Ordo Iuris: Produkcja ludzi w laboratoriach właśnie staje się prawem!
data:15 stycznia 2023     Redaktor: Anna

Szanowni Państwo,
gdy prof. Wojciech Roszkowski pisał w podręczniku szkolnym do HiT-u, że odrywanie seksu od miłości i płodności prowadzi do traktowania go jako rozrywki a sfery płodności jak „produkcji ludzi”, spotkał się falą medialnych ataków i pozwami sądowymi. Zarzucano mu, że jego słowa poniżają i dehumanizują dzieci poczęte metodą in-vitro i ich rodziny. Wbrew wszystkim, jako pierwsi, wzięliśmy profesora w obronę.
Nie minął nawet jeden szkolny semestr, a ta przerażająca wizja rodem z powieści Aldousa Huxleya już puka do naszych drzwi i przyobleka się w prawo za naszą wschodnią granicą.

Niemiecki biotechnolog Hashem Al-Ghalili przedstawił wizualizację projektu specjalnego laboratorium do produkcji ludzi. Możemy na nim zobaczyć wielką salę pełną futurystycznych kapsuł, wypełnionych tlenem i płynem owodniowym, w którym rozwijają się małe dzieci. W każdym takim laboratorium miałoby się znaleźć 400 sztucznych macic. Naukowiec przekonuje, że dzięki wdrożeniu projektu, na świat mogłoby przychodzić rocznie nawet 30 000 tak „wyprodukowanych” ludzi.

Projekt EctoLife oferowałby także elitarny pakiet premium, w ramach którego rodzice mogliby wyselekcjonować i dowolnie edytować geny dziecka przed implementacją zarodka do sztucznej macicy, wybierając sobie kolor skóry, oczu i włosów dziecka, a nawet jego siłę fizyczną, wzrost czy inteligencję.

To oczywiście tylko pewna koncepcja, ale naukowcy przekonują, że jest to wizja jak najbardziej realna pod względem dostępnych technologii. Do rozwiązania pozostają tylko kwestie etyczne, prawne i społeczne. Ale te bariery też możemy mieć już wkrótce za sobą.

W mediach już pojawiają się artykuły, mające budować społeczne poparcie dla tego szalonego pomysłu. I to nie tylko w mediach zagranicznych. Na jednym z portali Gazety Wyborczej czytamy, że „choć sama świadomość, że dzieci miałyby rozwijać się w sztucznych inkubatorach, może być przerażająca, to jednak warto pochylić się nad tym tematem”.

A co w takim razie z prawem? Tu też nie będzie problemu. Zaledwie dwa tygodnie po opublikowaniu wizualizacji projektu EctoLife, w ukraińskim parlamencie został zarejestrowany projekt ustawy, który przewiduje podstawy prawne dla wdrażania tej makabrycznej wizji do rzeczywistości. Projekt złożył poseł partii prezydenta Wołodymyra Zełenskiego „Sługa Narodu”, a Rada Najwyższa skierowała go do dalszych prac.

O sprawie poinformowali nas nasi przyjaciele z Ukrainy, z którymi jeszcze przed wojną pracowaliśmy nad powołaniem do życia oddziału Ordo Iuris na Ukrainie. Gdy otrzymałem tę wiadomość, trudno było mi w nią uwierzyć, ale niestety to prawda. Projekt ukraińskiej ustawy stanowi, że „dopuszcza się rozwój zarodków i noszenie płodów ludzkich metodą ektogenezy – w sztucznym środowisku poza organizmem człowieka”. W uzasadnieniu, jej autorzy wprost odwołują się do projektu EctoLife, stwierdzając, że „Ukraina może stworzyć odpowiednie warunki dla rozwoju tej technologii”. Autorzy ustawy z entuzjazmem przekonują, że „fabryki ludzi” poprawią sytuację demograficzną na Ukrainie. Ta wizja jest o tyle realna, że już dzisiaj Ukraina należy do europejskich liderów biznesu surogacyjnego – nielegalnego w większości państw Europy.

Nasi ukraińscy partnerzy podejrzewają, że ustawa może być efektem presji zewnętrznej. Ich zdaniem, państwa zachodniej Europy mogą szantażować Ukraińców, uzależniając wsparcie dla Ukrainy od wprowadzenia tego i podobnych, radykalnych projektów. Przecież niedawno zmuszono w ten sposób ukraińskich posłów do ratyfikacji genderowej Konwencji stambulskiej. Część polityków ukraińskich obawia się, że ukraińskim wyborcom przedstawi się projekt jako niezbędny dla dalszej integracji Ukrainy z Unią Europejską. Nie wykluczają również, że jeżeli projekt nie zostanie szybko odrzucony, stanie się paliwem dla rosyjskiej propagandy przedstawiającej przewrotnie całą Europę jako upadłą moralnie.

