Marcin Bogdan: Roszada Putina
data:29 czerwca 2023     Redaktor: Redakcja

Szachy to w Rosji sport narodowy. Po II wojnie światowej szachiści ze Związku Radzieckiego byli nieprzerwanie mistrzami świata. Począwszy od 1948 roku aż do pamiętnego roku 1972, gdy podczas rozgrywanego w Reykjaviku finału kolejnych rozgrywek o mistrzostwo świata amerykański pretendent Bobby Fischer pokonał broniącego tytułu rosyjskiego arcymistrza Borisa Spasskiego. Ta przegrana miała wymiar klęski militarnej, bo szachy dla Rosjan były wizerunkowo tak ważne jak siła Armii Czerwonej.

W sobotę 24 czerwca w okresie letniego przesilenia słońca z Rosji nadeszły informacje o przesileniu w szeregach wojskowych armii rosyjskiej usiłującej od ponad roku dokonać aneksji Ukrainy. Informacje te były nie tylko zaskakujące ale także zastanawiające:
• Posłuszeństwo Putinowi wypowiedział jego bliski współpracownik Jewgienij Prigożyn
   – możliwe ?  możliwe ale mało prawdopodobne
• Prigożyn  ogłosił marsz na Moskwę Grupy Wagnera, gdy oddziały te były jeszcze daleko od Moskwy
– możliwe ?  możliwe ale mało prawdopodobne
• Buntownicy nie napotkali oporu, nie przegrali żadnego starcia,  a mimo to szybko się wycofali
– możliwe ?  możliwe ale mało prawdopodobne
• Warunki wycofania negocjował znany raczej z uległości niż z kreatywności satrapa Łukaszenka
– możliwe ?  możliwe ale mało prawdopodobne
Rosyjska inwazja utknęła w miejscu, Ukraina ogłosiła kontrofensywę. Nawet jeśli Rosja nie będzie zmuszona znacząco się cofać, to dalsza ofensywa i zdobycie Kijowa stały się mało realne. Sytuacja – jak w szachach – stała się patowa. To może skłaniać Putina do zagrania nowej partii na innej szachownicy, czyli do otwarcia nowego frontu. Może to być próba uderzenia na zachodnią Ukrainę z terenu Białorusi, po to, by odciąć Ukrainę od zaopatrzenia kierowanego z Polski na linii Rzeszów – Lwów. Może to być także – w przypływie dużej desperacji – próba uderzenia na Polskę. W obu tych wariantach konieczne jest przegrupowanie istotnych sił z Rosji na teren Białorusi. Ale manewr taki byłby natychmiast zauważony przez siły NATO i nagłośniony przez ekspertów, komentatorów i dziennikarzy. Trudno by mówić o jakimkolwiek zaskoczeniu. Możliwe byłoby przygotowane zbrojne a także mentalne.
W szachach w każdym ruchu można przemieścić tylko jedną bierkę (figurę lub pionka). Jednak w pewnych sytuacjach, raz jeden w całej partii, można wykonać ruch dwiema figurami jednocześnie – jest to tzw. roszada. Król przesuwa się na bok, trochę do cienia, a wieża przechodzi do ofensywy w centrum szachownicy. Czy zatem domniemany pucz w Rosji nie był właśnie taką roszadą zaplanowaną i wykonaną przez Putina? Możliwe? Prawdopodobne? Niech każdy sam to oceni.
Już w pierwszych dniach po rzekomym puczu osiem tysięcy żołnierzy Grupy Wagnera zostało relokowanych na teren Białorusi. I jakoś dzwony nie biją na alarm, część osób gotowa nawet widzieć w nich potencjalnych sojuszników, wszak wypowiedzieli posłuszeństwo samemu Putinowi. Jeśli to była rzeczywiście roszada Putina to godna arcymistrza szachowej rozgrywki. Na szczęście polski rząd po kilku dniach dostrzegł potencjalne zagrożenie, podjęto decyzje o budowie dodatkowych umocnień na białoruskiej granicy. Ale czy my, czy całe społeczeństwo uświadamia sobie prawdopodobieństwo takiego scenariusza? Czy znieczuleni ułudną perspektywą wojny domowej w Rosji jesteśmy mentalnie przygotowani na odróżnienie wojennych uchodźców od realizujących bojowe zadania wagnerowców?
Czy w przypadku próby forsowania przez członków Grupy Wagnera muru oraz umocnień na polskiej granicy znajdą się posłowie, którzy zaapelują: „Wpuście tych ludzi do Polski, kim są ustali się później”? Czy znajdą się politycy, którzy stwierdzą: „To są biedni ludzie, którzy szukają swojego miejsca na ziemi”? Czy znajdą się wreszcie mieszkańcy przygranicznych miejscowości, którzy zaświadczą, że Prigożyna: „Białorusini wepchnęli do rzeki, on płynął sześć dni. W ciągu dnia w tej lodowatej wodzie, w nocy wychodził na brzeg. Mokry i zmarznięty kładł się na gołej ziemi, nie zapalał ogniska, bo bał się, że go ktoś zobaczy”?  Niestety jest to możliwe. Roszada Putina może przecież także uaktywnić pionki. A pionki doskonale wiedzą, jaka jest ich rola. Ich rolą jest przeniknąć na drugą stronę, bo tylko wtedy mogą z pionków przeistoczyć się w figurę. Przynajmniej na chwilę. Mogą mieć swoje pięć minut w tej niebezpiecznej rozgrywce. Niemożliwe? Nieprawdopodobne? Niech każdy sam to oceni. Bądźmy czujni.

Marcin Bogdan









Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.