Czytając pewne komentarze dotyczące spotkań chińsko-rosyjskich „na szczycie” doprawdy przecieram oczy ze zdumienia: oto niektórzy panowie wyrażali nadzieje na pozytywne skutki tych rozmów i szybkie perspektywy pokoju na kresach...? Naiwność to wielka, obie wysokie strony miały ważniejsze ( dla nich) tematy do omówienia, a jakie, nie muszę chyba ludziom inteligentnym tu podsuwać! Dość na tym, że ów pokój, tak pożądany, był w tych rozmowach na ostatnim miejscu. A natychmiast po spotkaniu Rosja odpaliła nowe serie dronów i przystąpiła do szturmów na Bachmut. A północna Korea odpaliła nowe rakiety... Nihil novi sub sole.
Czego spodziewali się naiwni ? Przecież podczas tych rozmów trwały w dodatku wspólne manewry flot trzech krajów – Chin, Rosji i Iranu! I zamiast wyrażać jakieś śmieszne nadzieje na rozmowy pokojowe zapomniano także o nie tak dawnej rezolucji ONZ-u o natychmiastowym wycofaniu wojsk Federacji Rosyjskiej z terytorium Ukrainy! Wiadomo, że Putin ma w nosie podobne rezolucje, ale jeśli ją uchwalono to należy domagać się jej wykonania, inaczej ONZ straci resztki autorytetu...O ile jeszcze go posiada. I od tego trzeba zaczynać wszelkie naciski na putinowski reżim , tym bardziej że główny pająk tej putinowskiej pajęczyny został pozwany listem gończym przez trybunał w Hadze. A Guterres milczy, choć powinien nieustannie przypominać o tejże rezolucji. Określiła ona warunki rozpoczęcia rozmów pokojowych i jeśli świat tak bardzo ich oczekuje, trzeba o tej rezolucji trąbić bez przerwy i o każdej porze dnia .Milczenie w tej sprawie oznacza, że ONZ sam nie wierzy w realizację swej rezolucji. A jeśli jest tak naprawdę, to wypada nam rozwiązać ONZ i powołać nową ligę narodów.
Liczyć na to, że Chiny skłonią do pokoju Rosję to ogromna naiwność, przecież Pekin nawet nie potępił rosyjskiej agresji i unika kontaktów z Kijowem. Przy tak dużym zaniku rozumu polityków Zachodu można spodziewać się jeszcze niejednej gafy, o ile nie nowej tragedii w skali globalnej. Czas ucieka i zawsze do przodu, a kunktatorzy idą do tyłu na upatrzone z góry przegrane pozycje. A może czekają aż północni koreańczycy będą gotowi do wojny ?
Marek Baterowicz
![]() | Marek Baterowicz (ur. 1944) jako poeta debiutował na łamach „Tygodnika Powszechnego” i „Studenta” (1971). Debiut książkowy - „Wersety do świtu” (W-wa,1976); tytuł był aluzją do nocy PRL-u. W 1981 r. wydał poza cenzurą zbiór wierszy pt. „Łamiąc gałęzie ciszy”. Od 1985 roku na emigracji, od 1987 w Australii. Autor kilku tytulów prozy(M.in "Ziarno wschodzi w ranie"-1992 i 2017) oraz wielu zbiorów poezji, jak np. „Serce i pięść” (Sydney, 1987), „Z tamtej strony drzewa” (Melbourne, 1992 – wiersze zebrane), „Miejsce w atlasie” (Sydney, 1996), „Cierń i cień” (Sydney,2003), „Na smyczy słońca” (Sydney, 2008). W 2010 r. we Włoszech ukazał się wybór wierszy - „Canti del pianeta”, następnie "Status quo" (Toronto, 2014), zbiór opowiadań – „Jeu de masques” (Nantes,2014),"Nad wielką wodą" (Sydney,2015) oraz e-book jego powieści marynistycznej, osadzonej w XVI wieku „Aux vents conjurés”. |