Kłamstwa i kalumnie
data:05 maja 2023     Redaktor: GKut

z daleka lepiej widać...

O kłamstwach Donalda Tuska można nieskończenie, ponieważ są one materią jego politycznej działalności , a nawet  je j fundamentem  i sposobem zbierania głosów. Tak było od lat wielu, nagle atoli przyszła kryska na matyska i słupki poparcia lecą w dół, zwłaszcza po filmie „Ich człowiek w Brukseli”! A niedawno bloger kokos26 przedstawił  sylwetkę notorycznego  krętacza w artykule „Mistrz kłamstwa” ( naszeblogi.pl 28.04.23 i „Gazeta Warszawska” - https://niepoprawni.pl/blog/kokos26/mistrz-klamstwa)..., w którym wytknął i to, że Tusk oszukał nawet kibiców Ruchu Chorzów!  Ano, w kłamstwach doszedł do arcymistrzowstwa, nic dziwnego ...urodził się pewnie z tą wadą i cokolwiek  powie  obraca się w najzwyklejsze  łgarstwo. Wie to już prawie cała Polska, a  przy okazji Tusk zaraził tym bakcylem chyba całą Platformę Oligarchów, bo przecież nie Obywatelską...Stwierdza też  kokos26, że PO jest więc partią antychrześcijańską i antykatolicką, co akurat jest prawdą, ale też dziwić się temu nie można, bo jak czytamy w tomie „Resortowe Dzieci. Służby” ( W-wa, 2014, str. 37/ 8 ) Platformę Obywatelską  zakładały byłe służby peerelowskie esbecji przemianowane na UOP z generałem Gromosławem Czempińskim , starym agentem, który szpiegował chętnie  kościół, a nawet arcybiskupa Karola Wojtyłę podczas jego podróży po USA. ( patrz op. cit. str.29-36) w 1976.  Nic  dziwnego,  że w partii założonej w taki sposób  i z takim liderem jak Tusk – nienormalność stała się normą. A nawet bardziej, albowiem arcykłamczuch Tusk nawołuje dzisiaj  do głosowania na PO, aby... respektować  Dekalog  oraz  wartości chrześcijańskie (!!), których  nigdy przedtem nie szanował. Pan Kokoszkiewicz  wytyka zatem Tuskowi to i owo, a wtórują mu gęsto internauci domagając się „odplatformienia Polski”, „odschetynienia  czy też „odbudkowania”...

