Jan Bienias: Usłyszałem wyrok: 10 000 zł kary za planowanie ludobójstwa!
data:13 kwietnia 2023     Redaktor: Anna

Szanowni Państwo,
tuż przed Wielkanocą zapadł na mnie kolejny wyrok sądu. Zostałem skazany na ponad 10 000 zł kary i opłat za kierowanie furgonetką Fundacji Pro-Prawo do Życia po Gorzowie Wielkopolskim w ramach akcji „Stop pedofilii”. Zdaniem sędziego, nasza kampania społeczna, w ramach której informujemy Polaków m.in. o treści Standardów Edukacji Seksualnej WHO wdrażanych w polskich szkołach oraz medycznych konsekwencjach praktyk homoseksualnych takich jak HIV, to „odczłowieczanie” aktywistów LGBT, będące wstępem do przemocy. Skazujący mnie sędzia zasugerował, że nasza akcja może doprowadzić do ludobójstwa (!!) aktywistów LGBT podobnego do masakry Ukraińców przez Rosjan w Buczy. Aż trudno mi uwierzyć, że można wymyślić coś tak absurdalnego… Na mocy  wyroku mam nie tylko zapłacić kolejną wysoką grzywnę, ale również wpłacić pieniądze na konto organizacji zajmującej się propagandą LGBT!

5 kwietnia Sąd Rejonowy w Gorzowie Wielkopolskim skazał mnie za rzekome zniesławienie i pomówienie aktywistki LGBT, która skierowała przeciwko mnie oskarżenie. Nie wiem czym mógłbym ją zniesławić lub w jaki sposób pomówić, gdyż nigdy wcześniej nie widziałem tej kobiety i nie wiedziałem nawet o jej istnieniu.
 
Okazało się, że zniesławia ją informowanie Polaków o treściach zawartych w dokumencie pt. „Standardy Edukacji Seksualnej” autorstwa Światowej Organizacji Zdrowia WHO, publikowanie oficjalnych danych medycznych na temat epidemii HIV wśród osób oddających się praktykom homoseksualnym oraz podawanie do wiadomości publicznej wyników badań naukowych na temat powiązań między homoseksualizmem a pedofilią. Na tym właśnie polega nasza mobilna kampania „Stop pedofilii”, którą prowadzimy z użyciem furgonetek w całej Polsce. W 2019 roku kierowałem takim autem na ulicach Gorzowa. Sprawa ciągnęła się ponad 2 lata, w trakcie których byłem wielokrotnie przesłuchiwany i wzywany na rozprawy.
 
Sąd stwierdził, że informowanie Polaków o zawartości publicznie dostępnych dokumentów, statystyk i wyników badań zniesławia aktywistkę LGBT. W związku z tym, zostałem skazany na 6 000 zł grzywny. Muszę także wpłacić 3 000 zł na konto organizacji LGBT z Gorzowa Wielkopolskiego, którą kieruje skarżąca mnie aktywistka, a także oddać pozywającej mnie kobiecie 1 400 zł kosztów sądowych. W sumie to ponad 10 000 zł.
 
Tuż po wyroku na stronach i grupach należących do aktywistów LGBT wybuchła euforia. O sprawie piszą także powielające propagandę LGBT media. O szczegółach procesu donosi m.in. Gazeta Wyborcza:
„W uzasadnieniu wyroku sędzia Krzysztof Rawo podkreślał, że odczłowieczanie poszczególnych grup społecznych prowadzi do przyzwolenia na poniżanie. – Stąd tylko krok do przemocy – dodał sędzia. Przywołał przykład przedwojennych Niemiec i Bałkanów w latach 90. XX wieku oraz dehumanizowanie Ukraińców przez Rosję. – Możemy z nimi [osobami LGBT] zrobić to co w Buczy. Nie czas i miejsce, by iść tą drogą. W XXI wieku wypada patrzeć na historię nie tylko jak na komiks, ale jak na nauczycielkę życia – przestrzegał.”
 
