Dekada rządów Edwarda Gierka była najbardziej liberalnym okresem w czasach PRLu. Zaczęła się od nośnego hasła „Aby Polska rosła w siłę a ludzie żyli dostatniej”, a skończyła się smutną konstatacją, że pieniędzy nie ma i nie będzie.
Strajki i powstanie „Solidarności” nie doprowadziły do radykalnych zmian ustrojowych. Partia komunistyczna dokonała jedynie wewnętrznego liftingu. Doskonałym podsumowaniem tego okresu był utwór Andrzeja Janeczki „To ja Manitou” wykonywany przez zespół Trzeci Oddech Kaczuchy, w którym autor stawiał kluczowe pytanie:
Kto winien? On milczy. Kto winien? Nie on!
On wzrusza się nagle w tym ciepłym lokalu!
On biedny, on chory, on biedny, on chory,
On biedny, on chory, on leży w szpitalu.
On wzrusza ramieniem, jak gdyby nic,
Wódz a za Wodzem pic!
Ośmioletnie rządy Platformy Obywatelskiej pod przywództwem Donalda Tuska też były taką ułudą liberalnego dobrobytu i zakończyły się podobnie, bolesnym wyznaniem Ministra Finansów, który przyznał, że pieniędzy nie ma i nie będzie. Sam Donald Tusk wyznał publicznie, że nie wie gdzie leżą zakopane miliardy, wie jedynie, że nie w Zakopanem. Tym razem już nie aparat partyjny decydował o zmianie władzy ale suweren. Wyborcy powierzyli władzę Zjednoczonej Prawicy, która dokonała radykalnej naprawy finansów publicznych. Dotychczas nie poznaliśmy jednak odpowiedzi na kluczowe pytanie, „gdzie były zakopane miliardy” oraz kto je „zakopał”. Sprawa nie jest błaha, chodzi bowiem o potężne pieniądze i zarazem o potężne wpływy, także wpływy zagraniczne, także te ze wschodu. Dlatego nikogo nie powinno dziwić powołanie przez Sejm Państwowej Komisji do spraw badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne Rzeczypospolitej Polskiej w latach 2007 – 2022. Nikogo nie powinno dziwić, ale jednak zdziwiło. A może raczej przestraszyło totalną opozycję, do tego stopnia przestraszyło, że chce bojkotować prace Komisji nie delegując do niej swoich przedstawicieli.
Komisja może jednak działać bez posłów opozycji, bo nie o nich tu chodzi tylko o prawdę. Chodzi o to, by społeczeństwo poznało, jakie były przyczyny i uwarunkowania decyzji gospodarczo - politycznych z okresu ostatnich 15-tu lat. Zagadnień i wątków jest wiele. Ja przywołam tu jeden, szalenie ważny temat, a mianowicie kwestię firmy EuRoPol Gaz. Spółka ta powstała we wrześniu 1993 roku w ramach realizacji polsko-rosyjskiej umowy międzyrządowej "O budowie systemu gazociągów dla tranzytu gazu rosyjskiego przez terytorium Polski i dostaw rosyjskiego gazu do Polski". Była to więc spółka strategiczna z punktu widzenia polskich interesów gospodarczych. Akcjonariuszami spółki były: PGNiG (48 proc. akcji), Gazprom (48 proc. akcji) i Gas-Trading (4 proc. akcji). Języczkiem u wagi jeśli chodzi o większościowy pakiet udziałów w EuRoPol Gazie była więc firma Gas-Trading, mająca w swoim akcjonariacie większościowy polski kapitał. Kolokwialnie rzecz ujmując polski Skarb Państwa posiadał pełną kontrolę nad spółką EuRoPol Gaz (w stosunku 52:48) i mógł swoimi głosami wpływać na skład Zarządu, a zatem na decyzje gospodarczo – strategiczne Spółki.
I o to w roku 2010 – dziwnym trafem krótko po smoleńskiej tragedii – polski rząd z premierem Donaldem Tuskiem na czele, podpisał z rządem rosyjskim porozumienie, które wprowadzało kluczowe zmiany w układzie własnościowym i decyzyjnym strategicznej dla Polski spółki EuRoPol Gaz:
Wprawdzie do odkupienia udziałów spółki Gas-Trading nie doszło w dużej mierze dzięki Aleksandrowi Gudzowatemu, który jako wspólnik Gas-Trading zablokował skutecznie realizację tej transakcji, ale miało to jedynie symboliczne znaczenie wobec wprowadzonych zapisów dających i tak Rosjanom połowę głosów w Zarządzie i Radzie Nadzorczej Spółki. Tak więc arbitralnymi decyzjami politycznymi na poziomie rządowym wyeliminowano jakikolwiek wpływ polskiej spółki Gas-Trading na decyzyjność spółki EuRoPol Gaz powodując zarazem, że od tego momentu polscy udziałowcy EuRoPol Gazu utracili większość w Zarządzie i RN i nie mogli już podjąć żadnej decyzji bez zgody Rosji.