Dlatego nasi ukraińscy współpracownicy poprosili o pomoc w tej sprawie Ordo Iuris. Przystępujemy do przygotowania analizy, w której pokażemy, że żadne regulacje europejskie czy międzynarodowe nie zobowiązują Ukrainy do wprowadzania takich rozwiązań. Jak przekonują nasi partnerzy, merytoryczny głos doświadczonych w prawie europejskim ekspertów Instytutu Ordo Iuris będzie w parlamentarnej walce o odrzucenie ustawy znaczył więcej niż opinie lobbystów ludzkiej hodowli. Nasz głos będzie także dowodem na to, że w Europie wciąż pamięta się o wartości ludzkiej godności.

Ukraińska ustawa ma być zapewne swoistym testem przed próbą wprowadzenia podobnych przepisów w innych krajach. W dalszej kolejności pojawiłyby się pytania o prawa „rodziców” do wyhodowanych dzieci, a przed polskimi i europejskimi sądami klienci pozywaliby hodowle o wadliwy odcień oczu dostarczonego potomka, zaś producenci żądaliby sądowych nakazów zapłaty za swoje usługi. Produkcja ludzi stałaby się sprawą codzienną.

Nie możemy dopuścić do takiego poniżenia przyrodzonej, ludzkiej godności. Dlatego liczę na to, że nasze opinie przekonają ukraińskich decydentów do porzucenia tego szalonego pomysłu. A nasi prawnicy mają już doświadczenie w skutecznym przekonywaniu polityków, że determinacja w walce ze spadającą liczbą narodzin ma swoją granicę i jest nią etyka.

Ostatnio o wsparcie prawne poprosili nas samorządowcy z Przasnysza, zaniepokojeni projektem uchwały, zakładającej dofinansowanie z miejskiego budżetu procedury in-vitro. Na prośbę miejscowych radnych, przekazaliśmy przygotowaną przez naszych prawników analizę, w której wskazaliśmy na prawne, medyczne i etyczne zastrzeżenia dotyczące procedury in-vitro. Część radnych, po zapoznaniu się z naszym materiałem, zrezygnowała z poparcia projektu uchwały, a burmistrz ostatecznie wycofał go z porządku obrad Rady Miasta.

Prawnicy Ordo Iuris zaangażowali się również w precedensową sprawę Pani Agnieszki, która po latach od skorzystania z metody in-vitro zrozumiała, że strasznym efektem procedury jest zamrożenie jednego z jej dzieci w ciekłym azocie. Przeżywając nawrócenie, przyrzekła sobie, że zgodnie z nauczaniem Kościoła dotyczącym tak skrajnej sytuacji, urodzi poczęte już i oczekujące na nią dziecko. Na przeszkodzie stoją jednak wadliwe przepisy ustawy. Dlatego wspieramy prawnie kobietę, aby jej dziecko mogło przyjść na świat.

To jednak tylko część kompleksowej działalności bioetycznej naszych ekspertów. Wcześniej podejmowaliśmy działania zmierzające do zatrzymania funkcjonującego już dziś „handlu ludźmi”, jakim jest komercyjna surogacja. Jednocześnie jesteśmy świadomi tego, że to, czy przerażająca wizja produkcji ludzi w fabrykach się urealni, zależy od bioetycznej świadomości młodych ludzi. Dlatego właśnie tym tematom będzie poświęcona najbliższa sesja Akademii Bioetycznej Ordo Iuris – otwarta dla studentów z całego kraju.
Choć w większości państw europejskich „wynajmowanie” surogatek za pieniądze jest zakazane, to w praktyce istnieje wiele luk prawnych, które sprawiają, że nawet w Polsce istnieją firmy, oferujące osobom samotnym lub parom jednopłciowym taką usługę. Do jej wykonania pozyskuje się kobiety z Ukrainy, Gruzji czy Tajlandii.

W Brukseli odbywają się co roku specjalne targi „Men having babies”, podczas których mężczyźni o skłonnościach homoseksualnych mogą „kupić” sobie „wymarzone” dziecko, wybierając jego preferowaną płeć, kolor skóry, włosów czy oczu.

Dlatego eksperci Ordo Iuris przygotowali projekt Protokołu fakultatywnego do Konwencji o prawach dziecka, który wprost zakazuje odpłatnej surogacji we wszystkich państwach-sygnatariuszach Konwencji – aktu prawa międzynarodowego powszechnie akceptowanego na świecie. Uruchomiliśmy też międzynarodową petycję do Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Praw Człowieka, którą przetłumaczyliśmy na 11 języków, a w jej promocję włączyło się ponad 20 organizacji społecznych i eksperckich z Polski, Czech, Bułgarii, Niemiec, Włoch, Holandii, Rumunii, Słowacji, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych i Francji.

Sprawy związane z surogacją są też częstym przedmiotem postępowań Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Coraz częściej do Trybunału w Strasburgu wpływają skargi przeciwko państwom, które – zgodnie z oczywistymi faktami biologicznymi – odmawiają uznania rodzicielstwa par jednopłciowych, które „kupiły sobie dziecko” od surogatki.