Na marginesie tuskowej plagi kłamstw wypada  dodać słów kilka o antypolskich kalumniach, a zatem o szczególnej „modzie” na antypolonizm, która stanowi osobną plagę i to od dawna. W Australii odnotowano ją już w r.1967, gdy w melbourneńskim „The Sun” niejaki Douglas Wilkie  ogłosił  absurd  zupełnie paranoiczny: „...Niemcy przyszli do Polski po to, aby pomóc Polakom  wymordować Żydów” (!?). Gazeta ta w dodatku odmówiła Polonii  druku  sprostowań!  I także w Melbourne „The Jewish Herald” pisał, że...”Armia Krajowa  zajmowała się chętniej mordowaniem Żydów niż walką z Niemcami.” Podobne absurdy skłoniły polskie środowisko w Melbourne, związane z „Tygodnikiem Polskim”, do  wydania broszury „Saving Jews in War-Torn Poland 1939-1945”, praca nad nią trwała dwa lata. Wypada i w Kraju wydać podobną broszurę po ostatnich kalumniach  głoszonych przez prof. Barbarę Engelking w TVN24, bo premier Mateusz Morawiecki narzekał na wieloletnie zaniedbania. Aberracje głoszone przez panią  Engelking  kompromitują  jej profesorski tytuł, można by  też pomyśleć, że  niektórzy Żydzi formułują te antypolskie kalumnie, gdyż czują wyrzuty sumienia  z powodu licznego  udziału Żydów w roli katów w stalinowskim Urzędzie Bezpieczeństwa. Oprócz premiera zareagował i prezes IPN-u pan Karol Nawrocki.  Jego list otwarty w obronie polskiego imienia oraz wypowiedź premiera Morawieckiego znane są już w całym Kraju. Zwrócę uwagę tylko na to, że cytuje on Szmula Zygielbojma, świadka tamtej epoki, który pisał  : „ Mury getta nie oddzieliły ludności  żydowskiej od Polaków. Polskie i żydowskie społeczeństwo wciąż walczy razem o wspólny cel, tak jak walczyło w przeszłości...”  Szmul Zygielbojm odebrał sobie życie z  powodu bezczynności państw Zachodu wobec Holokaustu.  Jego postać i ten tragiczny gest wspominał też wspaniały  konsul RP w Sydney, dr Grzegorz Pieńkowski, który reagował  także  na antypolonizmy  w Australii. Czy naprawdę nie da się żyć w harmonii i w zgodzie z prawdą historyczną ? Wzajemnie szanować nasze wysiłki w walce ze wspólnym wrogiem ?  Polacy ginęli śmiercią okrutną za ukrywanie Żydów, należy to uszanować, a nie rzucać kalumnie...tom Janiny Hery  „Polacy ratujący Żydów” (W-wa, Neriton,  2014, str.498))  to  wykaz tysięcy Polaków pomagających  Żydom, a i tak są tam pewne luki. We wstępie czytamy świadectwa samych Żydów jak np. lekarza Ludwika Hirszfelda, który w r.1947 stwierdził: „ Domy aryjskie w Warszawie przygarniały dzieci  żydowskie(...), wygnańcy z getta znajdowali w nich schronienie, pożywienie i okrycie. Kłamią ci, którzy mówią inaczej...” ( str.10). To świadectwo powinni przeczytać kłamcy w rodzaju Grossa, Grabowskiego czy pani Engelking. Wielka szkoda, że tak ważna książka  ukazała się tylko w czterystu egzemplarzach, chociaż była dotowana przez Ministerstwo  Nauki i  Szkolnictwa Wyższego. Niestety, od 1945 mieliśmy pecha  na tym polu, bo nasz IPN nie dysponował środkami  dla badań  polskiej martyrologii, ponieważ wszystkie dotacje szły na  archiwum Zagłady. Miejmy nadzieję, że po słowach premiera nastąpi tu zasadnicza  zmiana na lepsze. I wreszcie trzeba powiedzieć pani Engelking, że to nie Polacy zawiedli!  I choć groziła im kara śmierci  pomagali Wam, to Polacy  mają najwięcej drzewek w Jerozolimie. A Jan Karski czy Witold Pilecki ostrzegali świat....Zawiedli natomiast  Wasi rodacy - policja żydowska i żydowscy donosiciele ( mówią o tym źródła), bo ponoszą  też winę za transporty do Oświęcimia, nie tylko niemiecka  zawziętość...A zatem najpierw uderzcie się w piersi, zanim rzucicie kamieniem...

                                                                                                                    Marek Baterowicz

 

 
Marek Baterowicz (ur. 1944) jako poeta debiutował na łamach „Tygodnika Powszechnego” i „Studenta” (1971). Debiut książkowy - „Wersety do świtu” (W-wa,1976); tytuł był aluzją do nocy PRL-u. W 1981 r. wydał poza cenzurą zbiór wierszy pt. „Łamiąc gałęzie ciszy”. Od 1985 roku na emigracji, od 1987 w Australii. Autor kilku tytulów prozy(M.in "Ziarno wschodzi w ranie"-1992 i 2017) oraz wielu zbiorów poezji, jak np. „Serce i pięść” (Sydney, 1987), „Z tamtej strony drzewa” (Melbourne, 1992 – wiersze zebrane), „Miejsce w atlasie” (Sydney, 1996), „Cierń i cień” (Sydney,2003), „Na smyczy słońca” (Sydney, 2008). W 2010 r. we Włoszech ukazał się wybór wierszy - „Canti del pianeta”, następnie "Status quo" (Toronto, 2014), zbiór opowiadań – „Jeu de masques” (Nantes,2014),"Nad wielką wodą" (Sydney,2015) oraz e-book jego powieści marynistycznej, osadzonej w XVI wieku „Aux vents conjurés”.
 
 





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.