W jednym ze swoich kazań biskup Michał Janocha przytoczył ciekawą i pouczającą anegdotę. Pewien postawny, elegancki mężczyzna zamówił u krawca garnitur szyty na miarę. Gdy zgłosił się po odbiór i przymierzył garnitur okazało się, że nic nie pasowało do jego sylwetki. Jeden rękaw był za długi, nogawki dziwnie podcięte a całość zwisała na nim jak na zdezelowanym manekinie.
Wtedy wytrawny krawiec doradził, by mężczyzna zgarbił się w nienaturalny sposób, pochylił się na jedną stronę i dodatkowo idąc powłóczył nogami. Okazało się, że garnitur pasował idealnie do tak zdeformowanej sylwetki. Po zapłaceniu krawcowi należnego honorarium mężczyzna wyszedł na ulicę starając się wiernie przestrzegać przekazanych mu zaleceń. Po kilku chwilach spostrzegł nadchodzące z przeciwka dwie kobiety. Jedna patrząc na niego z głębokim współczuciem powiedziała: jak los strasznie potraktował tego człowieka, to kaleka, który ledwo porusza się bez pomocy drugiego człowieka. Na to druga kobieta dodała rezolutnie: ale jaki ma wspaniały garnitur i jak doskonale skrojony!
Polska jest dumnym krajem z bogatą historią, swoją kulturą i własnymi tradycjami. Przypomina postawnego i eleganckiego mężczyznę z przytoczonej anegdoty. Polska chętnie obstaluje sobie europejski garnitur, bo stać ją na to i to jej się po prostu należy. Ale czy ceną za europejski blichtr może być sprzeniewierzenie się samej sobie, wypaczenie swojej historii i tożsamości? Czy zdegenerowany europejski krawiec nie potrafiący uszyć garnituru na miarę potrzeb klienta może żądać od nas, byśmy wykrzywili swoją sylwetkę, udawali kalekę sponiewieranego losem historii? Czy warto oprócz honorarium płacić dodatkowo tak wysoką cenę? Cenę poniżenia i ośmieszenia? Czy nie lepiej w takiej sytuacji pozostać sobą?
Rozpoczyna się nowy rok – jeden z trudniejszych i ważniejszych w naszej najnowszej historii. W tym roku będziemy musieli zdecydować, czy chcemy zapłacić naszą tożsamością za szaty, które chce nam skroić obcy nam krawiec. Staniemy przed takim wyborem i decyzja będzie należała do nas a nie do krawca. Możemy przecież zakasać rękawy i sami sobie uszyć garnitur, może nie aż tak elegancki ale skrojony na miarę naszych potrzeb i możliwości. Warto to przemyśleć zawczasu, teraz, u progu nowego roku, bo jak już zegniemy kark, to mogą nam zamiast wymarzonego garnituru nałożyć kaftan.
Marcin Bogdan