Innymi słowy, nasza kampania informacyjna polegająca na prezentowaniu faktów ma być wstępem do ludobójstwa i eksterminacji, takiej jak zbrodnie wojenne czy holocaust… Ciężko mi wyobrazić sobie bardziej absurdalne uzasadnienie. Tym bardziej, ze przecież to wolontariusze naszej Fundacji są bez przerwy napadani i atakowani przez agresywnych aktywistów LGBT, którzy publicznie wzywają do przemocy przeciwko nam.
 
W czerwcu 2020 roku zostałem napadnięty przez grupę aktywistów LGBT w trakcie jazdy furgonetką w centrum Warszawy. Mój kolega, który jechał razem ze mną w szoferce, został poturbowany. Napastnicy usiłowali też zniszczyć nasze auto. Od tego czasu ataki regularnie się powtarzają i nasilają. Musimy stosować coraz więcej środków ostrożności i bezpieczeństwa. Na grupach internetowych należących do aktywistów LGBT mnożą się skierowane przeciwko nam groźby oraz wpisy podżegające do mordowania nas i dokonywania kolejnych aktów terroru, takiego jak podpalanie naszych furgonetek czy przeprowadzanie zamachów na nasze biuro. Treści tego typu jest tak wiele, że ciągle znajdują się kolejni napastnicy inspirowani tą nienawiścią, którzy atakują nas na ulicznych pikietach, podkładają ogień pod nasze pojazdy oraz niszczą nasze billboardy. Są przy tym niemal całkowicie bezkarni, gdyż służby przymykają oko na przemoc, terror i chuligańskie wybryki aktywistów LGBT.
 
Za to ja zostałem skazany za rzekome podsycanie przemocy mogące prowadzić do ludobójstwa…
 
Wyrok z Gorzowa Wielkopolskiego to nie jedyna taka sprawa w ostatnim czasie. Dwa miesiące temu sąd w Szczecinie skazał mnie na 30 000 zł kary za jazdę furgonetką „Stop pedofilii”. Tam również oskarżali nas aktywiści LGBT twierdzący, że prezentowanie faktów, statystyk medycznych i wyników badań ich zniesławia. Warto przypomnieć, że sąd w Szczecinie skazał mnie krótko po tym, gdy do opinii publicznej przedostała się informacja, że jeden z liderów szczecińskich aktywistów LGBT przebywa w więzieniu za pedofilię, gdyż usiłował wykorzystać seksualnie 13 letniego chłopca.
 
Trzy tygodnie temu zapadł wyrok na Mariusza Dzierżawskiego, członka zarządu i założyciela naszej Fundacji. Mariusz Dzierżawski został skazany na karę 1 roku ograniczenia wolności oraz zapłatę 15 000 zł za organizację kampanii „Stop pedofilii” na ulicach Trójmiasta.
 
Mamy więc trzy wyroki skazujące w zaledwie dwa miesiące. Wyrok z Gorzowa jest nieprawomocny, podobnie jak te ze Szczecina i Trójmiasta. W praktyce oznacza to, że odwołania i apelacje będą ciągnąc się miesiącami, a jeśli je przegramy i wyroki zostaną utrzymane w mocy, będziemy zmuszeni zapłacić ponad 55 000 zł kar, grzywien i opłat. To jednak nie wszystko. Przeciwko naszej Fundacji toczy się obecnie również blisko 150 innych procesów. Wszystkie za mówienie prawdy o konsekwencjach LGBT i skutkach aborcji. Nie możemy ugiąć się pod ciężarem tych sądowych prześladowań. Musimy walczyć dalej.
 