Skutecznie interweniowaliśmy w sprawie skargi dwóch mężczyzn z Izraela, którzy chcieli nadać polskie obywatelstwo bliźniakom urodzonym przez surogatkę w USA. Interweniujemy także w sprawie dwóch Szwajcarów, domagających się od swojego państwa uznania ich za ojców dziecka poczętego w procedurze in vitro i urodzonego przez surogatkę oraz duńskiego małżeństwa, które zawarło umowę o surogację z Ukrainką. Ponadto złożyliśmy już trzy opinie „przyjaciela sądu” i jeden wniosek o dopuszczenie do postępowania w kolejnych sprawach dotyczących surogacji.

Naszym sukcesem zakończyła się także sprawa Fjölnisdóttir przeciwko Islandii, w której Trybunał oddalił skargę kobiet domagających się wpisania ich jako „matki” dziecka urodzonego przez surogatkę. Ta sprawa zresztą najlepiej oddaje zagrożenie, z jakim związana jest praktyka surogacji. Jednopłciowy związek kobiet rozpadł się bowiem niedługo po adopcji urodzonego przez surogatkę dziecka, po czym islandzki sąd zgodził się na poszerzenie prawa do opieki nad dzieckiem na nowe partnerki obu kobiet. Chłopiec ma więc obecnie cztery „matki”, ale żadna z nich nie ma biologicznie żadnego związku z dzieckiem. Dodatkowo dziecko do końca życia nie będzie świadome tego, kto jest jego prawdziwym biologicznym rodzicem, ponieważ zostało poczęte w procedurze in vitro, w której nasienie i komórka jajowa pochodziła od anonimowych dawców.

Czas postawić granicę
Gdy otrzymałem wiadomość od naszych partnerów z Ukrainy na temat ustawy, która ma legalizować masową „hodowlę” ludzi, pomyślałem w pierwszej chwili, że być może to jakiś błąd w tłumaczeniu. Trudno było mi uwierzyć w to, że ukraińscy politycy z własnej woli akceptują przerażający eksperyment, który jeszcze kilka miesięcy temu postrzegaliśmy jako czyste science-fiction.

Niestety ten projekt ustawy naprawdę powstał, ma poparcie części ukraińskich posłów i jest dowodem na to, że jeśli jako społeczeństwo nie postawimy stanowczej granicy, to wkrótce mroczne wizje z katastroficznych dystopii mogą stać się rzeczywistością.

Musimy już teraz stworzyć masowy ruch oporu i przygotować do tej walki także młode pokolenie, bo to od niego może zależeć – nie boję się użyć tego słowa – przyszłość ludzkości. Dlatego jeszcze w lutym chcemy zorganizować kolejną edycję Akademii Bioetycznej Ordo Iuris, w ramach której będziemy zajmować się prawnymi i etycznymi aspektami procedury in-vitro.

Zorganizowanie szkolenia wiążę się jednak z koniecznością poniesienia wydatków, które uda nam się pokryć tylko dzięki wsparciu naszych Darczyńców. Potrzebna kwota to nie mniej niż 4 000 zł. Wsparcia finansowego potrzebujemy także w związku z pozostałymi działaniami prawników Ordo Iuris, które opisałem w tej wiadomości.

Co najmniej 7 000 zł potrzebujemy na przygotowanie kompleksowej analizy prawa międzynarodowego pod kątem ukraińskiej ustawy o ektogenezie. Będziemy też musieli sfinansować opinię przygotowaną przez zewnętrznego eksperta bioetyki. Do tego należy doliczyć koszty tłumaczeń na język ukraiński oraz angielski, wynoszące łącznie nie mniej niż 3 000 zł.

Moje marzenia sięgają jeszcze dalej. Kompleksowe i skuteczne zaangażowanie Instytutu, pozwalające realnie zatrzymać futurystyczne, odhumanizowane wizje początku życia człowieka wymagałoby zatrudnienia i przypisania tylko tego zadania jednemu z wyspecjalizowanych prawników.

Dlatego bardzo Państwa proszę o wsparcie Instytutu kwotą 30 zł, 50 zł, 100 zł lub dowolną inną, dzięki czemu będziemy mogli stawiać tamę szaleńczym pomysłom ludzi, dla których drugi człowiek jest tylko narzędziem.

Z wyrazami szacunku

Adw. Jerzy Kwaśniewski - Prezes Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris

P.S. Twórca projektu EctoLife przekonuje w mediach społecznościowych, że jego pomysł ostatecznie pokona problem niskiej dzietności i wyeliminuje wszelkie choroby genetyczne. Ale wiara w to, że z tego typu rozwiązania korzystałyby tylko małżeństwa zmagające się z bezpłodnością, to czysta naiwność. Możliwość wyprodukowania człowieka o określonych cechach to marzenie wszystkich opresyjnych władz i korporacji, które mogłyby „zamawiać” na własne potrzeby całą armię posłusznych sobie ludzi. Właśnie dlatego napisałem, że realizacja tej wizji to zagrożenia dla przyszłości całego rodzaju ludzkiego.

      





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.