli Manfred Weber mówi
„jesteśmy jedyną siłą” to nie może mieć na myśli Platformy Obywatelskiej tylko partię, której jest
członkiem, a więc niemiecką CSU lub co najwyżej Europejską Partię Ludową z Brukseli, której jest
przewodniczącym. Trudno wyrokować, którą z tych partii ma na myśli (wywiadu udzielił niemieckiej
Frankfurter Allgemeine Zeitung a nie jakiemuś periodykowi z Brukseli) ale w obu przypadkach są to
ugrupowania zagraniczne i nie mają żadnej prawnej możliwości kandydowania do polskiego Sejmu.
Nie mają zatem żadnej prawnej możliwości by w sposób demokratyczny zastąpić PiS i poprowadzić
kraj – nasz kraj nie jego – do Europy.
Tu nie ma pola na interpretację. Wypowiedź Webera użyta w pierwszej osobie liczby mnogiej
jest zapowiedzią, a w najlepszym wypadku groźbą, siłowego przejęcia władzy w Polsce przez
struktury obcego państwa lub obcych organizacji międzynarodowych. To szokujące i niedopuszczalne.
Ale jeszcze bardziej szokujące jest to, że w obliczu takich wypowiedzi są w Polsce politycy i zwykli
obywatele, którzy oczkują z utęsknieniem takiej „bratniej pomocy”. Cisną się na usta słowa śpiewanej
przez Jacka Kaczmarskiego, Przemysława Gintrowskiego i Zbigniewa Łapińskiego „Modlitwy o
wschodzie słońca”:
„Każdy Twój wyrok przyjmę twardy
Przed mocą Twoją się ukorzę
Ale chroń mnie, Panie, od pogardy
Od nienawiści strzeż mnie, Boże”
(autor Natan Tenenbaum)
Marcin Bogdan