Marcin Bogdan: Kto był w Moskwie?
data:28 czerwca 2023     Redaktor: Redakcja

Jak mawiał Alfred Hitchcock „Film powinien zaczynać się od trzęsienia ziemi, potem zaś napięcie ma nieprzerwanie rosnąć”. Dewizie tej okazali się wierni twórcy cyklu dokumentalnego „Reset”  - dziennikarz Michał Rachoń i historyk Sławomir Cenckiewicz. W drugim odcinku autorzy odsłonili nieznane opinii publicznej kulisy pierwszej wizyty Donalda Tuska w roli premiera polskiego rządu w Moskwie. To ta wizyta, to ten wyjazd do Moskwy zamiast do Kijowa zmienił całkowicie wektory polskiej polityki zagranicznej i stał się początkiem resetu w relacjach Polski z Rosją.


O ile pokazane w pierwszym odcinku cyklu przygotowania do wizyty Tuska w Moskwie, prowadzone z pozycji poddańczej uległości, były takim hitchcockowskim trzęsieniem ziemi, to wzrost napięcia w drugim odcinku wywołała prezentacja składu polskiej delegacji na rozmowy z Władimirem Putinem. Autorzy ujawnili, że w składzie kilkuosobowej delegacji znalazł się były pułkownik komunistycznej Służby Bezpieczeństwa Zbigniew Rzońca. Nie chodzi tu o jakiegoś szeregowego pracownika peerelowskiego resortu, ale o oficera szkolonego przez rosyjskich zwierzchników, szkolonego do walki z kościołem katolickim, do walki z Watykanem, wreszcie, co szczególnie zaskakujące, do walki z EWG (określanej kryptonimem „Traktat”) a więc protoplastki Unii Europejskiej.
Zaprezentowanie tej informacji to był prawdziwy wzrost napięcia w stylu Hitchcocka. To był przecież rok 2008, a więc 19 lat po tak zwanym wyzwoleniu się spod komunistycznego jarzma. 19 lat czyli zaledwie 2 lata mniej niż cały okres trwania II Rzeczpospolitej. To był rok 2008, a więc 9 lat po wstąpieniu Polski do NATO, 4 lata po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej. To niewiarygodne, trudne do zrozumienia, trudne do racjonalnego wytłumaczenia, że w roku 2008 w tak kluczowych rozmowach z Rosją, u boku premiera rzekomo wolnej Polski zasiadał pułkownik komunistycznej Służby Bezpieczeństwa. Informacja ta była tak szokująca, że nawet media wspierające totalną opozycję uznały, że jest ona szokująca. Postanowiły więc natychmiast podać społeczeństwu jakąś odtrutkę, jakieś wytłumaczenie zdejmujące odium z Donalda Tuska. I oto niezawodny w takich wypadkach Onet zarządzany przez niemiecki kapitał ogłosił następujące wyjaśnienie: „Rzońca udał się na spotkanie z Putinem nie dlatego, że odgrywał jakąkolwiek rolę w otoczeniu Tuska, ale dlatego, żeby wiedzieć, co Tusk powiedział w rozmowie z Putinem”.
Już wtedy, w roku 2008, chciałem wiedzieć, co Tusk powiedział w rozmowie z Putinem. Ale jakoś nie wpadłem na tak banalny pomysł, by po prostu pojechać do Moskwy i usiąść u boku Tuska naprzeciw Putina i posłuchać, co mówią. Nie wiem, może ktoś z Państwa, czytelników tego tekstu, nie będąc zapewne osobą odgrywającą jakąkolwiek rolę w otoczeniu Tuska, udał się wtedy na spotkanie z Putinem? Może kamery Państwa obecności nie zarejestrowały, przez co autorzy „Resetu” nie mogli zdemaskować Waszej obecności w Moskwie? Może zatem wiecie, co Tusk powiedział w rozmowie z Putinem? Może wiecie, co Tusk odpowiedział Putinowi na złożoną propozycję rozbioru Ukrainy?
A zatem: Kto był w Moskwie?
Nikt z czytelników? Czyli sami sobie jesteśmy winni. Zamiast teraz narzekać, trzeba było wtedy pojechać do Moskwy, tak jak zrobił to Zbigniew Rzońca. Powinniśmy się wstydzić, że wtedy nas w Moskwie nie było, że byliśmy niemymi świadkami resetu. Powinniśmy się wstydzić, tak jak mają się wstydzić górnicy z Turowa i Bogatyni, którym Donald Tusk wygarnął na wiecu: „Czy dzisiaj nie wstydzicie się za to, że byliście niemymi, tchórzliwymi świadkami zła, które rozpanoszyło się w Turowie, w Bogatyni? Przeproście i spadajcie”. Uważam - podobnie jak górnicy z Turowa oraz pracownicy zlikwidowanych za rządów Tuska stoczni w Gdańsku, Gdyni i Szczecinie – że nie mam, nie mamy za co przepraszać. A Tusk w obliczu zbliżających się wyborów, może, tak jak to zrobił w 2014 roku, sp……….. (nie, nie ulegnę pokusie i nie napiszę spadać) - wyjechać do Brukseli. Będzie tam znowu wśród swoich.
Marcin Bogdan





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.