Ta informacja niczym grom z jasnego nieba zelektryzowała Polaków. a szczególnie mieszkańców stolicy.
Oto Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski ogłosił, że w Warszawie do roku 2050 powstaną 3 (słownie trzy) nowe linie metra, a więc będzie ich w 2050 roku łącznie 5 (słownie pięć) o łącznej długości 113 km. Wyobraźmy sobie, jakie byłoby w kraju oburzenie, gdyby rząd ogłosił, że koleje dużych prędkości powstaną dopiero w odległej perspektywie 27 lat czyli właśnie do 2050 roku. Jednak perspektywa czasowa inwestycji rządowych jest zupełnie inna. W ramach budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego rząd planuje wybudować 10 linii kolei dużych prędkości (250 km/h, a w przyszłości nawet do 350 km/h). Linie te - z racji promienistego rozchodzenia się od CPK – zwane szprychami będą miały łączną długość ponad 1600 km i mają powstać do 2034 roku.
Oceniając „rozmach” planowanych przez Trzaskowskiego inwestycji warto jeszcze przytoczyć jeden przykład. W roku 1938 ówczesny Prezydent Warszawy Stefan Starzyński przedłożył do zaopiniowania władzom wojskowym szczegółowy projekt budowy metra w stolicy Polski. Projekt ten zakładał wybudowanie do roku 1973, a więc w perspektywie 35 lat, łącznie 46 km linii metra. Planowano wybudowanie pięciu tras przebiegających z północy na południe i trzech w układzie równoleżnikowym. Dodatkowo dzięki tzw. odnogom miała powstać linia obwodowa otaczająca pierścieniem centrum Warszawy. Projekt uwzględniał możliwość dalszej rozbudowy wszystkich linii metra wraz z postępującą rozbudową miasta. Gdyby nie napaść Niemiec i Rosji na Polskę, plany te zapewne doczekałyby się realizacji, a warszawiacy wybieraliby kolejnych prezydentów swojego miasta na miarę takich osobowości jak Stefan Starzyński, a nie tak nieudolnych jak Rafał Trzaskowski.
Czy jednak rzeczywiście tylko o nieudolność tu chodzi? Rafał Trzaskowski podczas prezentacji planów rozwoju miejskiego transportu wypowiedział znamienne słowa: „Bliska jest nam też filozofia miasta 15-minutowego”. Co to oznacza? Zapewne nie wszyscy wiedzą, że Warszawa znalazła się w „elitarnym” gronie stu miast wybranych do unijnego programu „inteligentnych miast”, zdekarbonizowanych i neutralnych dla klimatu. Program ten jest jedną z pięciu misji przyjętych we wrześniu 2021 roku przez Komisję Europejską pod wspólną nazwą Horyzont Europa i zakłada, że uczestniczące w tym programie miasta, a więc także Warszawa, staną się do roku 2030 neutralne dla klimatu. W jaki sposób autorzy programu chcą to osiągnąć? Między innymi poprzez likwidację miejsc parkingowych, tworzenie barier architektonicznych dla kierowców, zmuszanie ludzi do rezygnacji z posiadania i używania samochodów. Wydaje się to niedorzecznym absurdem, ale autorzy programu mają wszystko dokładnie przemyślane i zaplanowane. Miasta będą podzielone na sektory / kwartały, w których w ciągu 15 minut będzie można dotrzeć pieszo lub na rowerze do wszystkich miejsc niezbędnych do codziennego życia: mieszkanie, szkoła, praca, sklepy, przychodnie lekarskie, kina i miejsca rozrywki. O kościołach się nie wspomina, chodzi bowiem o zaspokojeniu 6-ciu podstawowych funkcji społecznych: zamieszkania, pracy, nauki, zakupów, zdrowia i rozrywki. Wiara i religia nie należą przecież do żadnej z tych funkcji. Mieszkańcy poszczególnych sektorów mają mieć zapewnioną możliwość „spełnienia wszystkich potrzeb życiowych w bezpośrednim sąsiedztwie miejsca zamieszkania, bez konieczności odbywania zbędnych podróży na dłuższe odległości”. Dlatego sektory będą maksymalnie dogęszczane i będą w nich różne typy mieszkań dostosowane do zamożności lokatorów. Zakłada się także, że osoby mniej zamożne mogą być dokwaterowywane do osób obcych (tzw. co-living) lub przymusowo wysiedlane z centrum miast na ich peryferie.
Science fiction? Niestety nie, ten program jest już realizowany. Położony 80 km od Londynu Oksford, liczący 151 tys. mieszkańców, podzielono właśnie na sześć stref / sektorów. Na ulicach łączących strefy zainstalowano kamery rozpoznające numery rejestracyjne samochodów. Każdy mieszkaniec danej strefy może wystąpić o zezwolenie na przejazd samochodem do innej strefy. Obecnie można otrzymać maksymalnie 100 takich zezwoleń w roku kalendarzowym. Każdy wyjazd ze swojej strefy swoim samochodem bez zezwolenia podlega karze 70 funtów (około 375 zł). Może ktoś zadać pytanie: i co, nikt się przeciw temu nie buntuje? A czy ktoś się zbuntował, gdy w ramach pandemicznych ograniczeń wprowadzono w Polsce limit 5-ciu osób w kościele, niezależnie od wielkości tego kościoła? Długość głównej nawy Katedry Oliwskiej wynosi 97,6 m. Pięć osób staje tam w odległości 24,4 m od siebie. Absurd? Ale czy ktoś przeciw temu zaprotestował, chociażby Episkopat?