Dalsze kwestie związane z uzależnianiem Polski od dostaw rosyjskiego gazu, takie jak:
były pochodną rządowych decyzji dotyczących EuRoPol Gazu.
Politycy wówczas rządzący w Polsce a będący obecnie w opozycji doskonale zdają sobie sprawę czym jest większość w spółce i jak to wpływa na jej zarządzanie. Przecież obecnie nie zgadzają się na to, by Skarb Państwa objął udziały większościowe w samorządowej spółce zarządzającej portem w Elblągu, a 13 lat temu zrezygnowali na rzecz Rosjan z posiadanej większości w o wiele bardziej istotnej z punktu widzenia bezpieczeństwa gospodarczego Polski spółce EuRoPol Gaz. Jako suweren mamy prawo a nawet obowiązek poznać kulisy tej i innych tego tupu decyzji. I nie zmieni tego ani jazgot opozycji, ani nagonka lewicowych mediów ani lament prorosyjskiego lobby w Brukseli czy w Berlinie. Słuchając tych głosów pełnych troski o demokrację i prawa człowieka (wszak Senat uznał, że badanie rosyjskich wpływów to naruszenie praw człowiek, nie dodał jednak, że chodzi o homo sovieticusa), słuchając tych wszystkich głosów, przypominam sobie schyłek epoki Gierka i słowa przywołanego na początku tekstu utworu:
Kto winien? On milczy. Kto winien? Nie on!
On wzrusza się nagle w tym ciepłym lokalu!
On biedny, on chory, on biedny, on chory,
On biedny, on chory, on leży w szpitalu.
Kto winien? Jeśli nie on to kto? Mamy prawo to wiedzieć i nie pozwolimy sobie tego prawa odebrać.
Marcin Bogdan
„To ja Manitou” autor Andrzej Janeczko
Witali, wołali, wołali, witali
Kwiaty, krawaty, pompa i puc.
Lakierki, szpalerki, miliony ton stali,
Wrzaski, oklaski, Pan Prezes Pan Wódz.
Tu telewizja a tam radary!
Mieszkanie, ubranie, technika i cud,
Bankiety, zalety, brygady, sztandary,
Wrzaski, oklaski, Pan Prezes Pan Wódz.
Kwiaty dla niego, przemowy dla czerni,
Wódz a za Wodzem wierni.
Radio, on wielki przemysł i socha,
Socha w muzeum, on i dzieci,
Wiadomo, on tę dzieciarnię tak kocha,
On pośród chłopów w codziennej gazecie.
On, między swymi w górniczej siermiędze,
Oni – w strumieniu lejącej się łaski.
Sny o potędze, sny o potędze,
Kamera, oklaski, oklaski, oklaski.
Oklaski dla niego, uśmiechy dla czerni
Wódz a za wodzem wierni.
On – właśnie on, wyśpiewane z pietyzmem,
On – druga Polska i polska sprawa.
On – znaczy naród, jego – ojczyznę,
On – to Police, Łańsk i Warszawa.
Ojczyzna, ojczyźnie, ojczyzną, ojczyznę,
Reklama i patos, patriotyzm i biznes.
Krawaty i kwiaty, niech nastrój nie pryska.
Chleba i igrzysk! Igrzyska, igrzyska.
Chleba dla niego, igrzyska dla czerni,
Wódz a za Wodzem wierni.
Co jeszcze, co jeszcze, co jeszcze? Zza węgła
Śmierdząca kaszanka nie jego dosięgła,
Podchody i kłótnie, i broń bratobójcza,
Prezencik od Wodza, od Wujcia, od Wujcia!
Kto winien? On milczy. Kto winien? Nie on!
On wzrusza się nagle w tym ciepłym lokalu!
On biedny, on chory, on biedny, on chory,
On biedny, on chory, on leży w szpitalu.
On wzrusza ramieniem, jak gdyby nic,
Wódz a za Wodzem pic!
On wzrusza ramieniem jak gdyby nic,
Wódz a za Wodzem – nic!