W ostatnim czasie znacznie wzrasta liczba dzieci, które „chcą” dokonać zmiany płci, gdyż nie są zadowoleni ze swojej. W USA powstają kolejne ośrodki, w których okalecza się dzieci, dokonując na nich eksperymentów medycznych i podając im preparaty hormonalne powodujące blokowanie procesu dojrzewania. To samo, tylko na inną skalę, dzieje się już w Polsce – aktywiści LGBT tworzą modę na „zmianę płci” za pomocą mediów społecznościowych.
Według M. Dzierżawskiego (pro-prawo do życia) plan aktywistów LGBT wobec dzieci wygląda tak: za pomocą „edukacji seksualnej”, parad równości oraz innych propagandowych działań, oswajają oni dzieci i młodzież z homoseksualizmem, transseksualizmem i innymi zaburzeniami. Na prowadzonych w polskich szkołach zajęciach z „edukacji seksualnej” uczniowie dowiadują się wprost, że nikt nie może być pewny swojej „orientacji seksualnej”, a i Ty możesz być homoseksualistą, chociaż jeszcze nie zdajesz sobie z tego sprawy. Powoduje to gigantyczny zamęt w świadomości młodych ludzi, którzy zaczynają odczuwać problemy z własną tożsamością i nie potrafią odnaleźć się w społeczeństwie. Wywołuje to wiele chorób i objawów takich jak depresja czy nasilenie prób samobójczych. W tym momencie aktywiści LGBT przychodzą z rozwiązaniem problemu, którzy najpierw sami wytworzyli – skoro nie czujesz się dobrze w swojej płci, to ją zmień dokonując „tranzycji”. Takie działanie i jego skutki są nieodwracalne, a młodzi ludzie nie są w stanie ocenić konsekwencji tzw. „zmianie płci”.
Słowo gender jest niczym więcej niż terminem inżynierii lingwistycznej i nie powinno mieć miejsca w medycynie. Jesteśmy równi pod względem ludzkiej godności, ale będąc mężczyznami lub kobietami, jesteśmy różnorodni, co powinniśmy uznawać. To jest nasza wrodzona tożsamość i jest zapisana w każdej komórce naszego ciała na poziomie naszego DNA.
Jak pisze Fundacja Życie i Rodzina (https://www.zycierodzina.pl/) „w szkołach zaczyna panować nieformalny przymus dostosowywania się do subiektywnych deklaracji na temat tego, jakiej płci jest uczeń. Jeśli pewnego dnia chłopak obudzi się i stwierdzi, że jest dziewczyną, nauczyciele i koledzy z klasy mają go nazywać imieniem żeńskim i traktować jak dziewczynę. To samo z dziewczynami, które czują się chłopakami. Wszystko dzieje się pod hasłem otwartości i tolerancji, Tyle, że w tym wypadku jest to otwartość na głupotę i tolerancja dla zła. Traktowanie zaburzeń jakby były normą prowadzi do pogłębienia problemu, silnego rozchwiania, a nawet do tendencji samobójczych. Właśnie stąd bierze się podwyższony wskaźnik samobójstw u młodzieży określającej się jako „LGBT”. To nie brak tolerancji, a właśnie jej nadmiar prowadzi zagubione dzieciaki na manowce”.
Ponieważ dzieci i młodzież staje przed wieloma problemami, których nie jest w stanie rozwiązać potrzebna jest obecność rodziców by przeprowadzić ich przez ten trudny wiek i pomagać w pokonywaniu trudności. Trzeba więc znajdować czas dla dzieci, starać się z nimi rozmawiać, zachęcać by odkładali smartphony. Nie jest to proste gdyż młodzież boi się, że przeoczy ważny komunikat społecznościowy i „nasłuchuje” co w sieci jest przesyłane. Niekiedy pojedynczy rodzic nie ma szans potrzebna jest koalicja rodziców świadomych zagrożeń i chcących się im przeciwstawić. Im we wcześniejszym wieku uda się tego dokonać tym większa szansa na prawidłowy rozwój dziecka.
Podejmowana jest akcja by wyeliminować smartfony ze szkół, by one nie przeszkadzały dzieciom w nauce. Centrum Życia i Rodziny zachęca do włączenia się do kampanii (https://szkolabezsmartfonow.pl), która ma na celu wprowadzenie zakazu używania przez dzieci urządzeń elektronicznych na terenie szkół. Używanie smartfonów przez młodzież prowadzi m.in. do zaburzenia koncentracji, nadpobudliwości czy stanów depresyjnych, dlatego konieczne jest wyeliminowanie przyczyny tych zjawisk. We Francji, Włoszech czy Australii zakazano używania smartfonów podczas lekcji, ale również m.in. na korytarzach szkolnych, stołówkach czy na boiskach. Eksperci wskazują na silny stopień uzależnienia dzieci od smartfonów i negatywne konsekwencje dla rozwoju i zdrowia dziecka trwania w tym „wirtualnym nałogu”.
Ostatnio wzrasta presja Parlamentu Europejskiego na kraje, które nie ratyfikowały konwencji stambulskiej. Według PE idee równości płci znajdują się w odwrocie w szczególności w Polska, gdzie kobiety mają być systemowo dyskryminowane, choć wszelkie statystyki pokazują, że sytuacja jest zgoła inna.
W Europie ma miejsce przewrót społeczny nadający uprzywilejowaną pozycję ideologii lgbt. Urzędnicy UE mówią wprost, że wypłata środków z budżetu Wspólnoty będzie obwarowana stosowaniem się do zasad tzw. praworządności. A więc nie będzie pieniędzy bez nadania szczególnych praw mniejszościom seksualnym. Polacy zajęci wojną na Ukrainie nie zauważają tego. I nie mają świadomości, że ktoś w Brukseli przygotowuje nam projekt zmian Konstytucji, którego celem będzie zniszczenie tradycji i rodziny – ostrzega Andrzej Maciejewski (Instytut Sobieskiego).
Źle się stało, że Polska nie wypowiedziała konwencji stambulskiej, czy to z inicjatywy rządu czy prezydenta. Wdrażanie złych rozwiązań prędzej czy później przyniesie negatywne efekty.
I na koniec rada dr. Jana Szafrańca psychiatry i polityka (z artykułu https://pch24.pl/chrzescijanskie-wartosci-sa-remedium-na-plage-depresji-chorob-psychicznych-i-samobojstw/): „Ile sił i środków, promować klarowny system prawdziwych wartości. To on warunkuje naszą dobrą kondycję psychiczną, moralną i duchową... Klarownym i sprawdzonym przez szereg pokoleń jest świat wartości zapisany na kamiennych tablicach Dekalogu i na kartach Ewangelii... Ten właśnie świat wartości, przejawiający się w sztuce, m.in. poezji, prozie, teatrze, muzyce, filmie powinien być przyswajany już w wieku dziecięcym, szczególnie w przedziale wiekowym od 3. do 7. roku życia, kiedy tworzą się fundamenty naszej osobowości, kiedy dziecko jest jak glina, którą można ukształtować konstruktywnie. Dopiero człowiek uzbrojony w taki system wartości jest w stanie wytworzyć w sobie skuteczną barierę ochronną przed inwazją destrukcyjnych nurtów i treści”.
Zb.
[foto: memy net]