Gęsto zaludnione dzielnice zapewniające swoim mieszkańcom realizację wszystkich potrzeb życiowych w zasięgu 15 minut mają emitować mniejsze ilości dwutlenku węgla i być bardziej oszczędne. Ale to jeszcze za mało, by zmniejszyć ślad węglowy ciągnący się za każdym człowiekiem. Twórcy programu dążą do tego, by ludzie mniej konsumowali i zarazem wytwarzali mniej śmieci. Tą kwestią zajęło się Stowarzyszenie C40 Cities. I w tym elitarnym gronie nie mogło zabraknąć Warszawy „zarządzanej” przez Rafała Trzaskowskiego. I tu podobnie jak w projekcie 15- minutowych miast autorzy programu mają wszystko dokładnie przemyślane i zaplanowane. Zmniejszona konsumpcja to 16 kg mięsa rocznie na osobę. Dla porównania w stanie wojennym wprowadzonym przez Jaruzelskiego w ramach głodowych racji żywnościowych przewidziano 30 kg mięsa na osobę. Wtedy były kartki uprawniające do zakupów. Dziś, gdy w wielu krajach płacenie gotówką jest praktycznie zakazane (np. w Szwecji) zakupy dowolnych produktów mogą być reglamentowane poprzez limity na kartach bankowych. Zjesz befsztyk w restauracji, to już nie kupisz szyneczki w sklepie, bo Twoja karta płatnicza nie obsłuży w danym miesiącu takiej transakcji. Science fiction? Niestety nie. Oto Federalna Agencja ds. Sieci (Bundesnetzagentur) ma wprowadzić w Niemczech w 2024 roku urządzenia umożliwiające dostawcom prądu ograniczenie lub blokowanie poboru prądu przez konkretne odbiorniki zainstalowane u odbiorcy. I tak, gdy okaże się, że ktoś wyczerpał już miesięczny czy roczny limit kilometrów, które wolno mu przejechać samochodem, dostawca prądu zablokuje mu zasilanie ładowarki samochodowej pozostawiając możliwość np. oglądania telewizji czy nawet gorącej kąpieli. Jeśli gdzieś w Europie będzie jeszcze jakiś kraj, który nie podda się tego typu regulacjom, to i tak nie będzie można odwiedzać go zbyt często. Limity podróży lotniczych mają wynosić 1500 km plus powrót raz na dwa lub nawet raz na trzy lata.
Sektory / kwartały w 15-minutowych miastach wraz z ograniczeniami konsumpcji to nic innego jak współczesne getta. Gdy Niemcy podczas II wojny światowej tworzyli na okupowanych przez siebie terenach getta dla ludności żydowskiej, początkowo były one tylko projektem mającym ułatwić życie. Do getta można było się dobrowolnie wprowadzić i wyprowadzić. Ograniczenia wprowadzano stopniowo, aż do całkowitego zakazu wychodzenia poza teren getta. Co było dalej z mieszkańcami gett, nikomu przypominać nie trzeba. Światowe Forum Ekonomiczne (World Economic Forum – WEF) promujące projekty prowadzące do zmniejszenia śladu węglowego opublikowało na swojej stronie internetowej tekst, swoiste motto programu, zatytułowany: „Witamy w roku 2030. Niczego nie mam, nawet prywatności, ale życie nigdy nie było lepsze”. Jednym słowem - nie ma jak w getcie.
Przed wojną Warszawa była pięknym miastem, miała swój niepowtarzalny klimat. Nazywana była Paryżem Północy. Zrównana przez Niemców z ziemią na oczach biernie przyglądającej się Armii Czerwonej. Podźwignięta z gruzów przez ocalałych warszawiaków, naznaczona przez komunistów symbolami sowieckiego jarzma. Warszawa bez podziemnych parkingów, bez sprawnej sieci komunikacyjnej, z małym lotniskiem nieomal w centrum miasta. Warszawiacy oczekiwali, że Prezydent ich miasta będzie pracował 15 godzin na dobę, by odbudowaną z gruzów Warszawę podnieść do miana europejskiej metropolii. Ale warszawiacy wybrali na Prezydenta człowieka, który owładnięty ideą 15-minutowego miasta poświęca Warszawie przysłowiowe 15 minut. W ciągu 4 lat urzędowania odbył za to nie 15, ale blisko 2 x 15 podróży zagranicznych (dokładnie 29), podczas których nasiąkał jak gąbka chorymi, szkodliwymi dla Warszawy i dla Polski lewackimi ideologiami. Zwęża ulice, likwiduje miejsca do parkowania, rozszerza strefy płatnego parkowania, podnosi opłaty za parkowanie i wydłuża czas obowiązywania tych opłat. Kładzie podwaliny pod patologiczny program 15-minutowego miasta. Odsunięcie planów rozbudowy metra na odległą perspektywę 27 lat jest konsekwencją wdrażania programu zmierzającego do zamknięcia warszawiaków w gettach zwanych samowystarczalnymi sektorami. Po roku 2030 metro przejdzie do lamusa, podobnie jak prywatne samochody. Warszawiacy poruszając się na własnych nogach lub na rowerze pozostawią po sobie zminimalizowany ślad węglowy. Taką Warszawę chce pozostawić po sobie Rafał Trzaskowski.
Czy ta perspektywa otrzeźwi warszawiaków i czy rozpoczęło się już ostatnie 15 miesięcy prezydentury Trzaskowskiego?
Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.