Czy słyszeliście Państwo w jaki sposób aktywiści LGBT obchodzili Wielki Tydzień przygotowujący nas do Świąt Wielkanocy?
Tydzień temu w Wielkiej Brytanii jedna z największych stacji telewizyjnych rozpoczęła emisję programu pod tytułem „Naga edukacja”, w ramach którego aktywiści LGBT… rozbierają się przed dziećmi i młodzieżą! W pierwszym odcinku „edukowano” dzieci pokazując im na żywym przykładzie różnice w owłosieniu łonowym. W kolejnych odcinkach przed dziećmi mają rozbierać się „transpłciowi mężczyźni”, czyli kobiety, które przeszły procedurę „tranzycji” polegającą m.in. na okaleczeniu się poprzez amputację piersi. Wśród „edukatorów”, którzy chcą rozbierać się przed dziećmi, ma się znaleźć także piosenkarka nagrywająca utwory o masturbacji i YouTuber recenzujący zabawki erotyczne.
Na tym właśnie polega w praktyce tzw. „edukacja seksualna” i działalność aktywistów LGBT. Nasza Fundacja ostrzega przed tym społeczeństwo, głośno wołając za pomocą naszych kampanii informacyjnych: obudźcie się Polacy i stańcie do walki o dzieci, zanim będzie za późno!
 
Aby zrozumieć tę sytuację warto zdać sobie sprawę z tego, co dzieje się od dziesięcioleci na zachodzie Europy. Po porzuceniu chrześcijańskiej wiary i praktyk religijnych przez Europejczyków nastąpiło odrzucenie zasad moralnych. Europa wyrzekła się swoich korzeni, a zjawiska społeczne miały wpływ na prawo. Głoszenie treści wypływających z Dekalogu nazywane jest „mową nienawiści” i surowo karane. Wiele państw w Europie wprowadziło już prawa zakazujące wypowiadania się krytycznie na temat deprawacji i ideologii LGBT.
 
W Polsce takich praw jeszcze nie ma, ale zwolennicy rewolucji obyczajowej starają się wykorzystać każdą okazję. Przykładem mogą być wydane na nas wyroki z Gorzowa, Gdańska i Szczecina. Sędziowie uznali, że podawanie do wiadomości publicznej faktów zawartych w ogólnodostępnych dokumentach i oficjalnych statystykach zniesławia „edukatorów seksualnych”. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że jest to sprzeczne z logiką, ale zwolennicy nowej moralności już dawno logikę przezwyciężyli. Społeczeństwa Zachodu poddały się tyranii nowej moralności, która aborcję nazywa „prawem człowieka”, deprawację seksualną „różnorodnością”, a prawdę „mową nienawiści”.
 
W Polsce walka o prawdę wciąż trwa. Chociaż coraz więcej ludzi i środowisk przechodzi na stronę wroga, nawet najpotężniejsi nie mogą uczynić kłamstwa prawdą. Ci, którzy przy prawdzie wytrwają, za cenę prześladowań, zwyciężą. Bo Prawda zawsze zwycięża!
 
Zamierzam brać udział w kolejnych akcjach informacyjnych organizowanych przez naszą Fundację. Nie poddamy się. Planujemy już kolejne, niezależne działania z użyciem furgonetek, megafonów, billboardów i plakatów. Będziemy walczyć też w sądach, broniąc prawa do głoszenia prawdy i sprzeciwiając się cenzurze. Aby nasza działalność była możliwa, niezbędna jest nam pomoc Darczyńców. Tylko w najbliższym czasie potrzebujemy ok. 17 000 zł na podjęcie kolejnych akcji, zorganizowanie środków bezpieczeństwa dla wolontariuszy oraz opłaty prawne związane z walką w sądach.
 
Aktywiści LGBT cieszą się z wyroku w Gorzowie i zapowiadają już kolejne pozwy i oskarżenia przeciwko nam. Dla naszej Fundacji oznacza to ciągnące się dalej prześladowania sądowe, kolejne przesłuchania i rozprawy.
 
Pomimo tego wszystkiego wierzę, że prawda zwycięży. Musimy tylko ją głosić i nie bać się prześladowań. Chcę dalej działać w Fundacji, jeździć furgonetką i brać udział w innych akcjach, za pomocą których budujemy świadomość Polaków i bronimy najmłodszych przed deprawacją. Jeszcze raz proszę Państwa o umożliwienie nam walki poprzez wsparcie finansowe, którego bardzo potrzebujemy.
 
 
Serdecznie Państwa pozdrawiam,
Jan Bienias
Fundacja Pro - Prawo do życia





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.